Łukasz Warzecha Łukasz Warzecha
218
BLOG

Prof. Sulmicki rezygnuje, czyli prezydent z flagą Monako

Łukasz Warzecha Łukasz Warzecha Polityka Obserwuj notkę 9

Jak się okazało, cała dyskusja o powołaniu prof. Sulmickiego na prezesa NBP w Salonie24 była bezprzedmiotowa, bo pan profesor był uprzejmy swoją kandydaturę wycofać.

Istnieją dwie możliwe interpretacje tego wydarzenia. Pierwsza: pan profesor na fali entuzjazmu po otrzymaniu propozycji od prezydenta i przepełniony chęcią służenia krajowi zgodził się, ale potem wrócił do domu, gdzie dostał wałkiem od żony i musiał się z kandydowania wycofać. Z powodów rodzinnych. W tej wersji można mieć do prezydenta pretensję, że wysuwając swoją propozycję nie skonsultował się najpierw z żoną prof. Sulmickiego ani solidnie z nim samym. Kryje się w tym zresztą ciekawy paradoks: dobrze, że pan profesor nie zdecydował się jednak kandydować, bo nie wystawia sobie dobrego świadectwa kandydat, który w sprawie tak zasadniczej zmienia zdanie po niespełna dwóch dobach.

Druga interpretacja: kolejna wtopa Kancelarii Prezydenta, której dopiero uprzejmy towarzysz Oleksy zasuflował informację (niestety nie podczas prywatnego spotkania z Lechem Kaczyńskim, ale poprzez media; może to zresztą argument, żeby pan prezydent zaczął się spotykać od czasu do czasu z Oleksym, który potrafi być kopalnią anegdot i interesujących wieści), iż prof. Sulmicki był w PZPR.

Leszek Balcerowicz także był w PZPR, z tym że o ile w przypadku powołujących go na szefa NBP nie stanowiło to problemu, o tyle w przypadku obecnego prezydenta problem już stanowi. Czy to możliwe, żeby Lech Kaczyński o takim fakcie nie wiedział? Przecież członkostwo w PZPR nie było niczym tajnym. A czy to możliwe, żeby prezydent Kaczyński przyznał order Wojciechowi Jaruzelskiemu? Albo żeby nagle, kompletnie ni stąd ni zowąd, wypalał, że polska armia musi mieć 150 tys. żołnierzy? Albo żeby jeździł autem z flagą Monako (wiem, to już wredna złośliwość z mojej strony)?

Otóż nabieram przekonania, że w przypadku Kancelarii Prezydenta wszystko jest możliwe. Można wpadkę z Sulmickim komentować umiarkowanie - że może ktoś tam nie poinformował, że błędy się zdarzają i takie tam. Można wszystko zrzucić na wszechmocny Układ, który oto uskutecznił kolejną prowokację. A można też wprost powiedzieć, że to kolejny żenujący przykład braku profesjonalizmu Kancelarii Prezydenta i świadectwo chaosu, panującego w tym urzędzie.

Załóżmy przez chwilę, że pan profesor naprawdę wycofać się tylko z powodów rodzinnych. To znaczy, że prezydent wysunął oficjalnie jego kandydaturę bez solidnej konsultacji z samym kandydatem, proponując w dodatku osobę chwiejną i nieodpowiedzialną.

Załóżmy, że prezydent nie wiedział o dyskwalifikującej w jego opinii przynależności profesora do PZPR. To jeszcze gorzej. Skoro może umknąć tak istotny i wyraźny element życiorysu kandydata na jedno z najważniejszych stanowisk w państwie, to jak mam wierzyć w to, że prezydent nie przeoczy jakichś istotnych faktów np. przy ujawnianiu raportu w sprawie likwidacji WSI?

Ciekawe, kto zostanie kolejnym kandydatem. Może lepiej, żeby pan prezydent tym razem dobrze z nim (nią) sprawę przegadał, zanim zdecyduje się ogłosić rzecz publicznie.

 

P.S. Z ostatniej chwili. Pan prezydent był uprzejmy na konferencji prasowej w Brukseli nazwać korepondentkę TVN Ingę Rosińską "małpą w czerwonym" (od koloru żakietu). Zaiste, klasa i słynna szarmanckość Lecha Kaczyńskiego wobec kobiet dają o sobie znać. Na całego.  

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj9 Obserwuj notkę

Oto naści twoje wiosło: błądzący w odmętów powodzi, masz tu kaduceus polski, mąć nim wodę, mąć. Do nieznajomych zwracamy się "pan", "pani".

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (9)

Inne tematy w dziale Polityka