Stało się niestety, jak przewidywałem. Radek Sikorski złożył dymisję, premier dymisję przyjął. Dla mnie to symboliczna decyzja i swego rodzaju przełom w moim myśleniu o PiS.
To nie jest tylko wybór personalny, ale wybór formy rządów i wybór w jakimś stopniu ideowy. Podpisuję się obiema rękami pod wpisem Igora Janke: elektorat młody, bardziej popisowy niż czysto pisowski, miejski, otwarty nie ma już w tym rządzie swojej twarzy.
Śmieszne jest tłumaczenie, że Sikorski wyleciał z powodu przeglądu ministerstw. W takim razie w pierwszej kolejności musiałby wylecieć elpeerowski bumelant Wiechecki, razem ze swoim całym niepotrzebnym ministerstwem, potem Polaczek, potem Jasiński, Fotyga i ewentualnie na końcu Sikorski.
Stawiając na Macierewicza, a nie na Sikorskiego Bracia pokazali, że nie umieją patrzeć perspektywicznie, że widzą tylko drzewa - takie jak walka ze służbami - a nie widzą lasu. Że cały swój przekaz kierują do elektoratu najbardziej zamkniętego, doskonale czującego klimat wszechobecnej podejrzliwości i tropienia spisków. Że cenią sobie przede wszystkim bezwzględne posłuszeństwo, a nie kompetencje.
Idę o zakład, że dzisiaj jakiś Gosiewski z kumplami zaciera rączki i cieszy się: MON odzyskany. Tylko po co?
Dla Sikorskiego to nie koniec. Gdybym miał na polskiej scenie politycznej wskazać twarz nowoczesnej, otwartej, wolnorynkowej i umiarkowanie konserwatywnej prawicy, to byłaby właśnie twarz Sikorskiego. On ma czas i z całą pewnością nie powiedział ostatniego słowa.
A Bracia oddali sobie kolejny strzał w stopę.


Komentarze
Pokaż komentarze (47)