Najciekawsze w najnowszym sondażu poparcia nie jest to, że PiS-owi spada - i wygląda na to, że jest to już tendencja, bo utrzymuje się od kilku miesięcy, co prawda w postaci bardzo drobnych spadków. Bardziej interesujące jest, że Platformie tak bardzo rośnie. Zachodzę w głowę, dlaczego.
PO od dawna nie zaproponowała żadnej spójnej alternatywnej wizji. Nim jeszcze Jan Rokita pogodził się (trochę pod przymusem okoliczności) z Donaldem Tuskiem, mówił, że jedyną strategią PO jest bycie anty-PiS-em. Co oczywiście oznacza doraźne reagowanie na wydarzenia i plany oraz praktycznie wyklucza przedstawienie jakiejkolwiek spójnej propozycji programowej. Rokita taką propozycję przedstawił, ale raczej na własny rachunek. Platforma potem specjalnie się nią nie chwaliła.
Nie tylko ja mam poczucie kompletnej próżni po tamtej stronie. Mam wielu znajomych, rozczarowanych do cna Braćmi, ale jednocześnie w tym samym stopniu rozczarowanych Tuskiem i jego drużyną. Gdyby nawet chcieć ich poprzeć, to trudno odnieść się do czegoś poza ogólnikami. Na ogół zresztą będącymi ogólnym obrazem dokonań PiS à rebours.
Skąd zatem tak wyraźny wzrost poparcia? Jeśli nie z powodu samoistnych zalet PO, to najwyraźniej jest to przypadek bycia silnym słabością przeciwnika. Coś jak Labour Party, wygrywająca od dziewięciu lat nie dlatego, że ma taką wspaniałą wizję, ale dlatego, że torysi nie są w stanie zebrać się do kupy.
Jarosław Kaczyński musi to dostrzegać. Jeśli widzi próżnię programową PO, to musi też rozumieć, że wyborcy dają mu właśnie ostatnie ostrzeżenie. Być może stąd desperacka próba obłaskawienia obruszonego o. Rydzyka. Próba, zniweczona przez Lecha Kaczyńskiego, którego chyba teraz Jarosław powinien oskarżyć o to, że nie rozumie realiów.
Dobrych kilka miesięcy temu napisałem w „Rzeczpospolitej" tekst o tym, że JK popełnia błąd, odwracając się od centrowego elektoratu. To była ślepa uliczka i widać to coraz wyraźniej - mówiła też o tym w ostatnim wywiadzie Jadwiga Staniszkis. Na skrajności nie da się zbudować stabilności, a tymczasem centrum ucieka ku Platformie z braku laku - tylko dlatego, że PiS je sobie z własnej woli i błędnej kalkulacji odpuścił.
Poparcie chimerycznego o. Rydzyka łatwo stracić; odzyskać centrum - bez porównania trudniej.
***
I jeszcze małe P.S. do Igora Janke.
Z niepokojem patrzę na narastającą frustrację kolegi Węglarczyka, spowodowaną moim sąsiedztwem w Salonie24. Kol. Węglarczyk cierpi z tego powodu tak bardzo i tak się frustruje, że nie omieszkuje mnie wspomnieć w niemal każdym swoim wpisie. Wyobrażam sobie, jak wielkie musi być cierpienie osoby, która czuje głęboką potrzebę udowadniania na każdym kroku, że jest prawdziwym Yntelygnetem z Najpoważniejszej Gazety Świata, a nie jakimś tam fiu-bździu, kiedy musi być na jednej stronie internetowej z redaktorem „Faktu".
Boję się, żeby z powodu mojej tu obecności Subtelny Publicysta Węglarczyk nie skończył w jakimś ośrodku dla znerwicowanych. Miałbym wtedy ogromne wyrzuty sumienia.
Jeśli zatem kol. Węglarczyk ma się w Salonie24 czuć komfortowo, to rozważ, proszę, Igorze, czy nie należałoby mnie stąd eksmitować.
Pozdrawiam


Komentarze
Pokaż komentarze (110)