Spotkałem się kilka dni temu z jednym z zachodnich korespondentów, rezydujących w Warszawie. Człowiek jest tutaj ledwie kilka miesięcy. Poznaliśmy się przypadkiem na pewnym przyjęciu. Opowiadał mi wtedy, że nie jest mu łatwo zorientować się, z kim warto tutaj rozmawiać, żeby rozeznać się w sytuacji. Zaproponowałem, że przekażę mu kilka kontaktów do ludzi o różnych afiliacjach, tak żeby mógł mieć pełny obraz, a nie jednostronny.
„W naszym biurze - powiedział mi - wszyscy są bardzo pro-PO, jeśli proponują jakieś kontakty, to na ogół z podobnego kręgu".
To problem, który napotyka wielu nowych korespondentów w Warszawie. Ledwo tu przyjadą, od razu są oplatani siecią tych samych powiązań i kontaktów. Tak się jakoś dzieje, że są to ludzie z tego samego kręgu, mający podobne nastawienie do obecnej władzy.
Żeby było jasne: uważam, że jeśli ktoś chce uczciwie opisywać to, co się w Polsce dzieje, powinien rozmawiać ze wszystkimi. Tak samo z prof. Kolarską-Bobińską, jak z dr. Żukowskim. Tak samo z Kazimierzem Kikiem, jak z Andrzejem Zybertowiczem czy Andrzejem Rychardem.
Ale co ma zrobić, jeśli wcześniej pracował w Azji albo Ameryce, nie ma pojęcia o polskim życiu publicznym, a tutaj przekonuje się go, że wiarygodni i poważni są jedynie eksperci i komentatorzy, w jakiś sposób powiązani tylko z jedną ze stron? Tylko ci, pokazujący się regularnie w „Gazecie Wyborczej" albo „Polityce"? Ma dwa wyjścia: albo pójdzie na łatwiznę, uwierzy, że wszyscy inteligentni i mający coś do powiedzenia w polskiej elicie ludzie mają poglądy uszyte w jeden deseń - i tak oczywiście będą wyglądać jego korespondencje. Albo podejmie heroiczny wysiłek i postara się wyrwać z zaklętego kręgu jedynie słusznych opinii. Ale to bardzo trudne, zwłaszcza gdy nie zna się polskiego i słabo się orientuje w tutejszych powiązaniach.
Ja szczęśliwie trafiłem na człowieka, który widział problem i chciał go rozwiązać. Podszedł do sprawy z otwartą głową - może dlatego, że poprzednio pracował w ogóle poza Europą. Przesłałem mu listę z nazwiskami, mam nadzieję, że trzymającą odpowiednie proporcje między ludźmi o poglądach bardziej w tę czy inną stronę. Może dzięki temu przynajmniej jego korespondencje z Polski będą spokojne i wyważone.


Komentarze
Pokaż komentarze (38)