Od razu się przyznaję: piłka nożna kompletnie mnie nie interesuje. Wszystkie stadiony świata mogłyby dla mnie zostać z dnia na dzień zamknięte i nic bym nie zauważył. Irytuje mnie jedynie bandycka subkultura, istniejąca wśród niektórych kibiców.
Z tego powodu powszechna euforia z powodu przyznania nam i Ukrainie organizacji Mistrzostw Europy w 2012 roku mało mnie obeszła. Ale rozbawiło mnie co innego: ponad 80 proc. badanych uważa, że to będzie nasz organizacyjny sukces, a tylko 11 proc., że porażka. No i cały ten urzędowy optymizm, od Gdańska po Poznań i Warszawę. Tak jest, zbudujemy, zrobimy, zmodernizujemy. Na razie jest totalny syf, ale w pięć lat będzie cud-miód, cycuś-glancuś, gładziutko, nowiutko, pachnąco, że mucha nie siada.
Już to widzę. Już widzę, jak w pięć lat powstaje w Warszawie druga linia metra. Jak modernizuje się 1500 km linii kolejowych, jak powstaje ponad 600 km autostrad (nawiasem mówiąc, i tak śmiesznie mało), jak na granicy z Ukrainą stają nowiutkie, przyjazne dla podróżnych przejścia graniczne i w ogóle jak się te wszystkie obietnice realizują.
Ludzie, którzy przyjadą na Euro 2012, wylądują na zapchanym Okęciu, gdzie akurat będzie kolejny remont i będą musieli przedzierać się kilometr z walizkami po błocie. Albo przyjadą na tradycyjnie śmierdzący moczem Dworzec Centralny. Stolica utkwi w korkach na dobre, więc nikt na czas nie dojedzie na mecz. Po drogach wąziutkich i pofalowanych jak Morze Północne będą ciągnąć samochody kibiców, wlokąc się za blokującym przejazd traktorem albo innym walcem. I tak dobrze, jeśli przynajmniej coś zdążą zbudować w miejscu Syfu 10-lecia, zwanego dla niepoznaki stadionem.
Otóż, jak wynika z powyższego, ja jestem wśród tych 11 procent, które nie promieniują obowiązującym optymizmem. Porwaliśmy się na coś, z czym sobie nie poradzimy. I to nie dlatego, że pieniędzy nie będzie. Dlatego, że w Polsce pewnych rzeczy zrobić się nie da - i nikt tak naprawdę nie wie, dlaczego, bo gdzie indziej na świecie się daje. I takie byłoby moje hasło reklamowe na te mistrzostwa: „Polska - kraj, gdzie się nie da".


Komentarze
Pokaż komentarze (102)