Łukasz Warzecha Łukasz Warzecha
44
BLOG

Czy się opamiętają?

Łukasz Warzecha Łukasz Warzecha Polityka Obserwuj notkę 46

Pora się opamiętać. Można przecierpieć wzajemne podszczypywania między dwoma walczącymi obozami politycznymi, jeśli nie dotyczą one spraw strategicznych. Gdy zaczynają na nie wpływać, należałoby obie strony wziąć za łby i mocno ze sobą zderzyć głowami, tak żeby zobaczyli gwiazdy, ochłonęli i chwilę pomyśleli.

Tak się składa, że w sprawie Gruzji najlepsza byłaby synteza sposobu działania prezydenta i premiera. Lech Kaczyński zasługuje na wsparcie, gdy błyskawicznie reaguje na rosyjskie pomruki i nie pozostawia żadnej wątpliwości: integralność Gruzji nie może zostać naruszona, a Polska stoi ramię w ramię z Tbilisi. Kolejny raz potwierdza się teza, że prezydent znacznie lepiej czuje się i sprawdza, zajmując się sprawami na wschód od Polski.

W chwilach kryzysu potrzebne są stanowcze i jasne gesty. Lech Kaczyński takie wykonał, a zalicza się do nich także zapowiedź ewentualnej wspólnej misji do Gruzji z prezydentem Litwy Valdasem Adamkusem.

Z drugiej strony rację ma także otoczenie premiera, gdy twierdzi (inna sprawa, że te twierdzenia są traktowane głównie jako oręż w politycznej walce, a nie merytoryczna sugestia), że w sprawie gruzińskiej powinniśmy działać w ramach mechanizmów Unii, tak aby zająć tą kwestią całą organizację. To oczywiste: akcja całej UE ma o wiele większą rangę niż akcja jedynie paru jej członków.

Marzy mi się sytuacja, gdy oba ośrodki - prezydencki i rządowy - dogadują, choćby w warunkach największej poufności - wspólną strategię wobec Gruzji, dzielą się rolami, a nawet zgadzają się, że przed opinią publiczną w kraju odegrają pewien teatr, tak aby nie stracić u swoich zwolenników z powodu nadmiernej uległości wobec drugiej strony. Mają jednak cały czas na uwadze ostateczny cel: odsunięcie niebezpieczeństwa urwania przez Rosję dwóch kawałków otwartego na Zachód państwa gruzińskiego. Takie porozumienie to nie jest scenariusz niemożliwy. Wymaga tylko oderwania się choć na chwilę od logiki wszechogarniającego konfliktu politycznego. Naprawdę nie wszystko musi być mu podporządkowane.

Jednak zamiast tego mamy w TVN24 kolejny odcinek jałowego i do znudzenia powtarzalnego meczu PiS kontra PO (tym razem Putra vs. Grupiński), KPRM wylicza podobno prezydentowi, ile kosztował lot jego przedstawicieli do Tbilisi, a na dodatek przez wewnętrzne spory (jeśli wierzyć „Le Figaro" - inicjowane przez stronę rządową) opóźnia się wizyta Sarkozy'ego, która mogłaby mieć akurat teraz spore znaczenie także w kontekście Gruzji.

Stanowisko duńskiego rządu pokazuje, że jest potencjał, żeby w UE tę sprawę rozegrać po naszemu. Ba, moglibyśmy, przy odrobinie wysiłku, przejąć inicjatywę i pokazać, że jednak nie wypadliśmy jeszcze do końca z roli kreatora wschodniej polityki Unii (jeśli nim kiedykolwiek byliśmy, poza krótkim epizodem ukraińskim). Jeżeli tę okazję przeputamy, bo dwóch czy trzech panów nie może okiełznać swoich infantylnych emocji i nadmiernie rozrosłych ambicji, to może faktycznie pora emigrować do Ekwadoru.

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj46 Obserwuj notkę

Oto naści twoje wiosło: błądzący w odmętów powodzi, masz tu kaduceus polski, mąć nim wodę, mąć. Do nieznajomych zwracamy się "pan", "pani".

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (46)

Inne tematy w dziale Polityka