456 obserwujących
693 notki
3912k odsłon
4582 odsłony

O wolności, nożach i Solidarnej Polsce

Wykop Skomentuj78

 Faktyczne przyczyny, dla których Solidarna Polska wpadła na pomysł nowelizacji Ustawy o Broni i Amunicji (UoBiA), są dość oczywiste. Zbigniewa Ziobrę czeka kandydowanie na następną kadencję do Europarlamentu w Małopolsce, a właśnie Kraków kojarzy się ze szczególnie brutalnymi starciami bandytów, wyposażonych nie tylko w noże, ale nawet w maczety. Chodzi więc po prostu o swoistą kiełbasę wyborczą.

Przypomnijmy: SP wymyśliła sobie, żeby w UoBiA zawrzeć zakaz noszenia „broni białej”, czyli wyposażonej w ostrza o długości powyżej 8 cm. Projekt wygląda na opracowany w przelocie, gdzieś między poczekalnią na lotnisku a kawiarnią. Zdradza całkowity brak znajomości praktyki działania UoBiA, a nawet stosowanej w niej terminologii. Istnieje tam bowiem – w odniesieniu do broni palnej – pojęcie „przenoszenia” broni w odróżnieniu od pojęcia „noszenia”. Projektodawcy wydają się nie zdawać sobie z tego sprawy, ponieważ nie posługują się tymi pojęciami w swojej propozycji.

Poważną wadą istniejącej UoBiA w obecnej postaci jest również brak jednoznacznej definicji niektórych pojęć lub dziwna klasyfikacja przedmiotu przepisów (np. broń gazowa jest niemalże zrównana z bronią palną bojową – choć w wielu krajach jest dostępna bez pozwolenia, podczas gdy rewolwery rozdzielnego ładowania, strzelające amunicją w postaci kulek gumowo-metalowych o energii do 17 dżuli, w ogóle nie są w świetle przepisów bronią palną – choć są wielekroć groźniejsze od broni gazowej).

Autorzy projektu zawarli w nim pomysły kompletnie absurdalne. Czytamy na przykład:

 

Kto posiada w miejscu publicznym nóż, siekierę, tasak lub inne przedmioty mające charakter broni ofensywnej, z wyłączeniem noży o jednej krawędzi roboczej i długości ostrza nieprzekraczającej 8 centymetrów, podlega karze grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do lat 2.[…]

Nie popełnia przestępstwa określonego w ust. 1 osoba, która posiada w miejscu publicznym nóż, siekierę, tasak lub inne przedmioty mające charakter broni ofensywnej w celu ichprzetransportowania po zakupie lub nabyciu w inny sposób oraz w sytuacji, gdy posiadanie tych przedmiotówjest niezbędne dla prawidłowego wykonania uprawnień i obowiązków zawodowych, sportowych oraz rekreacyjnych.

 

Co znaczy „przedmiot mający charakter broni ofensywnej” – nie wiadomo, bo nie ma w przepisach odpowiedniej definicji. Dlaczego siekiera, która w ogóle nie jest bronią i nie służy do walki, ale rąbania drewna, miałaby podpadać pod taką definicję – również nie wiadomo. Kiedy taki przedmiot jak tasak albo siekiera jest, a kiedy nie jest niezbędny do „prawidłowego wykonywania obowiązków zawodowych, sportowych (ki diabeł? Czy jest konkurencja „rzut siekierą”?) oraz rekreacyjnych” – również nie wiadomo, bo nie mamy definicji takich „obowiązków”. Oznacza to po prostu, że policja miałaby pełną i nieskrępowaną dowolność w interpretacji przepisów, zaś adwokaci mieliby równie duże pole do popisu.

To wszystko aspekty praktyczne i prawne proponowanych zmian. Ale nie one są w tej sprawie najważniejsze. Najważniejsze jest, że rozpaczliwie broniąca się przed politycznym niebytem partia próbuje nam zaserwować kolejny przepis, którego skutkiem musi być ograniczenie i okrojenie naszej wolności o kolejny obszar. Nie jest w tym zresztą odosobniona – to samo robi partia rządząca, zaś największa partia opozycyjna prezentuje w wielu sprawach postawę, każącą obawiać się, że gdy tylko obejmie władzę, pójdzie w ślady PO. Szczególnie zaś niepokojące jest, że – podobnie jak w rozmaitych analogicznych przypadkach (palenie, zdrowe jedzenie, ruch drogowy) pomysł zyskuje natychmiast entuzjastycznych zwolenników, którzy gotowi są bez oporów oddać kolejne obszary własnej wolności nawet nie za realne bezpieczeństwo, ale jedynie za jego iluzję. Bo tak właśnie byłoby w przypadku realizacji projektu SP.

Zastanówmy się nad realnością obietnic, jakie składają politycy SP. Powiadają oni, że wejście w życie nowych przepisów umożliwiłoby policji zatrzymywanie osób, które potencjalnie mogą popełnić przestępstwo przy użyciu niebezpiecznego narzędzia, jakim stałby się nóż o ostrzu powyżej 8 cm. Idąc po kolei, zadajmy kilka pytań.

Czy policja byłaby w stanie wyegzekwować przepis? Oczywiście – nie. Byłby to kolejny przepis nie tyle martwy – co jeszcze nie byłoby najgorsze – co raczej stosowany wybiórczo wobec osób, co do których policja miałaby inne powody, aby utrudnić im życie. To tym groźniejsze, że – co chyba politycy SP doskonale rozumieją i widzą – polska policja nie jest dzisiaj służbą godną zaufania i przyjazną obywatelom. Przeciwnie. A podrzucenie komuś noża wystarczająco długiego, aby można mu postawić zarzut nielegalnego posiadania tegoż, nie jest problemem.

Wykop Skomentuj78
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale