0 obserwujących
176 notek
127k odsłon
  125   0

O co chodzi z tym Trybunałem? Okiem laika

Na początek ostrzeżenie. To nie jest analiza prawnicza. Tylko tekst o tym jak ja, z perspektywy laika, rozumiem całą tę awanturę o Trybunał Konstytucyjny. Mogę się mylić, bo prawo z logiką nieraz nie ma za wiele wspólnego. Zwłaszcza polskie prawo.

 

No więc tak. W założeniu Trybunał Konstytucyjny ma być złożony z osób rekomendowanych przez różne partie. Funkcją TK natomiast jest orzekanie o zgodności ustaw (nie uchwał) z Konstytucją. Utrzymanie różnorodności TK było i jest ważne dlatego,że prawo nie należy do ścisłych dyscyplin wiedzy. Innymi słowy dwóch prawników może w tym samym czasie dość do sprzecznych konkluzji i żaden oponentowi nie udowodni błędu. Taka sytuacja w matematyce choćby nie ma prawa zaistnieć.

 

Nic by się nie stało, gdyby koalicja PO-PSL pamiętała od czasu do czasu wybrać do TK przedstawiciela PiS by zachować choćby pozory niezależności tej instytucji. Nic takiego jednak nie miało miejsca i to w konsekwencji legło u fundamentów obecnego sporu.

 

Na skutek 8-letnich rządów PO, TK stał się de facto instytucją pracującą na polityczne zlecenie. Byli w nim sami nominaci PO i PSL orzekający o zgodności z Konstytucją ustaw PO i PSL. Sejm poprzedniej kadencji napotkał jednak problem. Następny Sejm miał prawo do desygnowania dwóch sędziów do TK. Co dawałoby dodatkowych dwóch sędziów pisowskich na pozostałych 13-tu z klucza PO i PSL. Z niewiadomego mi powodu PO potężnie spanikowała i na chybcika uchwaliła ustawę, dającą im możliwość wybrania w październiku 3 sędziów których kadencja kończyła się w ramach kadencji poprzedniego Sejmu, plus 2 sędziów których normalnie powinien wybrać przyszły pisowski Sejm. Smaczkiem jest fakt,że rzeczoną ustawę napisał nie kto inny, tylko Prezes TK z klucza PO, sędzia Rzepliński wraz z dwoma innymi sędziami TK. Częścią nowej ustawy o TK było też nadanie TK uprawnień do podawania interpretacji zaskarżonych przepisów, a nawet pojedynczych słów. Co już oznaczało mieszanie w systemie prawnym, bo co do zasady interpretowaniem prawa zajmuje się Sąd Najwyższy, a nie Trybunał Konstytucyjny.

 

Panowie z PO jednak panikując, nie przemyśleli dokładnie sprawy i swój zamach stanu (bo w takich kategoriach należy to rozpatrywać IMO) przeprowadzili niechlujnie. Przede wszystkim nie przewidzieli,że Bronisław „w bulu i nadzieji” Komorowski przegra wybory i w związku z tym nie określili terminu na przyjęcie ślubowania nowych sędziów przez prezydenta. Nowy prezydent RP Andrzej Duda ślubowania sędziów wybranych przez PO-PSL nie przyjął, wysuwając zarzut niekonstytucyjności ustawy o TK by PO. I w tamtym czasie nie było żadnego jednoznacznego orzeczenia TK, zmuszającego go do przyjęcia ślubowania sędziów w jakimś konkretnym terminie. Takiego terminu również nie podawała ustawa by PO. Innym zarzutem PiS jest fakt,że ustawa by PO mówi o przedstawianiu kandydatów do TK przez Prezydium Sejmu oraz 50 posłów, a do tego nie zastosowała się wtedy PO. Co oznacza,że cała piątka sędziów została wybrana przez poprzedni Sejm niezgodnie z obowiązującym prawem.

 

Tu zaczyna się prawnicze tango. PO twierdzi mianowicie,że sędzia TK staje się takowym z momentem wyboru przez Sejm, a ślubowanie jest popierdółką nic nie znaczącą. PiS twierdzi coś kompletnie przeciwnego,że sędziowie wybrani nie pełnią urzędu dopóki Prezydent RP ich nie zaprzysięgnie. I znowu, w tamtym czasie nie było żadnego orzeczenia TK ani SN regulującego te sprawy. A ponieważ w nowym Sejmie większość ma PiS, Sejm po prostu olał interpretację przepisów by PO i procedował w oparciu o zdanie większości sejmowej. Co oznacza w praktyce uznanie wyboru przez poprzedni Sejm za nieważny, bo nie dokończono procedury (nie było zaprzysiężenia sędziów przez Prezydenta). W związku z tym nowy Sejm uznał,że istnieje 5 wakatów w TK i wybrał pięciu sędziów, z czego część z rekomendacji ruchu Kukiz'15. I tych już Prezydent Duda zaprzysiągł.

 

Ciekawostką jest fakt, że TK próbował zapobiec wybraniu przez Sejm nowych sędziów „udzielając zabezpieczenia” wniosku posłów PO apelem do Sejmu o wstrzymanie działań do czasu orzeczenia ws. ustawy PO o TK. I znów PO twierdziło,że TK ma jak najbardziej władzę wiązania rąk Sejmowi, posłowie PiS natomiast tylko się roześmieli. A mieli o tyle racji,że sam Trybunał Konstytucyjny wcześniej orzekł, że przepisy o udzielaniu zabezpieczenia nie mają zastosowania do postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym. Można więc powiedzieć,że w tym momencie już sam TK złamał prawo. Bo wcześniejsze orzeczenia TK w takich sprawach obowiązują nawet sam TK.

 

Ostatnio TK wydał orzeczenie o niezgodności ustawy PO o TK z Konstytucją w zakresie umożliwiającym wybór sędziów, których powinien wybrać Sejm pisowski. To jednak niczego nie zmienia. TK wprawdzie na siłę wcisnął do orzeczenia akapit narzucający Prezydentowi RP przyjęcie ślubowania „niezwłocznie”, jednak to stwierdzenie znalazło się w uzasadnieniu orzeczenia, a nie w treści. Uzasadnienia nie mają mocy prawnej. Co więcej Duda i tak nie mógł się do tego orzeczenia zastosować w październiku, bo wtedy jeszcze wspomnianego orzeczenia TK nie było. Prawo nie działa wstecz. Co zaś się tyczy afery wokół TK to Trybunał jedynie orzekł o niezgodnym z Konstytucją wyborze dwóch z pięciu sędziów wybranych przez PO. Nawet jeśli trzech sędziów wtedy zostało wybranych zgodnie z Konstytucją, to nie oznacza to automatycznie,że zostali sędziami. Nie zostali, bo nie złożyli ślubowania przed Prezydentem. Wszelkie natomiast próby pociągnięcia Dudy do odpowiedzialności za zwłokę w ślubowaniu będą daremne, gdyż nie jest on do niczego zobowiązany przez uzasadnienie wyroku, a tym bardziej nie był zanim wyrok TK nie został ogłoszony.

Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale