Minęła kolejna rocznica dwóch znamiennych wydarzeń w dziejach Polski, które miały miejsce w jednej epoce, a dotyczyły jednej postaci – pierwszego Marszałka Polski Józefa Piłsudskiego. Oba zapisały się pod dniem 12 maja. Pierwsze z nich dotyczy uzdrowienia polskiej sceny politycznej w okresie międzywojennym, tj. przejęcia władzy przez obóz skupiony wokół Marszałka. Druga z rocznic to śmierć budowniczego Rzeczypospolitej – Józefa Piłsudskiego. Chciałbym krótko przedstawić parę ważniejszych informacji z tamtych dni.
12-15 maj 1926
Nawet po 86 latach, które dzielą nas od wydarzeń majowych 1926 r., trwają spory o to, kto tak naprawdę przyczynił się do rozlewu krwi na ulicach Warszawy i jej okolic. Podczas walk o przyszły wygląd Rzeczypospolitej Polskiej zginęło 379 osób (w tym 179 cywilów), a rany odniosło 920 (314 cywilów). Aby przybliżyć sytuację panującą w czasie rywalizacji o stery II RP, warto przedstawić dwa rozkazy gen. broni Tadeusza Rozwadowskiego wydane przed podjęciem działań. Pierwszy, skierowany do gen. brygady W. Zagórskiego, a traktujący o zebraniu grupy lotniczej, brzmi następująco:
Pan Generał obejmie dowództwo nad grupą lotniczą, którą sformuje Pan Generał z 1 pułku lotniczego całkowicie według swego uznania. Cały personel i materiał 1 pułku lotniczego oddaję całkowicie do dyspozycji Pana Generała. Po objęciu dowództwa postąpi Pan Generał w myśl otrzymanych ustnie instrukcji, tzn. w razie gdyby oddziały maszerujące bezprawnie do Warszawy nie posłuchały rozkazów otrzymanych, ma Pan Generał użyć bomb i karabinów maszynowych celem całkowitego rozproszenia oddziałów.
Następny jest tak samo „gustowny”, został wydany dowódcy 30 Pułku Strzelców Kaniowskich I. Modelskiemu i fragment brzmi tak:
…nacierać bezwzględnie na tyły buntowników, którzy obsadzili pałac Małachowskich głównie Komendę Miasta, i starać się dostać w swe ręce przywódców ruchu nie oszczędzając ich życia.
Ten ostatni rozkaz został przyjęty i bez skrupułów wykonany 13 maja, kiedy to wydano polecenia, aby bombardować pozycje „buntowników”. T. Rozwadowski polecił wykonać go przede wszystkim wobec Józefa Piłsudskiego. W tym dniu o godzinie 4.10 pierwsza bomba została zrzucona, a celem ataku były dwa szwadrony 7. Pułku Ułanów, które maszerowały Nowym Zjazdem. Nalot był nieudany, w wyniku niecelnego bombardowania zginęła jedna osoba cywilna, a kilka innych zostało rannych. Kolejny atak lotniczy na oddziały wierne Marszałkowi Piłsudskiemu nastąpił o godz. 5.30 i tym razem w wyniku nalotu na koszary 1. Pułku Szwoleżerów śmierć poniosła jedna przypadkowa osoba, a cztery zostały ranne. Najstraszniejsze w skutkach natarcie z powietrza miało miejsce o 6.00, gdy załoga samolotu obrała za cel oddziały piechoty. Atak okazał się niepowodzeniem, a bomba uderzyła w ścianę fabryki. W wyniku eksplozji śmierć poniosło czterech pracowników fabryki, a czternaście kolejnych zostało rannych.
To są fakty, które raz na zawsze powinny odpowiedzieć na trapiące nas od wielu lat pytanie o winnego przelania krwi wielu żołnierzy i osób cywilnych w Warszawie podczas dni majowych. Jest jeszcze jeden mocny argument przemawiający za winą strony rządowej. Mianowicie to ta ostatnia jako pierwsza otworzyła ogień do wojsk wiernych Marszałkowi. On sam nie chciał wystrzelić jednego pocisku w stronę przeciwną, a sytuację planował rozwiązać drogą dialogu. Dla porównania postaw wokół tych wydarzeń, pragnę przedstawić fragment rozkazu Wodza Naczelnego wydanego 22 maja 1926 r. Oto on:
Staniemy jak zawsze jeden obok drugiego, by dać za ojczyznę życie, a wspomnienie o bojach majowych w Warszawie, o tych walkach, któreśmy ze sobą stoczyli, nie dzielić, lecz łączyć nas wtedy ze sobą będzie, jak wspomnienie gwałtownej sprzeczki między kochającymi się wzajemnie i kochającymi swą rodzinę braćmi.
Myślę, że to są wymowne przykłady, które obrazują postawę obydwu stron względem siebie, żołnierzy, mieszkańców stolicy, jak i samej sytuacji majowej. Jest jeszcze jeden dowód na gesty pojednawcze J. Piłsudskiego – awans kilkunastu oficerów Wojska Polskiego walczących po stronie rządowej. Za odwagę i wierność sprawie żołnierskiej awansowany został m.in. w roku 1934 na stopień generalski Władysław Anders, stojący przecież po przeciwnej stronie barykady aniżeli Marszałek.
Rok 1926 rozpoczyna nowy okres w odrodzonym państwie polskim. W tym roku po raz pierwszy od czasów zakończenia zwycięskiej wojny z Rosją Sowiecką w 1920 r. rozpoczęła się planowa i celowa praca dla dobra Polski. Sejmowładztwo zostało ukrócone, a rząd, wyrażając wolę Marszałka Józefa Piłsudskiego, wziął inicjatywę w swoje ręce. Od tego momentu Na całokształcie spraw wojskowych i państwowych wyciska piętno myśl Józefa Piłsudskiego.
12 maj 1935
O złym stanie zdrowia Józefa Piłsudskiego dowiedziano się już w trakcie uroczystości rocznicowych 11 listopada 1934 r. Sprowadzono wówczas z Wiednia prof. Karla Wenckebacha, który postawił diagnozę w postaci nowotworu wątroby i stwierdził, że Marszałkowi pozostało kilka tygodni życia. Dnia 12 maja 1935 r. o godz. 20.45 w Belwederze umarł konspirator, twórca Wojska Polskiego, Komendant, Naczelnik, Wódz, pierwszy Marszałek Polski, zwycięzca wielu bitew, budowniczy Polski, uzdrowiciel polskiej sceny politycznej, nauczyciel i wychowawca narodu. To tylko nieliczne z wielu zasług Wielkiego Marszałka. Najlepiej stratę, jaką poniosła Rzeczpospolita Polska, wyraża orędzie do narodu wygłoszone przez prezydenta Ignacego Mościckiego:
Do Obywateli Rzeczypospolitej!
Pierwszy Marszałek Polski Józef Piłsudski życie zakończył. Wielkim trudem swego życia budował siłę w Narodzie, geniuszem umysłu, twardym wysiłkiem woli Państwo wskrzesił...
Prowadził je ku odrodzeniu mocy własnej, ku wyzwoleniu sił, na których przyszłe losy Polski się oprą. Za ogrom jego pracy danym mu było oglądać Państwo nasze jako twór żywy, do życia zdolny, do życia przygotowany, a armię naszą – sławą zwycięskich sztandarów okrytą...
Ten największy na przestrzeni całej naszej historii człowiek, z głębi dziejów minionych moc swego ducha czerpał i nadludzkim wytężeniem myśli drogi przyszłe odgadywał. Nie siebie już tam widział, bo dawno odczuwał, że siły Jego fizyczne ostatnie posunięcia znaczą. Szukał i do samodzielnej pracy zaprawiał ludzi, na których ciężar odpowiedzialności z kolei miałby spocząć. Przekazał Narodowi dziedzictwo myśli, o honor i potęgę Państwa dbałej. Ten Jego testament nam żyjącym przekazany, przyjąć i udźwignąć mamy. Niech żałoba i ból pogłębia w nas zrozumienie naszej – całego Narodu – odpowiedzialności przed Jego duchem i przed przyszłymi pokoleniami.
Prezydent Rzeczypospolitej Ignacy Mościcki
Warszawa Zamek, dnia 12 maja 1935 r.
Są to dwie rocznice, o których musimy pamiętać, gdyż były to zdarzenia przełomowe dla II RP, jak i dla współczesnej Polski. Obóz piłsudczykowski przejął władzę i wzmocnił państwo w każdym aspekcie (wojsko, gospodarka, polityka zagraniczna). Dla przykładu można by wymienić COP (Centralny Ośrodek Przemysłowy), budowa od podstaw miasta – Gdynia – co było ewenementem na skalę europejską, a nawet światową. Poza tym poziom życia społecznego wzrastał pod koniec lat trzydziestych w szybkim tempie. Posiadaliśmy jedną z najsilniejszych armii ówczesnego świata z liczbą blisko 800 czołgów, wyprzedzając tym nawet USA. W Europie panowało przekonanie, że tylko Polska jest w stanie oprzeć się III Rzeszy, a „mocarstwa” zachodnie wykorzystały to bez skrupułów w 1939 r. Cieszyliśmy się dużym uznaniem na salonach dyplomatycznych Europy, co widać było podczas ważnych dla Polski uroczystości. Reformy były potrzebne, ale jak widać, nie wszyscy politycy i wojskowi to zauważali, więc zmiana władzy musiała nastąpić. Miało odbyć się to bez przemocy, lecz nie wszyscy tego chcieli. Śmierć Marszałka była ciosem dla rządzących, jak i obywateli. Wśród piłsudczyków nastąpiły podziały wynikające z różnic poglądów na sprawy państwowe. Naród wyszedł na ulicę, by pożegnać Wodza. Tłumy były niezliczone, a porównać je można chyba tylko z tłumami żegnającymi śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego i Jego małżonkę. Józefa Piłsudskiego (jak i Lecha Kaczyńskiego) żegnali nawet jego zażarci przeciwnicy lub osoby innych opcji i poglądów. Poczuli coś w głębi i wyszli na ulice, balkony, by rzucić kwiat lub pomachać białą chustą. Miejmy nadzieję, że któregoś roku będziemy obchodzić rocznicę śmierci budowniczego i nauczyciela naszego państwa i Narodu – Józefa Piłsudskiego z należytą mu godnością.




Komentarze
Pokaż komentarze (18)