WAKACYJNY CYKL Z JÓZEFEM PIŁSUDSKIM
Józef Piłsudski w Ciechocinku i Moszczanicy
Po raz pierwszy Józef Piłsudski przyjechał do Ciechocinka po powrocie z zesłania na Syberię w połowie sierpnia (około 15-16) 1893 r. Przybył koleją warszawsko-bydgoską po kilku godzinach jazdy. Przyjechał do Ciechocinka za namową siostry Zofii, aby podreperować nadwerężone katorgą zdrowie, a zwłaszcza dokuczające mu bóle reumatyczne. Nie mając zbyt wielu danych źródłowych, niektórych okoliczności jego pobytu w uzdrowisku możemy się jedynie domyślać. Gdy wysiadł z pociągu, zobaczył zbudowany w latach 60. XIX w. dworzec. Jako człowiek niezamożny z dworca udał się zapewne piechotą do „Willi Janickiego”, która stanowiła jego kwaterę w okresie całego pobytu w Ciechocinku. Najprawdopodobniej dla bezpieczeństwa posługiwał się fałszywymi dokumentami. Przyzwyczajony do skromnego życia zadowolił się skromnym pokojem. Być może przy lampie naftowej pisał artykuły do londyńskiego „Przedświtu”, czytał „Historię Napoleona” Emila Marco De Saint-Hilaire lub poezję Juliusza Słowackiego. Może wypożyczał jakieś książki w „Willi Bagatela”? Jako kuracjusz zaczynał dzień śniadaniem, następnie udawał się do zbudowanego w stylu eklektycznym budynku leczniczego „Łazienki”, gdzie pod kierunkiem lekarzy: Lubowskiego i Miecznikowskiego zażywał okładów i kąpieli solankowych do godzin popołudniowych. Można założyć, że potem jadł obiad w hotelu „Warszawskim” przy ul. Aleksandrowskiej, robił długie spacery nad Wisłę, zachodził na ulubioną herbatę do kawiarni w „Hotelu Müllera”, grał w bilard, korzystał ze strzelnicy w parku zdrojowym, gasił pragnienie w pijalni wód mineralnych „Kursal”. Dnia 22 sierpnia 1893 r. wysłał stąd list do Leonardy Lewandowskiej. Poznali się na Syberii i mieszkali razem do 1890 r., czyli końca kary Leonardy. Była kilka lat starsza od niego. List Piłsudskiego do niej był ich ostatnim kontaktem. Kilka lat później popełniła samobójstwo, co niektórzy biografowie Józefa Piłsudskiego wiążą z reakcją na informację o małżeństwie Piłsudskiego z Marią Juszczykiewiczową. Z ich znajomości zachowało się kilkadziesiąt listów. Z treści listu dowiadujemy się, że Piłsudski udał się do Ciechocinka na kurację, doskwierała mu bezczynność, jednak z powodu bólu nóg zarzekał się, iż wytrzyma do końca rekonesansu. Pobyt w Ciechocinku trwał miesiąc. Drugi ostatni przyjazd miał miejsce 18 czerwca 1932 r., gdy Marszałek konferował z prezydentem Ignacym Mościckim, który przebywał w Ciechocinku na kuracji. Przyjechał samochodem w towarzystwie kapitana Lepeckiego i w drodze do Ciechocinka został zauważony, gdy tankował benzynę na stacji we Włocławku. Sprawa dotyczyła zatargu z Senatem Wolnego Miasta Gdańska o prawo Polski do przyjęcia wizyty eskadry brytyjskich niszczycieli. Po kilku godzinach Marszałek powrócił do Warszawy. W dniu 5 marca 1927 r. Marszałek Józef Piłsudski został na wniosek radnych pierwszym honorowym obywatelem Ciechocinka.
Szanowna Panno Leonardo! Ciechocinek 22 VIII 1893
Teraz dopiero będąc w Warszawie, dowiedziałem się, że dzięki niezałatwieniu przez
jednego z kolegów danego mu zlecenia, stałem się winnym wobec Was. Nie pamiętam już
na jaki to dzień miałem być w Warszawie i zobaczyć się z Wami, i rzeczywiście terminu nie
chybiłem, lecz interesy tak się złożyły, żem musiał zaraz wyjeżdżać dalej. Byłem w Warszawie
wówczas od godz. 6 rano do 9-ej w godzinach tak rannych, nie mogłem zajść do Was, więc
prosiłem jednego z kolegów, by kartkę z przeproszeniem, którą napisałem, przesłał Wam
przez posłańca. Teraz zaś okazało, że chłop o tym zapomniał i w ten sposób uniemożebnił
mi nawet listowne pożegnanie z Wami. Piszę ten list, nie będąc pewnym, czy dojdzie rąk
Waszych, bo dokładnego adresu Waszego nie wiem, a nie mogłem w Warszawie znaleźć
pani Grudz., od której miałem nadzieję ów adres otrzymać. Obecnie jestem na kuracji w
Ciechoc. Nudy śmiertelne, ale tak mi już nogi dokuczały, że chyba wytrzymam nudy do końca.
Chciałbym wiedzieć, czy list mój doszedł rąk Waszych, jak zarówno byłoby mi przyjemnym
od czasu do czasu wiedzieć co o Was i Waszej rodzinie. Niestety, teraz swego adresu dać nie
mogę, natomiast gdybyście sobie życzyli napisać mi parę słów w drugiej połowie września,
to piszcie na adres Profesora. Pisałem niedawno do Michała, proszę go o odpowiedź przez
Was, gdyby więc list do niego nadszedł, proszę go odesłać również na adres Profesora. Zatem,
zasyłając Wam serdeczne pozdrowienia, zostaję szczerze przyjaznym.
ZIU
Zapewne niewielu z nas słyszało, że ostatni wypoczynek Józefa Piłsudskiego miał miejsce na ziemi żywieckiej, a konkretnie w Moszczanicy. Miało to miejsce zaledwie na siedem i pół miesiąca przed śmiercią Marszałka. Siedzibą na czas urlopu był piękny dworek własności rodziny Kępińskich. Komendant spędził w nim prawie miesiąc, od 8 września do 3 października 1934 r. W tym czasie w odwiedziny przyjeżdżało wiele wybitnych postaci ówczesnego świata. Przez salon Marszałka przeszli m. in. gen. Gąsiorowski, gen. Kasprzycki, płk Beck z żoną, płk Bociański, płk Rozwadowski, płk Piekarski, kpt. Jerzy Bajan i Gustaw Pokrzywka, Mieczysław Fogg, Chór Dana i wielu innych. Wszyscy zapisali się do pamiątkowej księgi dworku. Jest tam też wiele nieczytelnych podpisów pułkowników, którzy przyjechali aby odbyć gry wojenne. Po śmierci Marszałka Piłsudskiego, 11 listopada 1935 r., dzięki staraniom władz powiatowych żywieckich została wmurowana w Moszczanicy, na ścianie dworku, marmurowa tablica o białym kolorze głosząca: PIERWSZY MARSZAŁEK POLSKI JÓZEF PIŁSUDSKI PRZEBYWAŁ W TYM DOMU OD 8.9 DO 3.10.1934 R.
Tak oto kończy się cykl poświęcony wypoczynkowym wyjazdom Pierwszego Marszałka Polski Józefa Piłsudskiego. Myślę, że warto na koniec wspomnieć o jeszcze jednym wypadzie Komendanta, a mianowicie o wyjeździe do Egiptu. Podróż ta miała podobny klimat do pobytu na Maderze, a opisać jej nie zdołałem. Mam nadzieję, iż był to cykl mile przez Państwa czytany. Jeżeli tak to proszę oczekiwać kolejnych wpisów. Do następnego razu.




Komentarze
Pokaż komentarze (1)