Komentarz • „Dziennik Polski” (Kraków) • 16 czerwca 2010
Pan marszałek Bronisław Komorowski brzytwy się chwyta. Lateksowa tajna broń, i błazeństwa posła Palikota na nikim nie robią już wrażenia, toteż dla rozmaitości sztab postawił na wątek sensacyjny. Okazało się, że straszliwe niebezpieczeństwo zawisło nad strasznym dziaduniem, czyli panem Władysławem Bartoszewskim. Podobnież dostał listy z pogróżkami, toteż premier Tusk, sam wrażliwy po bliskim spotkaniu III stopnia z powodzianami w Sandomierzu, przydzielił mu ochronę funkcjonariuszy BOR. Ajajajajajajaj! W sukurs pospieszyła tedy niezawodna „Gazeta Wyborcza” z czego nieomylny znak, że i lobby żydowskie z wyborczym zwycięstwem pana marszałka Komorowskiego wiąże wielkie nadzieje. Czyżby liczyło na to, że pan marszałek, już jako tubylczy prezydent, wypuści z turmy izraelskiego razwiedczyka Uri Brodskiego i nawet nie ośmieli się postawić warunku rezygnacji Izraela ze wszystkich tzw. roszczeń rewindykacyjnych wobec Polski? Mobilizacja musiała objąć nawet jeszcze głębsze rezerwy, na co wskazują wyrazy solidarności, jakie „profesoru” Bartoszewskiemu złożył były przewodniczący sławnej w swoim czasie partii zagranicy, czyli Unii Demokratycznej, pan Mirosław Czech, działacz infiltrowanego przez banderowców Związku Ukraińców w Polsce. Czekamy zatem, kiedy oprócz BOR-u warty przed rezydencją Władysława Bartoszewskiego wystawi Mosad i UPA. Takiego braterstwa broni chyba jeszcze nie było.
Stanisław Michalkiewicz
MacG: Stronnictwo pruskie w Polsce dziala jawnie.
Znakomita analize mechanizmu dzialania tego Stronnictwa przedstawil Jaroslaw na 82. posiedzeniu Sejmu RP IV kadencji.
Przytaczam za blogiem pani Ody ( wbrew Jej intencjom ):
W Polsce- i to trzeba jasno powiedzieć - istniał, i sądzę że w dalszym ciągu istnieje, prawdziwy front obrony niemieckich interesów.Trzeba też sobie jasno powiedzieć, że ten front to z jednej strony po prostu aktywa niemieckich służb specjalnych, także przejęte aktywa Stasi.To bardzo duża grupa ludzi, która żyje za niemieckie pieniądze i która udaje niezależnych uczonych lub niezależnych publicystów i która nieustannie w polskiej prasie, w polskich mediach zabiera głos w tych sprawach, o których dzisiaj mówimy.To także cały tłum, czy może raczej tłumek, pożytecznych idiotów o żebraczym usposobieniu.I to takich żebraków najmarniejszej odmiany, takich, co się schylą po najgorszy ochłap. I to jest, można powiedzieć, pierwsza część problemu. I trzeba o tym mówić. Trzeba o tym mówić, bo to nie może być tak, żeby w Polsce praktycznie wszyscy ludzie, którzy zawodowo zajmują się stosunkami polsko-niemieckimi i piszą o tym, żyli za niemieckie pieniądze. To jest sytuacja skandaliczna, niesłychana, niemożliwa do akceptowania.
Ale jest także i inna odmiana ludzi, która w tych sprawach niestety szkodzi, chociaż niekoniecznie ma złe intencje i nie bierze od nikogo pieniędzy. To są ci ludzie, którzy, można powiedzieć, zapamiętali się w pojednaniu. Zapamiętali się w pojednaniu i wykazali w tej walce o pojednanie, mówiąc najłagodniej, ogromną naiwność.Pojednanie najwyraźniej pomyliło im się z taką relacją, która już dawno temu została opisana przez psychologów, z relacją między słabą ofiarą a silnym prześladowcą, silnym katem, relacją amnezyjno-akceptacyjną ze strony ofiary, albo nawet amnezyjno-atencyjną czy afirmacyjną.Tego rodzaju zjawisko psychologiczne w szerszych kręgach społecznych, szczególnie tych słabszych części polskiego społeczeństwa, jest socjologicznie czy socjopsychologicznie zrozumiałe. Ale powtarzam, ono stało się treścią polskiej polityki, postawy wielu ludzi, którzy z wyższych, a nie tych niskich, o których mówiłem, intencji w sprawę pojednania polsko-niemieckiego się zaangażowali. I z tym także trzeba skończyć. O tym także trzeba zacząć jasno mówić. Tych ludzi ze względu na uczciwość, przynajmniej większości z nich, jak sądzę, można przekonać. Można przekonać i mam nadzieję, że ta uchwała, którą podejmiemy, będzie poważnym krokiem w tym kierunku. Będzie poważnym krokiem w stronę budowy takiego frontu - trzeba tu użyć określenia ˝frontu narodowego˝, który w tych kwestiach, w kwestiach stosunków polsko-niemieckich jest bezwzględnie potrzebny. A jest bezwzględnie potrzebny dlatego, że tego rodzaju postawa przyniosła Polsce skutki opłakane. Już w latach siedemdziesiątych Niemcy zaczęli występować tutaj jako dobrodzieje. Później zaczęła się relatywizacja win, tych win, o których tutaj już była mowa. Relatywizacja tego wszystkiego, co działo się podczas II wojny światowej. Podział winy. Polska współwina. A w wielu wypadkach każdy, kto zna światowe media, polska wina, Polacy i hitlerowcy, nie Niemcy, tylko hitlerowcy, albo hitlerowcy i Polacy są na przykład winni za holocaust.To jest skutek oczywiście nie na zasadzie jedynej przyczyny, ale to jest skutek tego rodzaju postawy, postawy słabości, postawy głupoty albo postawy po prostu zdrady. I powtarzam, z tym musimy skończyć.
Ale jest także i inna odmiana ludzi, która w tych sprawach niestety szkodzi, chociaż niekoniecznie ma złe intencje i nie bierze od nikogo pieniędzy. To są ci ludzie, którzy, można powiedzieć, zapamiętali się w pojednaniu. Zapamiętali się w pojednaniu i wykazali w tej walce o pojednanie, mówiąc najłagodniej, ogromną naiwność.Pojednanie najwyraźniej pomyliło im się z taką relacją, która już dawno temu została opisana przez psychologów, z relacją między słabą ofiarą a silnym prześladowcą, silnym katem, relacją amnezyjno-akceptacyjną ze strony ofiary, albo nawet amnezyjno-atencyjną czy afirmacyjną.Tego rodzaju zjawisko psychologiczne w szerszych kręgach społecznych, szczególnie tych słabszych części polskiego społeczeństwa, jest socjologicznie czy socjopsychologicznie zrozumiałe. Ale powtarzam, ono stało się treścią polskiej polityki, postawy wielu ludzi, którzy z wyższych, a nie tych niskich, o których mówiłem, intencji w sprawę pojednania polsko-niemieckiego się zaangażowali. I z tym także trzeba skończyć. O tym także trzeba zacząć jasno mówić. Tych ludzi ze względu na uczciwość, przynajmniej większości z nich, jak sądzę, można przekonać. Można przekonać i mam nadzieję, że ta uchwała, którą podejmiemy, będzie poważnym krokiem w tym kierunku. Będzie poważnym krokiem w stronę budowy takiego frontu - trzeba tu użyć określenia ˝frontu narodowego˝, który w tych kwestiach, w kwestiach stosunków polsko-niemieckich jest bezwzględnie potrzebny. A jest bezwzględnie potrzebny dlatego, że tego rodzaju postawa przyniosła Polsce skutki opłakane. Już w latach siedemdziesiątych Niemcy zaczęli występować tutaj jako dobrodzieje. Później zaczęła się relatywizacja win, tych win, o których tutaj już była mowa. Relatywizacja tego wszystkiego, co działo się podczas II wojny światowej. Podział winy. Polska współwina. A w wielu wypadkach każdy, kto zna światowe media, polska wina, Polacy i hitlerowcy, nie Niemcy, tylko hitlerowcy, albo hitlerowcy i Polacy są na przykład winni za holocaust.To jest skutek oczywiście nie na zasadzie jedynej przyczyny, ale to jest skutek tego rodzaju postawy, postawy słabości, postawy głupoty albo postawy po prostu zdrady. I powtarzam, z tym musimy skończyć.
Podkreslony przeze mnie na czerwono fragment uwazam za szczegolnie wazny. Musimy pamietac, iz z oczywistych przyczyn kopia calej dokumentacji zawiazanej z dzialnoscia SB i jej wspolpracownikow znajduje sie w Moskwie, zas jej dysponentem jest ten sam osrodek polityczny, ktory przejal dokumenty ( i agenture ) KGB czyli car Putin i jego “Geheimrat”. Z drugiej strony, “dobrzy Niemcy z RFN”, po przejeciu archiwow Stasi, zdobyli bardzo grozna dla naszego panstwa wiedze o bylej komunistycznej agenturze w Polsce. Wobec braku lustracji i dekomunizacji w Polsce, wiedza ta wciaz skutecznie sluzy realizacji interesow niemieckich w naszym kraju.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)