MaciekBigos MaciekBigos
941
BLOG

Śmiech z Korwina - upadek mediów

MaciekBigos MaciekBigos Polityka Obserwuj notkę 9

Stale odgrywanie i komentowanie wystąpienia Korwina Mikke w PE, wbrew pozorom nie ośmiesza i nie dezawuuje samego szefa KNP, lecz media "głównego nurtu".

Janusz Korwin Mikke jest osobą barwną. To nie ulega wątpliwości. Nieraz treść jego wypowiedzi, albo raczej dobór słów, który na ową treść się składa jest taki, że często bardziej odpycha potencjalny elektorat (prócz zadeklarowanych korwinistów), aniżeli przyciąga.

Ja osobiście nie jestem fanem Pana Janusza z wielu względów, o których nie czas i miejsce, aby rozprawiać, bowiem do napisania tego tekstu pchnęło mnie coś zgoła innego. Mianowicie postawa "mediów głównego nurtu" zaprezentowana przy okazji omawiania debiutu JKM w PE.

Rozumiem, że każdy człowiek, jako osoba prywatna ma prawo krytykować i oceniać to, jak wypadł Pan Janusz bez odnoszenia się do meritum , czyli w tym wypadku do treści wystąpienia. Osobom prywatnym nie tyle wypada, co można podarować patrzenie na wystąpienia polityczne, jako na swojego rodzaju show, operetkę, kabaret, zamiast na przekaz poglądów i stanowisk. U zwykłego Kowalskiego, takie coś - mówiąc kol            okwialnie - "przejdzie", bo nikt mu nie płaci, ani nikt od niego nie wymaga analizy rzeczywistości politycznej. Dziennikarze, to już jednak co innego, a przynajmniej wtedy, gdy są w pracy.

Dziennikarz, w co mocno wierzę, albo raczej chcę wierzyć, powinien być osobą, która wytłumaczy przeciętnemu obywatelowi często zawiłe i nie zawsze zrozumiałe informacje, doniesienia, wystąpienia ze świata polityki, ekonomii etc.,etc.

Proste i logiczne jest również to, że aby jakiś komunikat wytłumaczyć bazować należy na jego treści. Nawet w przypadku, gdy dziennikarze uważają jakąś wypowiedź za stek bzdur to, jeśli ją transmitują lub omawiają, winni odnieść się do jej meritum i z tego poziomu rzecz krytykować lub chwalić.

Tymczasem dziś w wiodącej telewizji mainstream'u oglądałem już kilka razy wystąpienie JKM i (jak do tej pory) żaden z dziennikarzy nie odniósł się do treści. Zły, niewyraźny, wręcz hańbiący poziom mówionego angielskiego - taki był mniej więcej ton komentarzy. Ba! Gdzieś tam nawet wdarła się narracja, że dziennikarze chcieliby Pana Janusza zrozumieć, ale nie dało rady.

Nie wyobrażałem sobie do tej pory, aby dziennikarze (bez choćby odrobiny zażenowania)  mogli w świetle studyjnych reflektorów, na oczach widzów stwierdzić, że nie dali rady zrozumieć wystąpienie europosła! Ich rolą jest analiza informacji, które podają, jako tak zwane "niusy". Jeśli tego nie zrobili, to materiału bez opracowania puszczać nie powinni. Opracowanie (w formie napisów po polsku) jednak było i "nius" puszczony został. Dochodzimy więc do smutnego wniosku: dziennikarze mają trudności ze zrozumieniem sensu zdań w języku polskim.... Smutne...

Maraton dezawuowania w mediach JKM odbija się więc rykoszetem, i to jeszcze cięższego kalibru pocisk razi media, aniżeli ten w zdaniu wyżej. Przykre bowiem jest to, że dziennikarze nie odnoszą się w żaden sposób do formy, a ich dyskredytowanie przejawia się na poziomie zachowania dzieci na podwórku. Jeśli nie możemy ośmieszyć go inaczej, to ośmieszymy go ze względu na to, jak mówi, wygląda i mruga... Niskie to... Niższe, niż niektóre (poprzednie) wypowiedzi JKM.

MaciekBigos
O mnie MaciekBigos

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (9)

Inne tematy w dziale Polityka