Sprawa z odmówieniem aborcji przez doktora Chazana jest jedną z tych, w której nie trudno zająć jednoznaczne stanowisko, po którejś ze stron. Szkoda tylko, że w większości mało kto pamięta o rzeczywistej ofierze.
Gdy pierwszy raz usłyszałem o tragedii małego Jana i jego rodziców, ocena postępowania prof. Bogdana Chazana była jednoznaczna. Skandal! Czytając artykuł w poniedziałkowym Wprost z zawartym w tekście opisem stanu noworodka, jeszcze bardziej dziwiłem się już nie tylko postawie samego profesora, ale także środowisk prawicowych,
Sztandar, symbol, męczennik?
Prawica w całej sprawie w roli ofiary widzi (o dziwo!) samego profesora, nie zaś małego Jana, czy jego rodziców! Wymarzony wprost prawicowy sztandar: oto dzielny medyk przeciwstawiając się przeciwwskazaniom, zasadzie po pierwsze nie szkodzić, a także (moim zdaniem) stojąc w opozycji do logiki odmawia nie aborcji, bo to akurat jest zgodne z tak zwaną klauzulą sumienia, odmawia udzielenia informacji o placówce, która podejmie się zabiegu! Reasumując, mamy wykształconego człowieka, na stanowisku, który wykazuje odwagę i bezkompromisowość w przestrzeganiu prawa bożego. Blask tak "jasnego" bohatera, który z pewnością za chwilę podnoszony będzie do rangi męczennika, musi przesłaniać rzeczywistą i realną tragedię - dziecka i jego rodziców.
Państwo, nie dramat ludzki...
Lewica na profesorze nie zostawia suchej nitki. Oto bowiem najlepszy dowód na to, że państwo świeckie wcale nie jest. To, że w państwowym szpitalu dyrektor podpisał deklarację wiary i klauzulę sumienia nie jest lewicowym orężem. Fakt natomiast, że w dziwny sposób poglądy prof. Chazana "rozsiane" były na cały szpital, jest już powodem do zastanowienia się czy, aby na pewno instytucje określane mianem państwowych są świeckie! Konkludując, również zamiast pochylić się nad ludzką tragedią, tworzy lewica z niej przyczynek do debaty o świeckości państwa.
Wbrew sobie, ale próbowałem...
tłumaczyć sobie, na własny użytek to, co zrobił profesor Chazan. Godząc się na aborcję wystąpiłby przeciw V przykazaniu, wskazując inną placówkę pośrednio również by "piątkę" złamał. Jako człowiekowi głębokiej wiary, doktorowi Chazanie sumienie na taki czyn nie pozwala.
Skoro jednak to tak silnie wierzący i przestrzegający praw boskich człowiek, dlaczego więc swoim działaniem zaniechał innemu przykazaniu Bożemu - nie czyń bliźniemu swemu, co Tobie niemiłe. Nie sądzę bowiem, iż profesor chciałby, aby decyzją jakiegoś lekarza jego dziecko skazane było na agonię, a On sam na patrzenie, jak ukochana jego sercu osoba przeżywa ból niemożliwy nie tylko do wyobrażenia, ale także do opisania.
Próbowałem na własne potrzeby tłumaczyć postępowanie doktora Chazana. Niestety.... Bezskutecznie. Być może nie mam na tyle światłego umysłu, bądź relatywizuje podstawy wiary, ale skazanie dziecka na tak ogromne cierpienie jest dla mnie przyczynkiem do tego, żeby sądzić, iż profesor ma sumienie, lecz tylko na papierze, w klauzuli.



Komentarze
Pokaż komentarze (10)