MaciekBigos MaciekBigos
470
BLOG

POPiS'owa wojna psychologiczna

MaciekBigos MaciekBigos Polityka Obserwuj notkę 2

Od dłuższego czasu w mediach króluje słowo „wojna” odmieniane nie tylko przez różne przypadki i osoby, ale – w Polsce – także przez rodzaje.

Na naszym, rodzimym podwórku dziennikarze coraz rzadziej zajmują się konfliktem, wojną Ukrainy z Rosją. Jest mowa o sankcjach, jest mowa o postawie polityków unijnych wobec sprawy. Problem w tym, że właśnie jest to „mowa-trawa”. Nic konkretnego. Nie ma takiej potrzeby. Bo cóż z tego, że to problem ważny dla współczesnej rzeczywistości geopolitycznej i nie tylko. Cóż z tego, my mamy przecież swoją piaskownicę i swoje zabawki. Znów bowiem trwa w Polsce „wojna psychologiczna”, a główni „psycholodzy-generałowie” straszą poprzez media ludność cywilną. Straszą PiS-em lub trwaniem PO.

Linia zwolenników przestrzegania przed strasznym PiS-em i demonami z nim związanymi od lat nie uległa zmianie. No może język tego przekazu się zbanalizował, o czym świadczy chociażby wstępniak Pana Tomasza Lisa w ostatnim Newsweek-u. Język inny, ale sedno wciąż to samo. Zastanawiałem się długo nim podjąłem decyzję, jakim zdaniem, jakiej osoby sztandarowy pogląd przeciwników głównej partii opozycyjnej opisać. W końcu zdecydowałem.

Osoby stojące w opozycji do obecnej opozycji są przez środowiska prawicowe nazywani „salonowcami”. Naczelnym zaś – podług ich rozumowania – „salonowcem” jest redaktor naczelny „GW” Pan Adam Michnik. Dlatego też niechaj sztandar antyPiS-u zostanie zamknięty w jego słowach z początku listopada 2008 roku.

W programie Tomasz Lis Na Żywo z dnia 3 listopada pan Michnik mówiąc o wyborach parlamentarnych wspomniał, iż przegrali zwolennicy radykalnej koncepcji odwetu”. Rozwijając tę myśl naczelny Wyborczej mówi: „Radykalnej koncepcji silnego państwa rozumianego,  jako centralizacja władzy, jako budowa państwa podejrzliwości i strachu. Prowadzący program szybko podchwycił stwierdzenie i dopytał, czy aby przypadkowo podejrzliwość i strach składa się w skrót. Pan Michnik odpowiedział, iż nie zrobił tego celowo, lecz „państwo PiS- u, to jest  państwo podejrzliwości i strachu.

Tak najkrócej można by opisać narracje tych, którzy wciąż przestrzegają przed powrotem PiS-u. Wraz z  rozpoczęciem rządów partii Jarosława Kaczyńskiego rozpocznie się powrót do poszukiwania układu, powrót do nastroju społecznej opresji, lękiem przed działaniem służb specjalnych etc., etc. Muszę przyznać, że sam nie patrzę z utęsknieniem czasów, kiedy PiS znów zacznie rządzić. Opowiadanie wciąż o strasznych demonach Prawa i Sprawiedliwości nie ma najmniejszego sensu. Przypomnijmy sobie bowiem sprawę „antykomora” lub moment kiedy  ABW wchodzi do siedziby jednego z popularniejszych tygodników. Okazuje się, że podejrzliwość i strach to także domena Platformy. Tym, co istotnie może  od głównej partii opozycyjnej odstraszyć jest słynne zdanie Jarosława Kaczyńskiego: My jesteśmy tu, gdzie wtedy, oni tam gdzie stało ZOMO! Jaśniej? To prezes PiS ma jedyny i jedynie słuszny moralny mandat, aby twierdzić, co jednoznacznie dobre, a co jednoznacznie złe. Mało tego. On nie tylko definiuje – mówiąc językiem matematycznym – zbiory: dobry, zły. On sam, według własnych myśli, poglądów, opinii sympatii wyznacza kto stanie się elementem którego zbioru. Jeśli nie zgadzam się z poglądami Pana prezesa, a popieram Platformę, to od razu staję po stronie „spiskowców”, „zamachowców” i „zdrajców państwa”. W dodatku państwa, które nie jest suwerenne.

Drugą stroną tej psychologicznej wojny są osoby, które twierdzą, że dalsze trwanie rządów Platformy Obywatelskiej to przedłużający się proces gnicia państwa Polskiego. Tutaj - proszę mi wybaczyć- sztandar będzie krótszy: partia rządząca, rząd, ministrowie to establishment III RP. Jest to stwierdzenie dość mocne, jeśli przypomnieć, że według Prawa i Sprawiedliwości oraz jego zwolenników III RP jest synonimem wszystkiego co złe, niemoralne i szkodliwe. Tak niemoralne, złe i szkodliwe, że należało zbudować ideę stojącą w kontrze czyli wciąż wypatrywaną i wymarzoną przez prezesa Jarosława Kaczyńskiego IV RP. Wróćmy jednak na chwilę do III Rzeczpospolitej. Dlaczego jest ona taka zła?

Co najważniejsze, według jej przeciwników momentem założycielskim „tej trzeciej RP” było porozumienie w Magdalence. Jest więc „trzecia” symbolem nie wygranej z komunizmem, lecz dogadania się z przedstawicielami ustroju słusznie, lecz czy na pewno minionego. Tak więc trwanie Platformy, to zapewnie trwania i spokoju komunistycznej nomenklaturze, to historyczne pójście na ugodę ze zbrodniarzami i zapewnienie im protekcji. Czy tego chcemy?

Owa III RP kojarzy się także z aferami. Nikomu nie trzeba chyba przypominać, że tym, co według niektórych „trójkę” wysadziło poniekąd w powietrze i obnażyło jej słabości, była „afera Rywina”. Potem poszło już jak domino. Można by wyliczać pewnie więcej, ale ja nadmienię o aferze hazardowej i choćby ostatniej – odsłaniającej chamstwo i butę władzy – „taśmowej”. Rządy Platformy są więc odczytywane, jako rządy bezczelnej klasy politycznej, która dogaduje się z biznesem, troszczy się li tylko o siebie, a społeczeństwo ma w „dalekim poważaniu”.

W końcu trzeba powiedzieć, że rządy PO były do pewnego momentu rządami genialnymi PR-owo. Świetne wystąpienie, zapowiedzi wielkich zmian, realizacji wielkich projektów.  Teraz  już tak nie jest. Obywatele nauczyli się, że za okrągłymi i pięknymi słowami Pana Premiera Tuska w większości przypadków kryją się uchybienia, niedociągnięcia, błędy i wypaczenia. Dość wspomnieć tu nawet słynny Stadion Narodowy, na który wydano kupę kasy, a  nawet dach się nie zamknął. I tak jest z większością tego, co robi Platforma: dobrze to wygląda na pierwszy rzut oka, ale gdy się przyjrzeć – szkoda gadać….

Politycy oraz dziennikarze przez ciągłe szczucie społeczeństwa sobą nawzajem sprawili, że „ludność cywilna” zaczęła toczyć wojnę między sobą.  Albo jest się zatęchłym i katolickim „pisowcem”, albo bezrefleksyjnym, pozbawionym intelektu, sterowanym  „lemingiem”. Nie jest to dobre. Jeszcze gorsze jest jednak to, że jeśli komuś podoba się  coś z programu, z działań, pomysłów PiS-u i  po trosze działania, pomysły PO, to okazuje się, że taka osoba nie ma poglądów i jest nic nie wartą chorągiewką itd.

Mówi się, że poglądy trzeba mieć. Dziś jednak nie wystarczy mieć poglądów. Trzeba mieć bowiem poglądy TAKIE lub TAKIE- nic pośrodku.   

MaciekBigos
O mnie MaciekBigos

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka