Doczekaliśmy czasów, w których chęć upamiętnienia zwycięstwa jest czymś złym, bo podszytym niebezpieczną, narodową agresją.
Chodzi rzecz jasna o pomysł wybudowania w stolicy pomnika (łuku triumfalnego) upamiętniającego zwycięstwo Polaków w bitwie Warszawskiej w 1920 roku. Pomysłodawcą tej inicjatywy jest satyryk Jan Pietrzak. Sęk w tym, że sympatyzuje on bardziej z prawą stroną sceny politycznej, aniżeli z partią rządzącą, więc od razu pojawiły się pełne oburzenia i alarmistyczne głosy, że "prawica chce postawić łuk triumfalny".
Przyznam, że osobiście nie widzę w tym pomyśle nic złego. Wręcz odwrotnie. Wydaje mi się, że postawienia takiego pomnika powinniśmy zgodnie chcieć My wszyscy - Polacy. Bez względu na to, kto po której stronie stoi. Okazuje się jednak, że myślę jakoś dziwnie: inaczej, niezdrowo, by nie rzec, że wręcz niebezpiecznie. Przynajmniej według tych, którzy w ubraniach mają tylko lewą stronę.
Na lewicy bowiem usłyszeć można głosy, że ów łuk triumfalny wybrzmiewałby agresją w stosunku do Rosji, co przy obecnej sytuacji nie byłoby niczym dobrym...
Te same środowiska jeszcze bardziej drażni to, czego (według pomysłodawców), symbolem miałby być taki "monument": "prawdziwego odradzania się narodu i przebudzenia drzemiącego pośród nas Króla Ducha". Zaiste brzmi to groźnie i agresywnie. Szczególnie dla tych, którzy nie znają pewnych kontekstów literackich.
Czego chcecie od łuku? Przecież macie tęczę? - można by retorycznie zapytać przedstawicieli lewicy. Retorycznie, bo odpowiedź jest oczywista. Brzmiałaby najpewniej tak: Tęcza na Placu Zbawiciela nie jest symbolem partyjnym! Nie jest prawicowa, czy lewicowa - jest każdego z nas! Nie jest też symbolem żadnej ideologii. Chyba, że radość jest ideologią.
Tak.... Łuk jest symbolem partyjnym i ideologicznym, a tęcza już nie. A co jeśli stwierdzić, że tęcza jest pewnego rodzaju łukiem? To pytanie również niechaj retorycznym pozostanie.
Sednem całej sprawy jest dla mnie to, że Polacy kłócą się z Polakami o to, czy upamiętnić zwycięstwo Polaków. Ba! Żeby nie było, że pomysł zostaje odrzucony bez żadnej dyskusji, w niektórych mediach można było usłyszeć eksperckie debaty o tym, dlaczego akurat łuk triumfalny, czy ma odpowiednie zaplecze w historii architektury, czy wpisuje się dobrze w "tkankę miejską" itd. , itp.
Jeśli dojdzie do tego, że łuk symbolizujący Bitwę Warszawską stanie w stolicy, to od razu proponuje zbudować drugi łuk - zwycięstwa rozumu nad jego brakiem.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)