Andrzej.Madej Andrzej.Madej
30
BLOG

Przedsionek rynku (5). Trzy przełomy standaryzacji porównywalności

Andrzej.Madej Andrzej.Madej Gospodarka Obserwuj notkę 0
Dlaczego właśnie teraz może powstać nowy sposób rozpoznawania jakości gospodarowania ?

Rozwój gospodarki rynkowej można odczytywać jako historię poszerzania tego, co uczestnicy gospodarowania potrafią wspólnie mierzyć, opisywać i porównywać. Dwa takie przełomy już się dokonały. Trzeci może być jednym z wyzwań gospodarki cyfrowej.

W czterech lipcowych tekstach przedstawiłem hipotezę nowej warstwy instytucjonalnej gospodarki — przestrzeni pomiędzy przedsiębiorstwem a rynkiem, w której jakość decyzji uzyskuje wiarygodność, wiarygodność może otwierać dostęp do kapitału, a konsekwencje decyzji finansowych podlegają publicznej ocenie.

Przed sformułowaniem propozycji instytucjonalnych dla zachowania samorządności i miar jakości służących wolności warto postawić pytanie wcześniejsze.

Czy historia rozwoju gospodarki daje podstawę do przypuszczenia, że zwiększanie zakresu standaryzowanej porównywalności może być jednym z mechanizmów rozwoju rynku ?


Rynek potrzebuje wolności, ale potrzebuje także porównywalności

Wymiana może istnieć bez jednolitych standardów. Ludzie handlowali na długo przed wprowadzeniem systemu metrycznego, przedsiębiorstwa zaciągały zobowiązania przed powstaniem nowoczesnych standardów rachunkowości, a przedsiębiorcy nadal mogą budować reputację poprzez osobiste relacje. Jednak wraz ze zwiększaniem skali gospodarowania coraz trudniej opierać współpracę wyłącznie na osobistej znajomości.

Rynek łączący ludzi, którzy się nie znają, wymaga wspólnych punktów odniesienia.

Kupujący musi wiedzieć, co oznacza określona ilość towaru.

Inwestor musi rozumieć, co oznaczają informacje o sytuacji ekonomicznej przedsiębiorstwa.

Przedsiębiorca poszukujący kapitału musi mieć sposób przedstawienia swojej wiarygodności w formie zrozumiałej dla podmiotów, z którymi wcześniej nie współpracował.

W tym znaczeniu rozwój rynku można rozpatrywać jako stopniowe poszerzanie standaryzowanej porównywalności. Nie chodzi przy tym o standaryzowanie samych dóbr, przedsiębiorstw czy decyzji. Chodzi o standaryzowanie sposobów ich opisywania i porównywania. To rozróżnienie ma znaczenie fundamentalne. Wspólna miara nie mówi, jaki produkt należy wytworzyć. Wspólny standard sprawozdawczy nie mówi, w którą spółkę należy zainwestować.

Podobnie przyszła miara wiarygodności nie powinna mówić, które przedsiębiorstwo zasługuje na rozwój. Każda z nich ma jedynie tworzyć warunki bardziej świadomego wyboru.


Pierwszy przełom: standaryzacja miar rzeczy

Pierwszy wielki proces można nazwać standaryzacją porównywalności rzeczy.

Przed jego dokonaniem gospodarka posługiwała się wielością lokalnych miar długości, powierzchni, objętości i masy. Ta sama nazwa mogła oznaczać inną wielkość w różnych miejscach. Zawieranie transakcji pomiędzy oddalonymi uczestnikami wymagało dodatkowej wiedzy, przeliczeń i zaufania do lokalnych pośredników.

Wprowadzanie jednolitych systemów miar i wag, którego symbolem stał się system metryczny rozwijany od końca XVIII wieku we Francji, nie stworzyło rynku towarowego. Rynek istniał wcześniej. Zmieniło jednak warunki jego rozszerzania. Towary znajdujące się w różnych miejscach mogły być opisywane przy użyciu tych samych kategorii ilościowych. Kilogram oznaczał kilogram. Metr oznaczał metr. Standaryzacja nie przesądzała ceny. Nie określała jakości. Nie wybierała kontrahenta. Zmniejszała natomiast część niepewności poprzedzającej transakcję.

Można więc przedstawić pierwszy przełom jako ciąg:

wspólne miary → porównywalność ilości → zmniejszenie kosztów rozpoznania → poszerzenie przestrzeni wymiany.

Jest to pierwszy przykład zasady, która powraca w dalszym rozwoju gospodarki:

ograniczenie dowolności sposobu opisu może zwiększać wolność wyboru.


Drugi przełom: standaryzacja informacji o przedsiębiorstwie

Rozwój gospodarki przemysłowej postawił przed rynkiem problem innego rodzaju.

Wielkie przedsięwzięcia wymagały kapitału przekraczającego możliwości pojedynczego właściciela, rodziny czy lokalnej sieci kupieckiej. Aby oszczędności wielu ludzi mogły zostać powierzone przedsiębiorstwu, którego właścicieli oszczędzający osobiście nie znają, potrzebna była nowa infrastruktura zaufania.

Powstawała ona stopniowo poprzez rozwój:

rachunkowości, sprawozdawczości finansowej, audytu, obowiązków informacyjnych, prospektów emisyjnych, standardów giełdowych i sposobów oceny ryzyka.

Nie powstała jedna uniwersalna „miara przedsiębiorstwa”.

Powstał jednak wspólny język opisywania jego sytuacji ekonomicznej.

To umożliwiło dokonanie drugiego przełomu — standaryzacji porównywalności informacji o przedsiębiorstwach.

Inwestor nie musiał już znać przedsiębiorcy osobiście. Mógł porównywać spółki poprzez informacje przygotowane według wspólnych zasad. Dzięki temu oszczędności mogły przepływać w coraz większym stopniu poprzez anonimowe rynki kapitałowe.

Drugi ciąg można więc zapisać:

standardy informacji → porównywalność przedsiębiorstw jako przedmiotów inwestowania → zmniejszenie asymetrii informacji → poszerzenie rynku kapitałowego.

W poprzednich tekstach o Przedsionku Rynku wskazywałem właśnie rynek kapitałowy jako ważny precedens ustrojowy: przedsiębiorstwo godzi się na część przejrzystości w zamian za możliwość dostępu do kapitału, którego nie mogłoby zgromadzić wyłącznie z własnych środków.


Granica drugiego przełomu

Ten system działa szczególnie dobrze wobec przedsiębiorstw, które osiągnęły odpowiednią skalę. Koszt audytu, obsługi prawnej, raportowania, analizy inwestycyjnej i organizowania emisji może być uzasadniony przy dużych transakcjach kapitałowych. Znacznie trudniej zastosować podobną infrastrukturę do tysięcy małych i średnich przedsiębiorstw.

W lipcowym tekście określiłem ten problem jako paradoks:

aby przedsiębiorstwo mogło udowodnić jakość w dużej skali, potrzebuje kapitału; aby uzyskać kapitał, często musi najpierw udowodnić zdolność działania w dużej skali.

Problem nie musi zatem polegać wyłącznie na niedostatku kapitału. Może istnieć także luka porównywalności. Po jednej stronie znajdują się długoterminowe oszczędności. Po drugiej tysiące przedsiębiorstw zdolnych do rozwoju.

Pomiędzy nimi brakuje wystarczająco taniej i wiarygodnej infrastruktury pozwalającej rozpoznawać różnice jakościowe pomiędzy niewielkimi podmiotami.

I właśnie tutaj może rozpoczynać się trzeci przełom.


Trzeci przełom: standaryzacja sposobów rozpoznawania wiarygodności

Gospodarka cyfrowa tworzy możliwości, których nie posiadały wcześniejsze pokolenia. Coraz więcej zdarzeń gospodarczych pozostawia cyfrowy ślad. Możliwe staje się dokumentowanie przebiegu realizacji zobowiązań, terminowości, reklamacji, korekt, decyzji technologicznych, sposobów reagowania na błędy i innych elementów rzeczywistego gospodarowania.

Problem zaczyna więc zmieniać charakter. Nie chodzi już wyłącznie o pozyskanie informacji. Chodzi o to, jak z rozproszonej informacji tworzyć wiedzę możliwą do porównania, nie redukując przedsiębiorstwa do jednego rankingu ani nie przekazując kontroli nad jego reputacją zewnętrznemu operatorowi.

Właśnie temu ma służyć przedstawiona wcześniej hipoteza Branżowego Węzła Jakości. Węzeł nie powinien wystawiać przedsiębiorstwom jednej oceny. Ma tworzyć warunki zapisywania alternatyw, kryteriów, decyzji, konsekwencji oraz późniejszych korekt, a wspólnota branżowa ma odzyskiwać możliwość współtworzenia własnych miar jakości.

Dlatego trzeciego przełomu nie należy określać jako standaryzacji przedsiębiorstw ani nawet jako standaryzacji ich jakości. Powinien on polegać na: standaryzacji sposobów rozpoznawania i porównywania określonych właściwości gospodarowania.

To dokładnie ta sama różnica, jaka istnieje pomiędzy jednolitym kilogramem a jednolitym produktem.

Nie chodzi o to, aby przedsiębiorstwa były podobne. Chodzi o to, aby pewne informacje o ich działalności miały porównywalne znaczenie.


Od miary ilości, przez miarę wartości, do miary wiarygodności

Trzy przełomy można więc przedstawić za pomocą trzech podstawowych pytań.

Pierwszy: Ile tego jest?

Odpowiedzią są miary rzeczy.

Drugi: Ile to jest warte i jakie niesie ryzyko?

Odpowiedzią są standardy informacji ekonomicznej i finansowej.

Trzeci: Jak ten podmiot gospodaruje i na ile można polegać na sposobie, w jaki podejmuje, wykonuje i koryguje decyzje?

Odpowiedzią powinny być branżowe miary jakości i wiarygodności.

W tym właśnie szerokim znaczeniu można mówić o trzech przełomach metrologicznych gospodarki.

Nie ograniczają się one do jednej warstwy instytucjonalnej.

Pierwszy przenikał przedsiębiorstwo, rynek i państwo: przedsiębiorstwa musiały stosować wspólne miary, rynek wykorzystywał je w wymianie, a państwo chroniło ich jednolitość.

Drugi również obejmował cały układ: przedsiębiorstwo tworzyło informacje, rynek kapitałowy je porównywał, a państwo i instytucje publiczne określały reguły ich wiarygodności.

Trzeci przełom — jeżeli okaże się możliwy — będzie musiał objąć już cztery warstwy instytucjonalne gospodarki:

    • przedsiębiorstwo, które podejmuje decyzje i pozostawia ślady ich jakości;

    • Przedsionek Rynku, który organizuje branżowe warunki ich porównywania;

    • rynek, który dokonuje właściwego wyboru, finansowania i wyceny;

    • państwo, które chroni otwartość, uczciwość reguł, konkurencję i bezpieczeństwo uczestników.

Metrologia ekonomiczna nie staje się nowym obszarem gospodarki. Jest sposobem rozumienia infrastruktury porównywalności przenikającej wszystkie cztery jej warstwy.


Miara nie może zastąpić decyzji

Największym niebezpieczeństwem trzeciego przełomu byłoby przekonanie, że skoro potrafimy gromadzić coraz więcej danych, to możemy również automatycznie rozstrzygać o jakości przedsiębiorstwa. Byłoby to zaprzeczenie sensu całej propozycji.

  • Miara powinna pomagać podejmować decyzję, a nie przejmować władzę nad decyzją.
  • Branżowy Węzeł Jakości nie może być centralnym systemem ratingowym.
  • Fundusz Wzrostu Jakości nie może finansować przedsiębiorstwa automatycznie dlatego, że uzyskało ono dobrą ocenę.
  • Giełda nie może być uznana za ostateczny sąd nad społeczną wartością przedsiębiorstwa.

Każda z tych instytucji powinna posiadać własną racjonalność i własnego suwerena decyzji. Taki podział został przyjęty już w koncepcji trójkąta racjonalności: Węzeł dostarcza informacji, Fundusz wybiera i finansuje, Giełda wycenia i weryfikuje.

Trzeci przełom ma więc zwiększać porównywalność, nie zwiększać centralizację.


Od miary do kapitału

Znaczenie tej hipotezy ujawnia się szczególnie wtedy, gdy połączymy ją z problemem finansowania MŚP.

Jeżeli branżowa infrastruktura porównywalności pozwoliłaby zmniejszyć koszt rozpoznawania wiarygodności małych przedsiębiorstw, mogłaby powstać droga:

jakość gospodarowania → wiarygodność → ocena ryzyka → obligacja posagowa → kapitał długoterminowy → wzrost przedsiębiorstwa.

Taką drogę przedstawiał wcześniejszy model Przedsionka Rynku: Węzeł Jakości tworzy zapis jakości, Fundusz Wzrostu Jakości dokonuje samodzielnej oceny ryzyka, przedsiębiorstwo emituje obligację posagową, a publiczny obrót umożliwia późniejszą weryfikację skutków decyzji.

Nie chodzi o administracyjne skierowanie oszczędności do małych przedsiębiorstw. Chodzi o stworzenie warunków, dzięki którym część MŚP mogłaby stać się czytelna dla rynku kapitałowego.

To zasadnicza różnica. Kapitał nie powinien płynąć dlatego, że państwo uzna przedsiębiorstwo za wartościowe. Powinien płynąć dlatego, że inwestor — dysponując lepszą informacją — uzna ryzyko za warte podjęcia.


Standaryzacja jako infrastruktura wolności

W każdym z trzech przełomów występuje pozorny paradoks.

Standaryzacja ogranicza dowolność.

A mimo to może zwiększać wolność.


Jednolita miara ogranicza swobodę określania długości czy masy, ale dzięki temu zwiększa swobodę zawierania transakcji z nieznanym kontrahentem.

Standard informacji finansowej ogranicza dowolność przedstawiania sytuacji przedsiębiorstwa, ale zwiększa możliwość pozyskania kapitału od anonimowych inwestorów.

Podobnie branżowy standard rozpoznawania jakości może ograniczać dowolność formułowania twierdzeń o własnej wiarygodności, lecz w zamian zwiększać możliwość jej wykazania przed szerokim kręgiem partnerów i inwestorów.


Dobra standaryzacja nie ogranicza konkurencji poprzez ujednolicanie jej uczestników. Tworzy wspólny język, w którym mogą być rozpoznawane ich różnice. Może więc służyć wolności gospodarczej właśnie dlatego, że zmniejsza zależność od osobistych układów, zamkniętych sieci, arbitralnych rankingów i administracyjnych decyzji.



Od dwóch przełomów historycznych do jednej hipotezy


Pierwsze dwa przełomy należą do historii gospodarczej. Trzeci pozostaje hipotezą.


    • Nie wiemy jeszcze, czy jakość gospodarowania można opisywać na tyle wiarygodnie, aby informacja ta istotnie zmniejszała koszt finansowania MŚP.

    • Nie wiemy, które miary będą użyteczne.

    • Nie wiemy, jak chronić system przed manipulowaniem wskaźnikami.

    • Nie wiemy, jaka część informacji może być jawna, a jaka musi pozostać chroniona jako własność przedsiębiorstwa.

    • Nie wiemy wreszcie, jaki podział odpowiedzialności pomiędzy przedsiębiorcami, samorządnością branżową, instytucjami finansowymi i państwem najlepiej ochroni wolność konkurencji.


Dlatego propozycja trzeciego przełomu nie powinna prowadzić bezpośrednio do ustawy ani wielkiego programu publicznego. Powinna prowadzić do programu badań ekonomicznych i instytucjonalnych.


Pytanie ekonomistów

Historia gospodarki pozwala postawić hipotezę, że kolejne rozszerzenia standaryzowanej porównywalności otwierały nowe obszary anonimowej współpracy.

Pierwszy przełom uczynił bardziej porównywalnymi rzeczy i ułatwił rozszerzenie rynku towarowego.

Drugi uczynił bardziej porównywalnymi informacje o przedsiębiorstwach i stworzył warunki dla masowego rynku kapitałowego.

Być może gospodarka cyfrowa stawia nas przed możliwością trzeciego przełomu: uczynienia porównywalnymi nie samych przedsiębiorstw, lecz sposobów rozpoznawania jakości i wiarygodności ich gospodarowania.

Jeżeli tak jest, pytanie nie brzmi jeszcze:

jak zbudować Przedsionek Rynku?

Wcześniejsze jest inne:

czy społeczna gospodarka rynkowa powinna wykorzystać nowe możliwości standaryzacji porównywalności do poszerzenia wolności dostępu małych i średnich przedsiębiorstw do rynku, partnerów i kapitału?

Odpowiedź na to pytanie nie należy już tylko do przedsiębiorców ani informatyków. Jest/powinno być pytaniem ekonomistów o kierunek modernizacji ustroju gospodarczego.

Nie tylko Polski. 

Posiwiały szatyn, 182 / 82.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka