Andrzej.Madej Andrzej.Madej
36
BLOG

Przedsionek rynku (6). Dylematy modernizacji społecznej gospodarki rynkowej

Andrzej.Madej Andrzej.Madej Gospodarka Obserwuj notkę 0
Jakie są ryzyka ustrojowe całej propozycji i gdzie przebiegają granice odpowiedzialności ?

Jeżeli rozwój gospodarki rynkowej można odczytywać jako kolejne poszerzanie standaryzowanej porównywalności, to trzeci taki przełom stawia przed społeczną gospodarką rynkową pytanie nie tylko technologiczne, lecz przede wszystkim ustrojowe: kto powinien tworzyć nowe miary wiarygodności, kto ma z nich korzystać i kto powinien ponosić konsekwencje decyzji podejmowanych na ich podstawie ?

W poprzednim tekście przedstawiłem trzy przełomy standaryzacji porównywalności.

Pierwszy wiązał się z upowszechnieniem wspólnych miar rzeczy. Drugi — ze standaryzacją informacji pozwalającej porównywać przedsiębiorstwa jako przedmioty inwestowania. Trzeci pozostaje hipotezą: cyfryzacja może umożliwić tworzenie branżowych sposobów rozpoznawania i porównywania jakości gospodarowania małych i średnich przedsiębiorstw.

Nie oznacza to jednak, że skoro coś staje się technicznie możliwe, powinno zostać od razu zinstytucjonalizowane. Przeciwnie. Im większa staje się możliwość pomiaru, tym ważniejsze jest pytanie:

kto ustala miary, kto kontroluje dane, kto dokonuje oceny i kto ponosi odpowiedzialność za jej konsekwencje?

W tym miejscu problem standaryzowanej porównywalności staje się problemem modernizacji społecznej gospodarki rynkowej.


Społeczna gospodarka rynkowa wobec nowej przestrzeni selekcji

Klasyczny obraz gospodarki jest stosunkowo prosty.

Przedsiębiorstwo tworzy wartość.

Rynek dokonuje wyboru poprzez konkurencję i wymianę.

Państwo ustanawia i chroni reguły.

Ten układ nie zniknął. Jednak pomiędzy przedsiębiorstwem a rynkiem powstała przestrzeń, w której coraz częściej rozstrzyga się, kto w ogóle będzie mógł skutecznie uczestniczyć w konkurencji.

Przedsiębiorstwo musi zostać zauważone, sklasyfikowane, porównane, uznane za wiarygodne, dopuszczone do sieci współpracy i ocenione jako finansowalne. Dopiero później dochodzi do właściwej transakcji.

W lipcowym zestawie tekstów tę przestrzeń nazwałem Przedsionkiem Rynku. Nie jest on ani przedsiębiorstwem, ani rynkiem, ani państwem. Jest warstwą, w której powstają warunki skutecznego wejścia do rynku.

Jeżeli pozostawimy tę przestrzeń wyłącznie platformom, rankingom, zamkniętym sieciom i właścicielom wielkich zbiorów danych, formalnie wolny rynek może pozostać otwarty, podczas gdy rzeczywista droga do wzrostu będzie kontrolowana przez prywatne bramki.

Jeżeli natomiast państwo spróbuje przejąć tę przestrzeń administracyjnie, może zamienić problem prywatnej koncentracji w problem biurokratycznej selekcji.

Właśnie pomiędzy tymi dwoma niebezpieczeństwami znajduje się podstawowy dylemat modernizacji społecznej gospodarki rynkowej. Wcześniejsze teksty określały tę alternatywę wyraźnie: ani oddanie Przedsionka Rynku platformom i zamkniętym sieciom, ani przejęcie go przez administrację, lecz poszukiwanie samorządowej samoregulacji działającej w publicznych ramach ochrony konkurencji i bezpieczeństwa.


Pierwszy dylemat: selekcjonować przedsiębiorstwa czy porządkować warunki wyboru? 

Polityka gospodarcza może reagować na słabszy dostęp MŚP do kapitału na dwa zasadniczo różne sposoby.

Pierwszy polega na zwiększaniu skali programów wsparcia, gwarancji, preferencji i publicznej selekcji przedsiębiorstw.

    • Administracja określa kryteria.

    • Przedsiębiorca składa wniosek.

    • Eksperci oceniają projekt.

    • Wybrany podmiot otrzymuje środki.

Takie instrumenty mogą być potrzebne w określonych sytuacjach. Powstaje jednak pytanie, czy powinny stanowić podstawową odpowiedź na strukturalny problem finansowania rozwoju tysięcy przedsiębiorstw.

Druga droga jest inna. Państwo nie wybiera przedsiębiorstwa, które ma otrzymać kapitał. Tworzy natomiast warunki bardziej racjonalnego wyboru dokonywanego przez rynek.

To właśnie tutaj znaczenia nabiera standaryzowana porównywalność.

Jeżeli inwestor potrafi lepiej rozpoznać jakość gospodarowania, jeżeli może porównywać ryzyko przedsiębiorstw według czytelnych zasad, jeżeli rozumie źródło informacji i może zweryfikować jej wiarygodność, część problemu finansowania może zostać rozwiązana nie poprzez administracyjną alokację pieniędzy, lecz poprzez obniżenie kosztu podejmowania decyzji rynkowej.

Różnicę można przedstawić prosto.

Model pierwszy: administracja → kryteria → wybór beneficjenta → kapitał.

Model drugi: infrastruktura porównywalności → wiele ocen → wybór inwestora → kapitał.

W tym drugim modelu rola państwa nie zanika. Zmienia się jej charakter. Państwo staje się przede wszystkim projektantem i strażnikiem ładu, a nie selekcjonerem przedsiębiorstw.

Taka właśnie rola została zarysowana w poprzednich tekstach: państwo nie wskazuje emitenta, nie wybiera konkretnej obligacji i nie zastępuje oceny ryzyka; powinno natomiast ustanawiać reguły bezpieczeństwa, przejrzystości, dywersyfikacji, ochrony danych oraz zarządzania konfliktami interesów.

Można tę zasadę sprowadzić do krótkiej formuły:

porządkować warunki wyboru, a nie zastępować wybór.


Drugi dylemat: standaryzacja czy wolność przedsiębiorczości ?

Samo słowo „standard” może budzić podejrzliwość. Jeżeli społeczna gospodarka rynkowa ma chronić różnorodność przedsiębiorczości, czy tworzenie wspólnych miar jakości nie doprowadzi do ujednolicania przedsiębiorstw ? To realne niebezpieczeństwo.

Dlatego konieczne jest rozróżnienie pomiędzy:

standaryzacją działalności a standaryzacją sposobu porównywania określonych jej właściwości.

Pierwsza prowadziłaby do narzucania przedsiębiorstwom jednego modelu gospodarowania. Druga ma umożliwiać rozpoznawanie różnic.

Metr nie mówi architektowi, jaki budynek powinien zaprojektować. Standard rachunkowości nie mówi przedsiębiorcy, jaki model biznesowy ma przyjąć. Podobnie branżowa miara terminowości, trwałości, zdolności do korekty czy jakości wykonania nie powinna mówić przedsiębiorcy, jak ma prowadzić firmę. Powinna pozwolić kontrahentowi lub inwestorowi zrozumieć, co konkretnie oznacza przedstawiana mu informacja.

W tym sensie dobra standaryzacja nie jest przeciwieństwem wolności. Może być jej infrastrukturą. Ogranicza swobodę dowolnego przedstawiania własnej jakości, ale dzięki temu zwiększa możliwość konkurowania jakością z przedsiębiorstwami dysponującymi większą rozpoznawalnością, kapitałem reklamowym czy pozycją w sieci.

Problemem nie jest więc samo istnienie standardu. Problemem jest własność standardu i sposób jego tworzenia.


Trzeci dylemat: państwowa norma czy samorządowa miara ?

Podstawowe reguły metrologii oraz sprawozdawczości mogą mieć charakter ponadbranżowy, choć ich zastosowania pozostają zróżnicowane. W przypadku jakości gospodarowania znaczenie wiedzy specyficznej dla branży jest znacznie większe.

Jakość gospodarowania jest inna. Czym innym jest dobra decyzja w geodezji, czym innym w budownictwie, transporcie, medycynie, oprogramowaniu czy usługach finansowych.

Im bardziej pomiar zbliża się do jakości rzeczywistego działania, tym większego znaczenia nabiera wiedza praktyczna środowiska. Państwo nie posiada dostatecznej wiedzy, aby centralnie definiować miary jakości wszystkich branż.

Nie oznacza to jednak, że kryteria powinny być pozostawione dowolności pojedynczych przedsiębiorstw. Potrzebna jest przestrzeń pośrednia. Taką rolę może pełnić samorządność branżowa. Wspólnota przedsiębiorstw i profesjonalistów może tworzyć język jakości, definiować mierzalne właściwości, uzgadniać sposoby dokumentowania zdarzeń oraz dokonywać korekt standardów w miarę zdobywania doświadczeń.

Przedstawiana koncepcja Przedsionka Rynku zakłada właśnie, że wspólnoty branżowe powinny współtworzyć własne miary jakości, zachowując jednocześnie suwerenność decyzji przedsiębiorcy.

Zgodnie z zasadą pomocniczości:

to, co wymaga wiedzy branżowej, powinno być tworzone możliwie blisko branży;

to, co wymaga ochrony wspólnego ładu, powinno być zabezpieczane publicznie.

Państwo chroni uczciwość reguł. Branża współtworzy miary. Przedsiębiorstwo podejmuje decyzje.

Rynek ocenia ich skutki.

Tak rozumiana subsydiarność nie oznacza wycofania państwa.

Oznacza właściwe rozmieszczenie odpowiedzialności.


Czwarty dylemat: samorządność czy branżowa oligarchia?

Przekazanie współodpowiedzialności za miary środowisku branżowemu również nie gwarantuje dobrego rezultatu.

Samorządność może ulec przechwyceniu. Największe przedsiębiorstwa mogą próbować tak konstruować kryteria, aby premiowały ich własne modele działania. Recenzenci mogą stworzyć zamkniętą grupę decydującą o reputacji innych. Organizacja branżowa może przekształcić wspólną infrastrukturę w instrument ochrony swoich członków przed konkurencją. Operator technologiczny może z czasem uzyskać większą władzę niż samorząd, ponieważ to on kontroluje dane, algorytmy i sposób ich prezentacji.

Takie zagrożenia zostały już wskazane w projekcie Przedsionka Rynku: Węzeł może przekształcić się w oligarchię recenzentów, fundusz w narzędzie politycznej alokacji, operator w właściciela informacji, a dominujące przedsiębiorstwa mogą dostosowywać kryteria do własnych interesów.

Dlatego samorządność nie może oznaczać niekontrolowanej korporacyjności.

Musi być związana z:

    • jawnością zasad,

    • możliwością kwestionowania kryteriów,

    • pluralizmem metod oceny,

    • dobrowolnością uczestnictwa,

    • rozdzieleniem funkcji,

    • ochroną nowych uczestników rynku,

    • oraz pamięcią korekt.

Przedsionek Rynku powinien sam podlegać zasadzie, której wymaga od przedsiębiorstw:

porównuj alternatywy, obserwuj konsekwencje, zapisuj błędy i dokonuj korekt.

Instytucja wspierająca samoregulację musi sama pozostawać zdolna do samoregulacji.


Piąty dylemat: jedna ocena czy wielowymiarowa wiarygodność ?

Cyfrowa gospodarka sprzyja rankingom.

    • Jedna liczba jest łatwa do porównania.

    • Pięć gwiazdek jest prostsze niż opis wielowymiarowej jakości.

    • Ocena 87 punktów wydaje się bardziej precyzyjna niż rozważenie kilku różnych cech przedsiębiorstwa.

Ale właśnie tutaj pojawia się jedno z największych zagrożeń trzeciego przełomu standaryzacji porównywalności. To, co łatwo porównywalne, nie musi być tym, co najważniejsze.

Przedsiębiorstwo może poprawiać wskaźnik, nie poprawiając rzeczywistej jakości. Może podporządkować działanie kryteriom rankingu. Może nauczyć się optymalizować zachowanie pod model oceny. W skrajnym przypadku Przedsionek Rynku, który miał zwiększać wolność przedsiębiorcy, może stać się algorytmicznym systemem dyscyplinowania przedsiębiorstw.

Dlatego Branżowy Węzeł Jakości nie powinien produkować jednego „wyniku wiarygodności”. Jego rolą powinno być tworzenie porównywalnego zapisu różnych wymiarów gospodarowania. 

Wcześniejsza koncepcja Węzła wskazywała zapisy alternatyw, przyjmowanych kryteriów, podejmowanych decyzji, ich konsekwencji i późniejszych korekt. Nie chodziło o katalog firm ani system gwiazdek.

Inwestor powinien otrzymywać lepszą informację. Nie powinien otrzymywać algorytmu, który zwalnia go z odpowiedzialności za decyzję.


Szósty dylemat: przejrzystość czy własność informacji ?

Rynek kapitałowy działa dzięki przejrzystości. Przedsiębiorstwo poszukujące kapitału ujawnia informacje, których firma finansująca się wyłącznie ze środków właściciela ujawniać nie musi. To swoista umowa: większa przejrzystość w zamian za szerszy dostęp do kapitału.

W przypadku MŚP granica ta jest szczególnie delikatna. Przewaga małego przedsiębiorstwa często tkwi w wiedzy praktycznej, metodzie organizacji pracy, relacjach z klientami albo know-how, którego pełne ujawnienie mogłoby zniszczyć jego przewagę konkurencyjną.

Przedsionek Rynku nie może więc działać według zasady: „chcesz kapitału — ujawnij wszystko”.

Potrzebna jest jawność kontrolowana. Jawne powinno być to, co jest niezbędne do rozpoznania wiarygodności. Chronione musi pozostać to, co stanowi uzasadnioną własność informacyjną przedsiębiorstwa.

Nie jest to wyłącznie zagadnienie ochrony danych. Jest to pytanie o suwerenność przedsiębiorstwa w gospodarce informacyjnej. Przedsiębiorca powinien móc budować publiczną wiarygodność bez wywłaszczenia z wiedzy, którą sam wytworzył.


Siódmy dylemat: finansowanie rozwoju czy bezpieczeństwo oszczędności ?

Największą skalę ustrojową problem uzyskuje wtedy, gdy Przedsionek Rynku zostaje połączony z długoterminowymi oszczędnościami obywateli. 

Intuicja jest atrakcyjna. Społeczeństwo gromadzi oszczędności emerytalne. MŚP potrzebują cierpliwego kapitału.Jeżeli infrastruktura wiarygodności pozwoli lepiej oceniać ich ryzyko, część długoterminowych oszczędności mogłaby poprzez konkurujące Fundusze Wzrostu Jakości zasilać obligacje posagowe przedsiębiorstw uczestniczących w Branżowych Węzłach Jakości. Ale właśnie tutaj nie wolno pomylić dwóch celów. Rozwój przedsiębiorstw nie może odbywać się kosztem bezpieczeństwa przyszłych emerytów. Oszczędności emerytalne nie mogą zostać potraktowane jako dostępny państwu fundusz polityki przemysłowej.

Nie powinny być administracyjnie kierowane do przedsiębiorstw uznanych za społecznie potrzebne. Nie można również tworzyć przekonania, że państwo pokryje straty, jeżeli inwestycja okaże się nietrafiona. W przeciwnym razie ryzyko zostanie uspołecznione, a decyzja inwestycyjna przestanie być odpowiedzialna. Ten problem został wyraźnie wskazany w dotychczasowej koncepcji obligacji posagowych.

Dlatego udział oszczędności emerytalnych — jeżeli w ogóle zostanie potwierdzony jako zasadny — powinien być ograniczony, zdywersyfikowany, dobrowolny i podlegać podwyższonym standardom bezpieczeństwa. To nie drobny szczegół konstrukcji finansowej. To test wiarygodności całej propozycji.


Ósmy dylemat: integracja systemu czy rozdzielenie władzy ?

Aby Przedsionek Rynku działał, informacja musi prowadzić do finansowania, finansowanie do inwestycji, inwestycja do wyceny, a jej konsekwencje muszą wracać jako wiedza.

Potrzebna jest więc integracja. Ale zbyt silna integracja może prowadzić do koncentracji władzy. Jeżeli ta sama instytucja:

    • tworzy miary jakości,

    • gromadzi dane,

    • ocenia przedsiębiorstwo,

    • decyduje o finansowaniu,

    • zarządza oszczędnościami,

    • organizuje obrót,

    • i wycenia własne aktywa,

to powstaje nie Przedsionek Rynku, lecz nowe centrum sterowania.

Dlatego zasadą ustrojową musi być integracja informacji przy rozdzieleniu odpowiedzialności.

W dotychczasowym modelu funkcje zostały rozdzielone: przedsiębiorstwo odpowiada za wykorzystanie kapitału, Węzeł organizuje zapis jakości, Fundusz podejmuje decyzję inwestycyjną, Giełda organizuje obrót i odkrywanie ceny, a państwo chroni konkurencję oraz interes oszczędzających.

Nie jest to techniczna komplikacja. To zabezpieczenie wolności. Nikt nie powinien jednocześnie posiadać władzy nad miarą, kapitałem i oceną konsekwencji.


Cztery warstwy, cztery odpowiedzialności

Trzeci przełom standaryzacji porównywalności może zatem wymagać ponownego przemyślenia relacji pomiędzy czterema warstwami instytucjonalnymi gospodarki.

Przedsiębiorstwo

Pozostaje suwerenem decyzji gospodarczej. To przedsiębiorca wybiera technologię, organizację pracy, strategię i sposób wykorzystania kapitału. Nie może zostać sprowadzony do wykonawcy instrukcji wynikających z rankingu czy algorytmu.

Przedsionek Rynku

Tworzy infrastrukturę porównywalności. Nie powinien podejmować decyzji za przedsiębiorcę ani inwestora. Jego zadaniem jest sprawić, aby część jakości gospodarowania mogła stać się wiarygodnie czytelna dla innych.

Rynek

Pozostaje miejscem wyboru i weryfikacji. To rynek powinien rozstrzygać, czy przedsiębiorstwo znajdzie klienta, partnera lub kapitał. Nie każda wysoka jakość musi prowadzić do sukcesu. Nie każda dobra informacja musi prowadzić do inwestycji. Ryzyko pozostaje częścią gospodarowania.

Państwo

Chroni reguły gry. Powinno przeciwdziałać monopolizacji infrastruktury, manipulowaniu miarami, konfliktom interesów, przejmowaniu cudzych danych oraz ukrytemu przenoszeniu prywatnego ryzyka na podatników. Nie powinno jednak zostać właścicielem branżowej definicji jakości ani inwestorem wybierającym zwycięzców.

Tak rozłożone odpowiedzialności mogą tworzyć instytucjonalną formę zasady pomocniczości.


Modernizacja przez samoregulację, nie przez nowe centrum

Społeczna gospodarka rynkowa nie potrzebuje wyboru pomiędzy dwoma skrajnościami:

wszystko pozostawić spontanicznemu rynkowi

albo

wszystko uregulować administracyjnie.

Jej historyczna siła może polegać właśnie na zdolności tworzenia takich instytucji, które chronią wolność wyboru poprzez odpowiednie urządzenie warunków jego dokonywania.

Przedsionek Rynku należy rozpatrywać w tej perspektywie.

    • Nie jako kolejny urząd.

    • Nie jako państwową platformę.

    • Nie jako obowiązkowy system certyfikacji.

    • Nie jako fundusz rozdający kapitał.

    • Nie jako algorytm wskazujący najlepsze przedsiębiorstwa.

Lecz jako obszar instytucjonalnej samoregulacji, w którym prywatna przedsiębiorczość, samorządność branżowa, mechanizmy rynku i publiczna ochrona reguł otrzymują rozdzielone, lecz komplementarne zadania.

Właśnie dlatego propozycja Przedsionka Rynku nie jest dyskusją wyłącznie o jednym instrumencie finansowym. Już wcześniejsze teksty wskazywały, że chodzi o możliwość połączenia jakości, kapitału, publicznej wyceny i rozwoju w nowej architekturze odpowiedzialności.


Pięć pytań do debaty ekonomistów

Przed próbą instytucjonalizacji takiego rozwiązania warto więc postawić kilka pytań, na które nie powinien odpowiadać sam autor koncepcji.

Po pierwsze:

czy bariera finansowania MŚP jest w istotnej części barierą porównywalności — i czy zmniejszenie asymetrii informacji może rzeczywiście zwiększyć ich dostęp do długoterminowego kapitału?

Po drugie:

czy branżowe standardy rozpoznawania jakości mogą zwiększać wolność konkurencji, czy też nieuchronnie prowadzą do powstawania nowych systemów certyfikacji i kontroli?

Po trzecie:

jak rozdzielić odpowiedzialność pomiędzy przedsiębiorstwa, samorządność branżową, instytucje finansowe i państwo, aby nikt nie przejął jednocześnie kontroli nad miarami, finansowaniem i oceną rezultatów?

Po czwarte:

czy część długoterminowych oszczędności może uczestniczyć w finansowaniu rozwoju MŚP bez podporządkowania interesu przyszłych emerytów celom polityki gospodarczej?

Po piąte:

czy społeczna gospodarka rynkowa powinna w większym stopniu przechodzić od polityki administracyjnego wyboru beneficjentów do polityki tworzenia infrastruktury odpowiedzialnego wyboru?

Nie są to pytania wymagające natychmiastowej odpowiedzi ustawodawcy. Są to pytania wymagające badań ekonomicznych.


Od dylematów do eksperymentu

Największym błędem byłoby potraktowanie przedstawionej konstrukcji jako modelu, który trzeba teraz możliwie szybko wdrożyć.

Nie wiemy jeszcze, czy postulowane miary będą wystarczająco wiarygodne.

Nie wiemy, czy przedsiębiorcy będą gotowi tworzyć zapisy jakości.

Nie wiemy, jakie informacje rzeczywiście okażą się użyteczne dla inwestorów.

Nie wiemy, czy koszt funkcjonowania Węzła będzie niższy od korzyści wynikających z lepszego rozpoznawania przedsiębiorstw.

Nie wiemy również, jakie niezamierzone zachowania wywołają nowe wskaźniki.

Właśnie dlatego koncepcja zakłada, że Węzły Jakości, Fundusze Wzrostu Jakości i obligacje posagowe należy traktować jako hipotezy instytucjonalne, poddawane pilotażom, porównywaniu alternatyw, ocenie konsekwencji i korektom. Dylematów modernizacji społecznej gospodarki rynkowej nie powinno się więc rozstrzygać wyłącznie przy konferencyjnym stole. Trzeba stworzyć warunki, w których część z nich będzie mogła zostać sprawdzona na rzeczywistych procesach gospodarczych.


Potrzebne jest laboratorium

Nie laboratorium ekonomii oderwanej od przedsiębiorstw, lecz otwarte laboratorium instytucjonalne prowadzone wspólnie przez przedsiębiorców, samorząd gospodarczy, ekonomistów, instytucje finansowe, technologów i regulatorów.

Jego zadaniem nie powinno być potwierdzenie Przedsionka Rynku.

Powinno być nim sprawdzenie:

czy da się budować porównywalność bez ujednolicania,

wiarygodność bez centralnego ratingu,

samorządność bez korporacyjnego zamknięcia,

finansowanie bez politycznej selekcji,

oraz publiczną ochronę reguł bez przejmowania decyzji przez państwo.

Jeżeli takie warunki uda się stworzyć w jednej branży, otrzymamy nie dowód uniwersalności koncepcji, lecz coś znacznie cenniejszego — pierwszy materiał empiryczny do oceny, czy trzeci przełom standaryzacji porównywalności może rzeczywiście stać się kierunkiem modernizacji społecznej gospodarki rynkowej.

Temu właśnie powinien służyć następny krok:

otwarte laboratorium Przedsionka Rynku w branży geodezyjnej.

Posiwiały szatyn, 182 / 82.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka