To prawdopodobnie najdroższa ławka w Polsce. Stoi na placu w Krakowie

Ławka na placu Biskupim, fot. krowoderska.pl
Ławka na placu Biskupim, fot. krowoderska.pl
Zarząd Dróg Miasta Krakowa ogłosił koniec trwającego 3 lata remontu niewielkiego placu w Krakowie. Za stojącą na nim ławkę urzędnicy zapłacili aż 228 tys. zł. To niejedyne architektoniczne wpadki w "królewskim mieście".

Miało być zielono, wyszła "betonoza"

Cały remont placu Biskupiego miał wynieść 1,5 mln, a kosztował w sumie 6,1 mln zł. Wcześniej był tam obskurny parking. Okoliczni mieszkańcy przez kilka lat zabiegali o to, by zamienić go w miejsce przyjazne rodzinom. Wreszcie ciężki sprzęt budowlany wyjechał, ale krakowianie są rozczarowani i zszokowani efektem. 

Przestrzeń podzielono na trzy strefy. W pierwszej z nich (największej), powstała strefa parkowa, ciągnąca się od ul. Asnyka. Wykonano tam nową nawierzchnię, postawiono nowe ławki, oświetlenie, kosze na śmieci. Ma być tam zielono, choć na razie z racji pory roku tego nie widać. Mieszkańcy zarzucają więc miastu "betonozę", która w upalne dni z placu stworzy miejską patelnię rozgrzaną do czerwoności.

Urządzenie do piasku bez piasku

Środkowa strefa to przestrzeń dla dzieci z placem zabaw. Dużo kontrowersji wywołało zamontowane na środku urządzenie przeznaczone do zabawy piaskiem. Problem w tym, że osadzono je w nawierzchni poliuretanowej, a więc dzieci na pewno nie mogą z niego korzystać zgodnie z przeznaczeniem. Po interwencji miejskich aktywistów z urządzenia usunięto łopatki.

- Tu miał być piasek, ale najprawdopodobniej zmieniono w projekcie nawierzchnię na taką "nie brudzącą". Przy okazji zapomniano, że to urządzenie zabawowe bez piasku jest... całkowicie bezużyteczne. Podobno łopatki już obcięto. Tylko jak to wszystko wytłumaczyć dzieciom? - napisała na Facebooku jedna z matek.

Natomiast strefę znajdującą się przy ul. Krowoderskiej przekształcono w plac miejski. Zlikwidowano tam naziemny parking. Zastąpiła go nowa nawierzchnia, dekoracyjne oświetlenie, ławeczki oraz fontanna. To właśnie tam stanęła ławka, której cena zwala z nóg. 

image
podpis: fot. Zarząd Dróg Miasta Krakowa.

Podaruj sobie odrobinę luksusu i siądź na ławce

Jak dowiedział się Onet, za zamontowanie na placu 25 drewnianych ławek miasto zapłaciło łącznie 372 tys. zł. Najwięcej urząd zapłacił za tzw. ławkę rzeźbiarską. Chodzi o konstrukcję, na której w jednym czasie może usiąść kilkanaście osób. Ma ona kształt wstęgi. Jej koszt to 228 tys. zł. Ławka nie jest z drogocennego kruszcu, a z drewna i metalu. 

"Zarząd Dróg Miasta Krakowa nie zamawiał ławek na pl. Biskupi osobnym zamówieniem. Ławki zostały dostarczone w ramach zadania inwestycyjnego dotyczącego modernizacji placu. Oznacza to, że w cenie ofertowej dla pozycji ławka uwzględnione są różne inne koszty związane z budową inwestycji oraz zyskiem firmy" — piszą przedstawiciele biura prasowego miejskiej jednostki. 

image
podpis: ławka - widok z góry, fot. kadr TVP Kraków.

Koszt zamontowania pozostałych 24 ławek, na których mogą się zmieścić 2-3 osoby, to kwota 144 tys. zł. Za 16 ławek zapłacono 5 tys. zł, a za osiem pozostałych cena wyniosła 8 tys. zł. Identyczne ławki można zamówić w internecie za nieco ponad 1 tys. zł - zauważa Onet.

To niejedyne kosztowne zakupy krakowskiego magistratu. Jak wylicza portal krowoderska.pl, w ub. roku urzędnicy kupili samopodlewające się donice za prawie 150 tys. zł, łódź motorową dla Zarządu Zieleni Miejskiej za 200 tys. zł, a na 135 koszy na cmentarzu wojennym w parku Reduta wydano prawie pół miliona. 

Krakowski ArchiBubel

Niedaleko placu Biskupiego znajduje się "Blok integracyjny" przy ul. Grottgera. Wygrał on w plebiscycie na "ArchiBubel", czyli najbardziej jaskrawy przykład tzw. patodeweloperki w Krakowie. W internetowym konkursie oddano ponad 18 tys. głosów.

Zwycięski budynek przy ul. Grottgera 34 uzyskał prawie 6 tys. głosów. W opisie czytamy: "W obiekcie okna sąsiednich mieszkań dzieli mniej niż dwa metry i są one do siebie równolegle skierowane. W efekcie widać wszystko, co się dzieje u sąsiadów, a wnęki sprawiają, że również dźwięk łatwo się rozchodzi. Zdecydowanie nie jest to miejsce dla osób, które cenią sobie prywatność".

image
podpis: "Blok integracyjny" w Krakowie. 

Konkurs odbył się po raz pierwszy. - Chcieliśmy zwrócić uwagę na to, jak drastycznie deweloperzy przekraczają granice i - co więcej - mają na to formalne zgody- powiedział Krzysztof Kwarciak, przewodniczący stowarzyszenia Ulepszamy Kraków, które zorganizowało plebiscyt. - Teraz wystąpimy do urzędu miasta z prośbą o przekazanie informacji o decyzjach pozwoleń na budowę. Chcemy przeanalizować, dlaczego obiekt ten uzyskał zgodę na powstanie - zapowiedział.

Drugie miejsce zajęły budynki położone na osiedlu Dywizjonu 303 pod numerami 20 i 20a, które otrzymały blisko 4 tys. głosów. "Zostały one zbudowane tuż przy słupie wysokiego napięcia, dlatego określiliśmy bloki mianem Domów pełnych energii" - napisali organizatorzy. Trzecie miejsce zajął obiekt przy ul. Centralnej 57, satyrycznie określony "Krakowską Matrioszką". Otrzymał prawie 1,6 tys. głosów.

ja

Czytaj także:


.






Lubię to! Skomentuj40 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości