72 obserwujących
1274 notki
1079k odsłon
677 odsłon

"Le Mans '66" - można się ostro przejechać...

Wykop Skomentuj15

"Le Mans '66", to film wyreżyserowany przez Jamesa Mangolda, do scenariusza Jeza i Johna-Henry'ego Butterworthów. Miało być ostro... i było.

I oto mamy kierowcę rajdowego, wyścigowego, Carrolla Shelby'ego /Matt Damon/, którego... emocje w końcu "zjadły" i zaczął mieć kłopoty z sercem, więc musiał wycofać się z wyścigów, ale nie z branży samochodowej.

Jest też kumpel Carrola, Ken Miles /rewelacyjny Christian Bale/, świetny kierowca wyścigowy, ale i ktoś, kto potrafił wyczuć konstruowane samochody, tak, że zyskiwały na szybkości, przyczepności itd. Ken ma żonę, Mollie /Caitriona Balfe/ oraz synka, Petera /Noah Jupe/, którzy mu kibicują i emocjonują się jego pasją, choć w bogactwo nie opływają...

A z drugiej strony jest Enzo Ferrari /Remo Girone/, którego "stajnia" wyścigowa ma sukcesy, co jest powodem do zazdrości u Henry'ego Forda II /Tracy Letts/. Ale rodzi się nadzieja dla Forda, gdy do współpracy z nim wchodzą Carrol Shelby i Ken Miles, co nie jest wcale na rękę bliskiemu współpracownikowi Forda... Leo Bebee /Josh Lucas/, który chce umniejszyć ich wkład. Posuwa się nawet do oszustwa na Le Mans...

W tym filmie są świetne zdjęcia, tak, że ma się wrażenie, iż bierze się czynny udział w wyścigach. Autorem ich jest Phedon Papamichael. Natomiast muzyka, bardzo różnorodna, to praca Marco Beltrami'ego i Bucka Sandersa.

Film "Le Mans '66" jest emocjonujący, bo raz, że... można się ostro przejechać, a dwa pokazuje politykę wyścigową potentatów samochodowych, czasami z posuwaniem się do podstępów w stosunku do konkurentów, ale i ... wobec własnych zawodników, bo i tam są równi i równiejsi, czego doświadcza ostatnio i polski kierowca.

Warto się "przejechać"...



Wykop Skomentuj15
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura