74 obserwujących
1386 notek
1185k odsłon
  1325   0

"Nie czas umierać", ale można odejść...

No i wreszcie - po różnych perturbacjach - jest nowy film o Bondzie, pt. "Nie czas umierać". Film wyreżyserował Cary Joji Fukunaga, do scenariusza własnego oraz Neala Purvisa, Phoebe Waller-Bridge i Roberta Wade'a.

I tak, Bond /Daniel Craig/ odpoczywał wespół z nową ukochaną, Madeleine Swann /Lea Seydoux, która spokojnie mogłaby zagrać córkę.../, po przejściach, o których on początkowo nie miał pojęcia.

A potem sprawy się komplikują, bo dwaj tacy..., czyli Blofeld /Christoph Waltz/ i Safin / Rami Malek/ chcą świat wysadzić.

Bond zostaje przywrócony do służby i musi wspólnie z kierującym agentami, M /Ralph Fiennes/ ratować świat przed szaleńcami.

No i są strzelanki, wyścigi, katastrofy, a nawet miłość, podane chwilami w dosyć atrakcyjnym "sosie", aż do zejścia...

W tym filmie są dobre zdjęcia, a pełne uroku i z nutką... w starym stylu, to te krajobrazowe. Autorem ich jest Linus Sandgren. Natomiast twórcą muzyki jest Hans Zimmer, który musiał ogarnąć sporo klimatów, bo od Francji, przez Włochy, Jamajkę czy Kubę.

Film "Nie czas umierać" jest ponoć pożegnaniem Craiga z postacią Bonda i mnie to cieszy, ponieważ nie ma on uroku swoich poprzedników, a i specjalnie dekoracyjny też nie jest. Może następca będzie znów w dobrym - starym - stylu.

Ten film, to dosyć zgrabne kino akcji, ale bez specjalnej głębi, więc chwilami męczy i nudzi. Z ciekawości można to zobaczyć.



Lubię to! Skomentuj41 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura