Gratulacje dla sympatyków PiS, że nazbierali, aż tyle podpisów dla swego lidera.
Tyle, że do zarejestrowania kandydata potrzeba tylko 100 tys. podpisów. Zatem, szkoda było energii na zbieranie ich, aż prawie 1 mln 700 tys.
Wiem, że w innych partiach już przy 200 tys. było zadowolenie. Była już rezerwa. Ewentualne odrzuty z błędami, nie byłyby już groźne dla rejestracji kandydata.
No i przypominam, że nie było ograniczenia do podpisu na liście tylko jednego kandydata. Ta sama osoba mogła poprzeć podpisem, nawet wszystkich kandydatów. Mogło się więc zdarzyć, że ci którzy popierają Bronisława Komorowskiego, złożyli też podpis na liście popierającej Jarosława Kaczyńskiego, w ramach współczucia po śmierci brata i bratowej.
Nic to, zwolennicy PiS mają swoją radość, bo pobili rekord.
Teraz dla kandydatów zacznie się właściwa kampania. Będą musieli zaproponować coś konkretnego, aby przekonać do siebie wyborców. A, to już nie jest takie proste, jak niewiele kosztujące podpisanie listy, umożliwiającej kandydatowi start w wyborach.
Bronisław Komorowski, pełni obowiązki prezydenta i jego działania możemy obserwować codziennie.
Kandydat Kaczyński, póki co chowa się za swoim sztabem. Ale na dłuższą metę, "niewidzialna ręka" raczej nie będzie pociągająca dla wyborców. Tym bardziej, że wielu już przy pełnieniu urzędu Prezydenta przez Lecha Kaczyńskiego, miało wrażenie, iż ta "ręka" rezydowała razem z nim w Pałacu Prezydenckim.
Inne tematy w dziale Polityka