Południe Polski tonie.
Ludzie walczą o życie i swój dobytek, a prezes PiS milczy. Żadnej empatii?
Podobno mu się to opłaca, przed wyborami. Sytuacja, jednak jest wyjątkowa i nie czas na kalkulacje.
Tym bardziej, że jego wiernych "pretorian" stać tylko, na domaganie się debaty sejmowej na temat powodzi, a powinni zakasać rekawy i nieść pomoc. W końcu na południu, w wielu miejsczach, to PiS wygrał wybory samorządowe i lokalne wladze, to ludzie związani z tą partią.
Miast mieć pretensje do innych, trzeba samemu się rozliczyć z własnych działań.
Inne tematy w dziale Polityka