Ścigają się biedactwa, aby dostąpić zaszczytu bycia prezydentem naszego kraju. Już się chyba mocno wyeksploatowali.
Tzw. debata w TVP kolejny raz ukazała, iż żaden nie jest ideałem. Za to wszyscy miotają się w skórach, które przyszło im nosić w czasie kampanii wyborczej.
Przypominają trochę przyjaciół Kubusia Puchatka.
Jeden, to trochę jak "Wstęp Bronisław" /dwojga imion po dziaduniu: Wstęp po jednym wujaszku, Bronisław po pewnym Wstępie/, czyli Prosiaczek. To nawet sympatyczna postać, tyle że ma umiejętność wpadania w tarapaty, czasami przez przyjaciół.
Drugi przypomina Sowę "Pszemondżałą", z logiką z napisu przy dzwonku do jej dziupli: "Prosze pókadź jeżlikto niehcepo rady". Napuszony i ostatnio uważny, aby nie pokazać swej prawdziwej natury, którą i tak większość widzi.
Następny przypomina trochę Tygryska, który lubił brykać i myślał, że może wszystko. A boleśnie przekonał się, iż tygrysy jednak: "nie łażą po drzewach". Dlatego umizgi tego polityka z naręczami jabłuszek, raczej mu sukcesu nie przyniosą.
Ostatni, to prawie Kłapouchy. Z jego optymizmem, głęboko skrywanym pod chmurnym obliczem. Gubi często swój "ogon", z nadzieją, że znów go ktoś znajdzie i zaprosi do "współpracy".
I jak ich nie lubić, gdy dają nam tak wiele zabawy.
Inne tematy w dziale Polityka