W niedzielę - wieczorem - ok. godz. 20-tej - kilku "wzmożonych" i podpitych..., przeciągnęło sprayem po drodze, jak i po skałach, na trasie do Morskiego Oka. Wielkie bazgroły, bo dochodzące do kilku metrów, wysmarowali w 16 miejscach, na odcinku półtora kilometra.
Ich twórczość pokazała, kto zacz, bo zostawili napisy, takiej treści: "Wisła pany", "Wisła Kraków wita" oraz "Anty Jude". Prócz bazgrania, wulgarnymi tekstami obrzucali mijanych przez siebie turystów. Ci, jednak się nie ulękli i gdy "wzmożeni" wsiedli do góralskiej dorożki, aby zjechać w dół, telefonicznie zawiadomili policję. Wandale zostali złapani. Odnaleziono przy nich spray i klubową flagę. Ale tylko jeden się przyznał do dewastacji krajobrazu, bo być może reszta to recydywa...
Jak mówili pracownicy TPN, wcześniej takie barbarzyństwo w Tatrach się nie zdarzyło. I o ile napisy z drogi da się usunąć, to ze skał będzie ciężko.
Nasze Tatry są małe, ale piękne. Wszyscy odwiedzający je, powinni dbać o to, aby ich widok mógł cieszyć, miast ukazywać małość pseudokibiców czy innych pseudopatriotów. Jednak dopóki "buractwo" będzie mogło się panoszyć, bo w niektórych kręgach politycznych ma przyzwolenie..., to akcje podobne do tej z drogi ku Morskiemu Oku będą się zdarzać. A straty powstałe w wyniku różnych dewastacji, mogą być kiedyś nie do odrobienia.
A co z tymi barbarzyńcami? Podobno grożą im grzywny i wyroki do 5 lat. Może przyszedł czas, aby zostali potraktowani z całą surowością. A na dokładkę, dobrze byłoby zaordynować im czyszczenie skał ich własnymi pazurami, żeby poczuli cenę niszczenia.
Inne tematy w dziale Rozmaitości