Zmarł Sławomir Mrożek i choć, jak twierdził, chciał przed śmiercią po sobie "posprzątać", to - szczęśliwie - nie zdążył. Pozostanie, choć odszedł...
Sławomir Mrożek
Vatzlav
--------
Ambasador
INSTYTUT LITERACKI Paryż 1982 /mój egzemplarz pochodzi z broszurowego wydania dla podziemia/
Vatzlav: Scena 56
"Z prawej strony wchodzi Vatzlav. ..."
"... Za nim idzie Kat w obcisłym czerwonym stroju katowskim, ..."
VATZLAV Ktoś tu nie dotrzymał słowa. Albo Opatrzność, albo ja. Chociaż, jeśli pomyśleć, ani ja, ani Opatrzność. Zawarliśmy przymierze i choć każde z nas zrobiło swoje, razem nic nam się nie udało. Chciałem być wolny, bogaty, szczęśliwy, ale nigdy naprawdę nie byłem, choć nie można powiedzieć żebym nie zaznał wolności ani nie miał pieniędzy i nie był zadowolony od czasu do czasu. Więc nie mam Opatrzności nic do zarzucenia, ale też nie mam za co dziękować. Bo wszystko razem wziąwszy co mogę powiedzieć o sobie? Że tyle samo byłem wolny, co w niewoli, tyle głodny, co najedzony, tyle wesoły, co smutny, tyle młody ile jestem stary. Oraz: ile razy wyszedłem z domu, tyle razy do domu wróciłem, tyle spałem co byłem obudzony i tyle kochałem co nie kochałem. Trzeba więc rozwiązać spółkę z Opatrznością, skoro ani ja ani ona nic z tego nie mamy, i wycofać się z kupiectwa, skoro przychód i rozchód są takie same. Zresztą życie, jako zawód, nie jest rozsądnym zajęciem. ..."
Inne tematy w dziale Rozmaitości