72 obserwujących
1240 notek
1049k odsłon
680 odsłon

"Żona" ... Glenn Close

Wykop Skomentuj10

Film pt. "Żona" wyreżyserował Bjorn Runge, wg scenariusza Jane Anderson. A zapowiedź odtwarzania tytułowej roli przez Glenn Close była tu dodatkową zachętą.

I oto mamy pisarza, Joe'go Castlemana /gra go świetnie Jonathan Pryce/, który nagle  - telefonicznie, w środku nocy - dowiaduje się, iż zdobył nagrodę Nobla w dziedzinie literatury. I jest skakanie ze szczęścia - wespół z żoną, Joan /rewelacyjna Glenn Close/ - na łóżku, a potem spotkanie z rodziną oraz ze znajomymi dla uczczenia laureata.

Potem dochodzi do podróży samolotem pary głównych bohaterów, którym towarzyszy syn David /Max Irons/, początkujący pisarz, do Sztokholmu. W samolocie jest też Nathaniel Bone /Christian Slater/, który chce napisać biografię noblisty, choć ten nie pali się do pomocy...

No i Sztokholm..., gdzie pośród innych noblistów i Joe Castleman jest - wraz z rodziną - serdecznie witany. Jednak powoli wychodzi - w odpowiednich okolicznościach - szydło z worka, bo mamy konflikt rodzinny i ... wypłynięcie prawdy... literackiej.

Muzyka w tym filmie, to praca Jocelyn Pook, - jest towarzysząca. A estetyczne zdjęcia, to dzieło Ulfa Brantasa.

Film "Żona", to studium relacji rodzinnej oraz... twórczej. Jest tu sporo goryczy, choćby wtedy, gdy Joan zostaje uzmysłowiony fakt, iż ona - mimo talentu pisarskiego - ma mniejsze szanse na zaistnienie, niż pisarz-mężczyzna, a - również utalentowany - syn nie ma świadomości, do kogo tak naprawdę powinien zwracać się po rzetelną opinię. Natomiast prawda i tu wyzwala, choć boleśnie. Lecz, gdy dla jednych jest końcem, dla innych może być początkiem.

Ciekawy film.

Wykop Skomentuj10
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura