72 obserwujących
1233 notki
1045k odsłon
659 odsłon

"To właśnie życie", a czasami... śmierć

Wykop Skomentuj10

"To właśnie życie", to film wyreżyserowany przez Dana Fogelmana, do jego też scenariusza.

Zaczyna się od wstawki - niby - scenariusza filmowego /w Nowym Jorku/, w którym narratorem i sobą jest Samuel L. Jackson /zabawny/, a twórcą Will /gra go Oscar Issac/. Jednak, jest to raczej widzenie... chorego człowieka, po utracie w wypadku na ulicznej drodze, uwielbianej - ciężarnej - żony, Abby /Olivia Wilde/. Co rozmowa z panią doktor Cait Morris /Annette Bening/, potwierdza.

Potem mamy dalszy ciąg życia, w tym i nieszczęść, od samobójstwa po naturalne zejścia.

Jest też wątek hiszpański, gdzie szefem jest pan Saccione /Antonio Banderas/, plantator oliwek po przejściach z nieodpowiedzialnym ojcem. Natomiast jeden z jego pracowników, Javier /Sergio Peris-Mencheta/ma szczęśliwą rodzinę, ale szef się w jej losy - drastycznie - wplątuje.

A potem jest przemieszanie losów amerykańskich oraz tych z Hiszpanii i jednak nie jest tak źle, jak mogłoby się wydawać...

W tym filmie są świetne - najczęściej pogodne - zdjęcia, autorstwa Bretta Pawlaka. Natomiast muzyka, to dzieło Federico Jusida - jest klimatyczna, a z dodatkiem Dylana i nutek z "Pulp Fiction" tworzy przyjemną mozaikę.

Film "To właśnie życie" nie nudzi, mimo zatrzymań czy długich monologów. Pokazuje zmienność ludzkich losów, od radości po rozpacz. I nie wszyscy są w stanie poradzić sobie z ciężarem..., ale tym którym to się udaje... los - po pewnym czasie - wynagradza.

Wykop Skomentuj10
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura