Izrael stworzył potężny ekosystem finansowania innowacji. Czechy mają PPF. Ameryka ma Wall Street, Dolinę Krzemową i technologicznych gigantów, którzy kupują najbardziej obiecujące firmy świata. A Polska?
Polska ma ludzi, pomysły i technologie. Brakuje jej kapitału, który pozwoliłby z tych pomysłów zbudować wielkie polskie firmy.
Nie jest prawdą, że w Polsce nie ma funduszy venture capital. Są. W 2025 roku 147 funduszy zainwestowało 3,4 mld zł w 166 polskich innowacyjnych firm. Problem polega na tym, że ten system wciąż jest zbyt płytki i zbyt słaby, szczególnie gdy firma przestaje być małym startupem i potrzebuje dziesiątek czy setek milionów na skalowanie.
I właśnie wtedy zaczyna się polski problem.
Mamy wynalazców. Nie mamy wystarczająco dużo właścicieli kapitału
Spójrzmy na perowskity rozwijane przez Saule Technologies Olgi Malinkiewicz.
To technologia, która może znaleźć zastosowanie w lekkiej i elastycznej fotowoltaice, budynkach, elektronice czy elektromobilności. Wyobraźmy sobie samochód, którego elementy nadwozia, dach czy szyby mogą być częścią systemu energetycznego. Nie oznacza to, że samochód będzie jeździł wyłącznie dzięki energii z karoserii. Oznacza jednak możliwość połączenia kilku polskich kompetencji: motoryzacji, energetyki, materiałów, elektroniki i oprogramowania.
Podobne historie można znaleźć w polskich badaniach nad grafenem, biotechnologią, kosmosem, sztuczną inteligencją czy nowymi materiałami.
Tylko że wynalazek to dopiero początek.
1) Na prototyp można znaleźć milion.
2) Na fabrykę potrzeba dziesiątek albo setek milionów.
3) Na globalną ekspansję — jeszcze więcej.
I właśnie tego kapitału w Polsce najbardziej brakuje.
Izrael zrozumiał to dawno temu
Izrael jest krajem wielokrotnie mniejszym od Polski, a stworzył jeden z najpotężniejszych ekosystemów technologicznych świata.
Nie wystarczyło mu powiedzieć: „mamy świetnych naukowców”.
Izrael stworzył cały łańcuch:
pomysł → startup → VC → kolejne rundy → skalowanie → globalna firma.
Program Yozma był jednym z fundamentów tego systemu. Co znamienne, Izrael nadal go rozwija. W 2026 roku państwowy Yozma zainwestował około 450 mln dolarów w izraelskie fundusze VC, mając przyciągnąć ponad 2 mld dolarów łącznego finansowania.
To jest właśnie różnica.
Państwo nie próbuje być najlepszym inwestorem. Państwo buduje system, w którym prywatny kapitał może podejmować ryzyko.
Czechy też zrozumiały znaczenie kapitału
Czechy są znacznie mniejsze od Polski, a mimo to zbudowały PPF — prywatną grupę inwestycyjną, która z czasem stała się globalnym właścicielem aktywów.
Na koniec 2025 roku PPF miała około 42,6 mld euro aktywów.
Nie chodzi o to, żeby Polska skopiowała PPF.
Chodzi o to, żeby zrozumiała jej najważniejszą lekcję:
bogactwo rośnie wtedy, gdy kapitał potrafi się kumulować i kupować kolejne aktywa.
Amerykanie robią to jeszcze lepiej
Google, Microsoft, Amazon, Apple czy Nvidia nie muszą samodzielnie wymyślać każdej technologii.
Jeżeli gdzieś na świecie powstaje genialny startup, Amerykanie mogą go sfinansować, wejść w niego albo go kupić.
Microsoft od dekad prowadzi aktywną politykę przejęć technologicznych.
To nie jest „kradzież” pomysłów.
To jest znacznie bardziej wyrafinowany mechanizm:
kto ma kapitał, ten może kupować cudze pomysły, zespoły, patenty i firmy.
I właśnie dlatego innowacyjność bez własnego kapitału jest tylko połową sukcesu.
Co robi Polska klasa polityczna?
Tu zaczyna się najbardziej gorzka część tej historii.
Politycy od lat opowiadają o innowacyjności, polskich technologiach i budowaniu gospodarki opartej na wiedzy.
Ale kiedy przychodzi do stworzenia dużego, profesjonalnego i długoterminowego kapitału dla innowacji, państwo ciągle pozostaje daleko za potrzebami gospodarki.
Co gorsza, polska polityka gospodarcza często działa w sposób odwrotny do tego, czego potrzebuje innowacja.
Innowacja wymaga ryzyka. Polska polityka ryzyka nie toleruje.
Urzędnik, który podejmie odważną decyzję i odniesie sukces, może dostać niewiele więcej niż pochwałę.
Jeżeli podejmie ryzyko i projekt się nie powiedzie — może zostać rozliczony za stratę.
W takim systemie najbezpieczniejszą decyzją jest… nie podejmować żadnej odważnej decyzji.
A jednocześnie opinia publiczna regularnie obserwuje afery, kontrowersyjne kontrakty i zarzuty o polityczne rozdawanie pieniędzy.
Powstaje więc absurdalna sytuacja:
państwo boi się finansować ryzykowną innowację, ale nie zawsze potrafi równie skutecznie bać się ryzyka politycznych decyzji i złego zarządzania publicznym majątkiem.
To właśnie dlatego deklaracje o „wspieraniu innowacyjności” często brzmią jak bajka.
-Polska potrzebuje nie kolejnego programu. Potrzebuje kapitału
-Nie potrzebujemy następnej konferencji o startupach.
-Potrzebujemy funduszy, które mogą powiedzieć polskiemu przedsiębiorcy:
„Nie musisz sprzedawać swojej firmy Amerykanom, Niemcom czy Chińczykom. Damy ci pieniądze, żebyś sam zbudował globalną firmę.”
Potrzebujemy kapitału na każdym etapie:
-milion na pomysł,
-10 milionów na rozwój,
-100 milionów na fabrykę,
--miliard na globalną ekspansję.
I potrzebujemy tego kapitału w dużej części polskiego.
Jeżeli nie ma krajowego inwestora, który może mu zaoferować 100 mln euro, to zagraniczny inwestor nie jest tylko konkurentem.
Staje się jedyną możliwością.
Wtedy tracimy coś więcej niż firmę
-Tracimy własność.
-Tracimy część przyszłych zysków.
-Tracimy możliwość budowania kolejnych przedsiębiorstw z pieniędzy poprzedniego sukcesu.
Jak powstaje kapitał?
Firma zarabia miliard.
↓
Jej właściciel inwestuje część pieniędzy w kolejną firmę.
↓
Ta firma rośnie.
↓
Powstaje kolejny fundusz.
↓
Fundusz inwestuje w dziesięć startupów.
↓
Jeden z nich odnosi ogromny sukces.
Koło zaczyna się obracać. Tak buduje się krajowy kapitał!
Polska nie ma problemu z pomysłami
Być może największym polskim problemem nie jest brak innowatorów.
Nie jest nim nawet brak startupów.
Problemem jest to, że nie zbudowaliśmy jeszcze systemu finansowego, który potrafi zatrzymać znaczącą część wartości tych innowacji w polskich rękach.
A to oznacza, że możemy być bardzo dobrzy w wymyślaniu przyszłości, jednocześnie pozwalać innym zarabiać na naszeych pomysłach!
Izrael pokazał, że mały kraj może stworzyć potężny ekosystem innowacji. Czechy pokazały, że mały kraj może stworzyć globalny kapitał. Ameryka pokazała, jak można kupować i rozwijać technologie z całego świata.
Polska ma wszystko, aby zbudować polskie globalne marki.Ma ludzi.
-Ma naukę.
-Ma przedsiębiorców.
-Ma rynek.
-Ma pieniądze.
Brakuje jej tylko jednego:
odwagi, żeby stworzyć kapitał, który będzie ryzykował razem z polskim wynalazcą.
Państwo ma obowięzek zapewnić
-Bezpieczeństwo-Budowe infrastruktury-Edukacje-Zdrowie
-Może również rozdawać granty.
Ale jeśli nie zbuduje polskiego kapitału inwestującego w polską przyszłość, będziemy nadal jedynie podwykonawcami!


Komentarze
Pokaż komentarze (1)