Marcin Małek Marcin Małek
291
BLOG

PATAGONIA

Marcin Małek Marcin Małek Kultura Obserwuj notkę 0

 

 

 

I n d i a ń s k i   łaciaty koń – nie poznał   P r e r i i

wszystko czego doświadczył to

wydeptane boisko do rugby

niewielki ogródek na tyłach wąskiej galerii

i   B a l l y f e r m o t – kawałek świata podobny do   P a t a g o n i i

także jak   P a t a g o n i a   nie bardzo przyjazny

szczególnie dla tych którzy znaleźli się tu przypadkiem

słowo przypadek nie istnieje w języku tutejszych   I n d i a n

pewien mały   T e h u e l c h   rudy i lekko zezowaty

wyprowadził z garażu wyścigówkę na dwóch kółkach

koń niespokojnie strzygł uszami –

chłopiec pogłaskał bat i gwizdnął

nagle znikąd niby zaczarowany

wyrósł chudy lurcher z wielką na pół pyska blizną

czerwoną jak tylko może być   C z e r w o n a   Z i e m i a   O g n i s t a

 

Koń spostrzegłszy   K s i ę ż n i c z k ę   wyraźnie się uspokoił

psina chyba lubiła wierzchowca – zresztą kto nie lubi koni

chłopiec gdy skończył zaprzęgać twarz wystawił do wiatru

i dłońmi jakby go zbierał a potem gładził gładził gładził

a wiatr pieścił   W i e r n ą   po starych ranach i konia muskał po zadku

zapragnął dotknąć staruszków za ciężką firaną ale ktoś wsadził

pomiędzy domową szarówkę a światło wykrawek zbrojonej tafli

w   P a t a g o n i i   nawet szkło nie może czuć się bezpiecznie

wiatr wie o tym najlepiej – nie przypadkiem również jemu

pewnej nocy ktoś   I n n y   przemocą chciał odebrać powietrze -

Ruszyli z kopyta rumak kolaska i nicpoń za nimi suka

spękaną szarą jak   P r e r i a   ulicą i zefir który się czepił krawędzi ucha

- Hej komu noc matką niech patrzy niech słucha

jak nosi nas ziemia o której mówią że spalona i sucha

że już nie wyda z martwego łona pierwszej nuty okrzyku

przerażonego człowieka

 

Gdy tak pędzili załamywało się światło a pęd ich

podobny do lotu   K o n d o r a   wzbijał tumany   M e d a n o s

miałkiego pisaku – śladu po dawnych budowach

Miasto jak każda żywa materia to kwitnie raptownie to znowu umiera

a w   B a l l y f e r m o t   śmierć jak wtedy w   P o m p e j a c h

doświadcza jedynie miłosierdzia i wszystko jest jej ofiarowane

na złotych talerzach przyozdobionych w wawrzyn triumfatora

W   B a l l y f e r m o t   śmierć umie tylko zwyciężać –

tym bardziej należy ich nazwać   Z b i o r o w y m   I k a r e m

w ostatnim przelocie do blasku nad krajem wyjałowionym jak   P r e r i a

węzełek po węzełku mozolnie sznurują legendę   O g n i s t e g o   W ę ż a

Kto się nie boi upadku kto mocno trzyma za uzdę konia

komu pies służy wierniej od ślepego przypadku

kogo szkwał bierze i nosi w ramionach ten jest panem własnego sumienia

i płomieniem własnego sumieniem hartuje podkowy dla wiatru

 

 

Stary   W ó d z   wraz żoną zza ciężkiej firany patrzą zdumieni

jak się rozjaśnia łuska   Ś w i e t l i s t e j   C h i m e r y

i rosną skrzydła – stają się jednym chłopiec koń pies i rydwan

Jak   P o t a r g a n y   B ł ę d n i k   co ich dźwigał jeszcze przed chwilą

teraz wyrywa liście kasztanom i włóczy i turla korale żwiru

a wszyscy płyną   R ó ż a n ą   P r e r i ą   gdzie okiem nie sięgniesz –

tylko   P a t a g o n i a / B a l l y f e r m o t   ludzie duchy zwierzęta

zapomniani Bogowie i smutna niemodna piosenka:

Twas down by the glenside” Widzisz – mówi starzec do swojej starzeńki

młodość utrwala się w ulotnej podroży

Żona odpowiada – Nieprawda Wodzu bajdurzysz

wszystko co ulotne utrwala się w młodości dopóki kasztan ma liście

a wiatr je nosi dopóki żwir skrzypi pod butem

zawsze znajdzie się jakiś Ikar – mimo wszystko gotowy do lotu

i zawsze znajdzie się taki który wcześniej lub później ale zapragnie upaść

 

Wszystko upada z chmur woda liście   O g n i s t a   K w a d r y g a

dziecko dorosły krew co się z innej krwi odzywa

bielmo na oczach ucięty łeb w trokach uśmiech starego   I n d i a n i n a

gdy widzi konia z czworgiem kopyt w powietrzu a na nim chłopca

[co dniem noc przypomina nocą zaś odblask słońca] i psa wartownika

wyjątkowo gdy wszyscy ukryją skrzydła i z lotu ciśniętego kamienia

nawiozą ruń zadeptanych trawników własną łzą i krwią własną –

na wieczny odpoczynek pątników Korowody i wieńce przejdą przez   P r e r i ę

wieczór wór czarny na pysk koński zarzuci i zepnie pęciny drutem cierniowcem

I takie będzie wieczne ich wędrowanie przez spaloną   P a t a g o n i ę

T e h u el c h o w i e   jak co dnia odmierzą ofiarną miskę ziarna

i zapalą płomyki upadłym lub tym którzy jeszcze nie upadli

ale z pewnością wierzą że kiedyś   I n n i   rzucą ich na kolana

Przesądni   C z e r w o n o s k ó r z y   z   B a l l y f e r m o t

najbardziej boją się boisk do rugby – takie boisko jest jak zamknięty rezerwat

w sam raz do tego aby się w nim udusić.

 

 

 

 

Marcin Małek

11.10.2012 Dublin

 

 

 

 

 

 

 

Przyszedłem na świat w trzecim kwartale XX wieku i jestem. Istnieje dzięki słowu i tylko w tej mierze, w jakiej sam się realizuje – m.in. poprzez język którym wytyczam własną drogę. Nie wyróżniam się w tłumie, większość z was mija mnie na ulicy nie ofiarując nawet krótkiego spojrzenia, ale ja na was patrzę i uczę się od was, jak przetrwać poza obszarem zmyślenia. Tak, żyję w zmyśleniu, stąd większość tych, których znam nie ma o mnie pełnego wyobrażenia – należę sam do siebie i dobrze mi z tym odosobnieniem. Mam tyle twarzy, ile akurat zechcę mieć w danym momencie. Bywam wielkoduszny, ale także zawistny, łaskawy i okrutny, szczodry i skąpy, zły do szpiku kości i bezgranicznie dobry. Kocham i nienawidzę, lubuje się w kłamstwie i walczę o prawdę. Wciąż szukam odpowiedzi na to kim jestem, lub na to, jak mnie widzicie. Niektórzy mówią o mnie „poeta”, inni „grafoman nie wart złamanego grosza” – nie boje się jednych i drugich. Ważne, że ktoś mnie czyta, i że mogę się przejrzeć w waszych źrenicach jak w lustrze, albo przejść przez wasze życia, jak przez tranzytowy korytarz. Jeśli więc nadal chcecie mnie poznać, proszę was tylko o jedno – wpuście mnie do środka, wtedy i ja się przed wami otworzę. Wszakże nie gwarantuje gotowego przepisu na to kim jestem – sami musicie wybrać własną odpowiedź.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura