Marcin Małek Marcin Małek
860
BLOG

GŁOWA NA PATYKU

Marcin Małek Marcin Małek Kultura Obserwuj notkę 2

 

 

 

W pierwszych dniach maja 1916 roku, po upadku Wielkanocnego Powstania1 pogodzony z losem, osadzony w celi w Arbour Hill Detention Center Patrick Pearse2 – „dowódca o twarzy ministranta”3 pośpiesznie pisał swój ostatni list do matki: „Jesteśmy gotowi na śmierć, będziemy umierać z radością i dumą. Osobiście nie żywię nadziei, czy nawet pragnienia by żyć, ale mam nadzieję, życzenie, i wierzę, że przeżyją ci, którzy nas poparli i wszyscy nam drodzy (z wyjątkiem mnie), i to właśnie będzie dla mnie największą pociechą, gdy umrę. Nie smuć się. Ocaliliśmy honor ojczyzny i własny. To, czego dokonaliśmy w ostatnim tygodniu jest najwspanialszą kartą w dziejach Irlandii. Teraz, ludzie będą mówić o nas różne (złe) rzeczy, ale potomność nas zapamięta i kiedyś otrzymamy błogosławieństwo z rąk jeszcze nienarodzonych pokoleń. I ty je otrzymasz, ponieważ byłaś moją matką.”4

 

Pearsea stracono trzeciego maja. Podobnie jak wielu przed nim i wielu po nim zapłacił najwyższą cenę, za wolność, której sam nie mógł doświadczyć. Od Spartakusa5 po Che Guevarę6, wszyscy buntownicy wierzyli, że jeśli zginą, to w imię człowieka, w obronie słabych, dla dobra następnych pokoleń. Wierzyli, że dzięki ich krwi, kiedyś będzie lepiej. Ale czy w istocie jest lepiej? „Mówiąc słowami Georgea Walda7 <<Stoimy naprzeciw pokolenia, które wcale nie jest pewne, że ma jakąś przyszłość>>. Przyszłość jak to określa Spender8 jest jak ukryta bomba zegarowa, która tyka w teraźniejszości.”9 Innymi słowy: nie żyjmy ani w przeszłości, ani w przyszłości. Dla nas istnieje tylko „tu i teraz”. Jeśli kiedyś uda się nam opuścić teraźniejszość i podejrzeć urywek przyszłości nareszcie będziemy mogli przyznać, że jesteśmy szczęśliwi. Jak do tej pory nikomu to wyszło. Ale bywają momenty, w których czas traci wszelką wagę, zaś spośród wszystkich chwil pozostaje jedynie ta, w której postanawiamy zmienić bieg wydarzeń. Nadzieja jest kluczem do przyszłości, warunkiem życia, które posiłkuje się wiarą w jutro. Określa nas jedno dążenie – chaotyczny pęd ku nieznanemu.

 

Tak – przyszłość jest chaotyczna i jedna, jedyna pewność jaką nam ofiaruje to, że nie możemy mieć żadnej pewności. Tak naprawdę, dla nas, którzy jesteśmy teraz, jak i dla naszych przodków, a także dla potomności przyszłość jest tym, co nigdy nie nastanie, ponieważ zawsze żyliśmy, żyjemy i będziemy żyć w teraźniejszości. „Czyż istnieje bowiem coś bardziej przerażającego, niż zdać sobie sprawę, że mamy chwilę teraźniejszą?”10 Czy można sobie wyobrazić coś gorszego?

 

Owszem – świadomość bezsilności… Teraźniejszość jest tak samo bezsilna jak przeszłość. Cóż więc nam pozostało? Mieć nadzieję na przyszłość w lepszym świecie? Hannah Arendt11 pisała, że: „Aby odnaleźć lepszy świat, wystarczy maszerować ku przyszłości – czego i tak nie możemy w żaden sposób uniknąć. […] przyszłość ludzkości jako ogółu nie ma nic do zaoferowania jednostkowemu życiu, którego jedyną pewną przyszłością jest śmierć. A jeśli nie bierze się tego w rachubę i myśli wyłącznie w kategoriach ogólnych, oczywistym argumentem przeciwko postępowi jest to, że, mówiąc słowami Hercena12, <<Ludzki rozwój jest formą chronologicznej niesprawiedliwości, skoro ci, którzy nadejdą później, mogą mieć korzyść z trudu swych poprzedników, nie płacąc tej samej ceny>>. Jak powiedział Kant13, <<Dziwne jest w tym jedno: wydaje się mianowicie, że pokolenia wcześniejsze trudziły się tylko dla dobra pokoleń młodszych… i że tylko pokoleniom najmłodszym przypadnie w udziale szczęście mieszkania w gmachu, nad którego wzniesieniem się trudził… długi szereg ich przodków>>.”14

 

„Wycieczki” Hercena i Kanta naprowadziły mnie na pewien trop, mianowicie na obraz świata, który opuścili bogowie – o czym mówił Albert Camus15 w wykładzie nobla: „Każda generacja czuje się bez wątpienia powołana do tego, aby naprawiać świat. Moja wie przynajmniej to, że nie zdoła już tego uczynić. Ale być może jej zadanie jest o wiele większe, gdyż polega na tym, aby nie pozwolić go zniszczyć. Będąc spadkobierczynią historii skorumpowanej, w której mieszają się ze sobą upadłe rewolucje, techniki na granicy szaleństwa, umarli bogowie i zwietrzałe ideologie; gdzie zadufane potęgi mogą dzisiaj wszystko zniszczyć, lecz nie są w stanie nikogo do siebie przekonać; gdzie inteligencja stoczyła się na dno już tak nisko, że jest gotowa służyć nienawiści i uciskowi, otóż generacja ta, wyszedłszy z kręgu własnej negatywności, ma obowiązek przywrócić w sobie i wokół siebie godność życia i umierania.”16

 

Jakby nie było, jest to wizja człowieka i świata w twardych, nieupiększonych ramach. Bowiem, nie żyjemy dla ideologii, nasze racje jako konkretnych jednostek mają dla nas o niebo większe znaczenie od każdej z idei, które powstają jedynie po to, aby dać odpór miażdżącym mechanizmom historii. Wszystko czego doświadczamy – co się dzieje – dzieje się samo z siebie. Świat, a także my jako jego część musimy się zdać wyłącznie na swoje immanentne, samoczynne istnienie, trwanie lub dzianie się. Jedyne, co nam pozostaje to wiara (czemu dał wyraz Pearsea w swoim liście do matki) – siła przekonania i nadziei. Dopóki jednostka nie przekroczy progu śmierci, nigdy nie może mieć pewności, że zostanie zauważona, usłyszana i wysłuchana. Ale wiara w przyszłość akurat w tej wykładni łączy się jeszcze z niepewnością, z ryzykiem i często z absurdem umierania.

 

W słowach listu Pearse zrywa z rytuałami i zewnętrzną ostentacją. Dopuszcza do głosu siebie i tylko siebie w rozmowie z sobą samym, w wewnętrznych rozterkach i zmaganiach, w sporze serca z rozumem, w walce z własnym zwątpieniem, w wystąpieniu przeciwko okolicznościom losu, który wciąż wystawia nas na niczym nieusprawiedliwione próby i cierpienia. Jego wiara realizuje się w akcie dramatycznych wyborów i decyzji, jest w swej istocie radykalnie podmiotowa i samotna. W tej jednej, jedynej kwestii nikt nie mógł decydować za niego… Kardynalnym warunkiem i życiodajnym pokarmem tej wiary jest subiektywna wolność. Pisanie Patricka Pearsea przywodzi na myśl słowa, jakie zanotował tuż po wyzwoleniu Paryża spod niemieckiej okupacji Albert Camus w dzienniku „Combat”: „Jesteśmy zdecydowani znieść politykę po to, aby zastąpić ją moralnością. To właśnie nazywamy rewolucją”.

 

Podążając zatem po nitce do kłębka, od Pearsea do Camusa wydaje się, że każdy los można zaakceptować, a nawet czerpać z niego satysfakcję. Należy jedynie zdobyć się na świadomość ceny, jaką przyjdzie nam zapłacić. W tym względzie najważniejszym elementem z którego wynika „interpretacja dziejów, jest doświadczenie zła i cierpienia, zrodzonego przez historyczne działania. […] Czasowym wymiarem jakiegoś ostatecznego celu jest zatem eschatologiczna przyszłość, ta zaś istnieje dla nas tylko w oczekiwaniu nadziei. Ten ostateczny sens jest ogniskową wyczekiwanej przyszłości. Wiemy o niej tylko na modłę nadziei i wiary.”17

 

„Czy wyobrazimy sobie obraz jednostki, która na przykład z góry znałaby dzień swej śmierci i sytuację, w której wtedy by się znalazła, czy też obraz narodu, który znałby z góry wiek swego upadku – oba obrazy musiałby jako konieczne następstwo ukazać zamęt wszelkiego chcenia, które się w pełni rozwija tylko wtedy, gdy żyje i działa ślepo, tj. ze względu na siebie samo, idąc za własnymi siłami wewnętrznymi. Przyszłości tworzy się przecież tylko wtedy, gdy się to dzieje, a gdyby się to nie działo, postęp i kres człowieka lub narodu przybrałby inny kształt. Znana z góry przyszłość jest niedorzecznością. Abstrahując od niepożądaności, przewidywanie rzeczy przyszłych jest też dla nas nieprawdopodobne. Przede wszystkim stoją mu na drodze błędy poznawcze związane z życzeniowością, nadziejami i obawami, następnie nasza nieznajomość wszystkiego tego, co zwiemy siłami ukrytymi, tak materialnymi, jak i duchowymi, wreszcie zaś nieobliczalność duchowych zarazków, które mogą nagle przekształcić świat.”18

 

Prawda; świat zmieniają ludzie zarażeni, opętani fanatycy, „geniusze samoograniczenia”, którzy potrafią w kilka dni obalić stary porządek, a potem przez lata budować nowy. Rewolucje same w sobie nie są ani dobre ani złe – zło przychodzi nazajutrz, pod osłoną ciemnej nocy, pod woalem utrzymania raz zdobytych pozycji. Lord Macaulay19 w iście mistrzowski sposób zdemaskował ów mechanizm: „Zło towarzyszące wielkim przewrotom, dotkliwie odczuć się wtedy dawało, a dobrodziejstw wciąż oczekiwano. Zapłacono drogo, bardzo drogo, a rzeczy kupionej nie otrzymano jeszcze. […] Moc rządu polegała jedynie na sile fizycznej, na jaką zdołał się zdobyć; moralnej zgoła nie posiadał. Sam on przecież wyniknął z niedawnego wstrząśnienia; sam przecież opierał się na tej zasadzie, że bunt można usprawiedliwić, samo wreszcie istnienie jego dowodziło, że bunt czasem bywa skuteczny. Lud przywykł już od wielu lat stawiać opór istniejącym władzom za najlżejszym podmuchem: przywykł patrzeć na to jak istniejące władze ustępują przed oporem. Cały świat polityczny <<był niekształtowny i próżny>>; był nieustającym zamętem sprzecznych atomów, które co chwila układały się w nowe połączenia. […] Słowa umierającej pani Roland20: <<Wolności! Ileż-to zbrodni popełnia się w twoim imieniu!>>, powtarzały naówczas usta niejednego prawego i szlachetnego człowieka. […] Przebrzmiała już hałaśliwa i powszechna wesołość, z jaką witano zebranie się Stanów Generalnych21 i upadek Bastylii. W jej miejsce zapanował smutek i posępne niedowierzanie pięknym pozorom. […] I to miałoż być wyswobodzeniem umysłu ludzkiego? Takież to miały być owoce walnego zwycięstwa rozumu nad przesądami? Na toż Francja odrzuciła wiarę Pascala22 i Kartezjusza23, jak bajkę opowiadaną przez niańki, aby nierządnicę uczynić swym bożyszczem, a szaleńca kapłanem? Na toż broniła swej wolności przeciwko Ludwikowi24, aby upaść na twarz przed Robespierrem25?”26

 

Podobne pytania zadawali sobie w 1916 roku Dublińczycy: „To trzeba było aż pół miasta w perzynę obrócić aby udowodnić, że jesteśmy wolnym narodem? Aż tylu chłopców, wepchnąć pod lufy anglików?” Zadawali je sobie także konfederaci barscy27, którym z królem nie było po drodze, pytali chłopi wandejscy28 po pogromach jakie zgotowała im Republika, pytają Rosjanie, którzy jak się wydaje, mimo upływu lat, nie pogodzili się jeszcze ze skutkami rewolucji październikowej29. Zaś dla nas, obecnych tu i teraz – zwłaszcza teraz, najdonioślejszy jest głos „arabskiej zimy ludów”. Pytają więc Egipcjanie, Libijczycy, Tunezyjczycy, Syryjczycy: „Wolności! Ileż-to zbrodni popełnia się w twoim imieniu!” Wolności! Rozpuść swe skrzydła i ofiaruj nam choćby nadzieję! Przykład powstania w Libii pokazuje, że zwykli ludzie stanowią siłę, która może zmieniać świat. A w Syrii? Zdaniem Simona Assafa30 syryjskie powstanie nie jest skierowane przeciwko konkretnym siłom (alawitom31 lub chrześcijanom) – z których wielu wsparło rewolucję. Jak gdzie indziej, jest to głownie bunt „przeciw dyktaturze”, przeciw niesprawiedliwości i nadużyciom władzy. „Reżimy arabskie, bez względu na zabarwienie polityczne, nigdy nie reprezentowały interesów ludności. Są to reżimy klęski powstałe z ery porażek. Jeszcze nie dawno wielu Syryjczyków trzymało język za zębami, zdając sobie sprawę z zagrożenia […] Syryjczycy odłożyli na bok ich własne interesy. Ludzie domagali się, by reżim zrealizował swoje obietnice reform, co oczywiście było niemożliwe. Fakt rewolucji jest najlepszym świadectwem ich braku.”32

 

W ogólnym ujęciu słowo „rewolucja” pochodzi z wczesnośredniowiecznej łaciny „revolutio” – „toczenie się do tyłu, powrót”, z łacińskiego „revolvere” – przewracać, obracać. W języku angielskim pojawiło się w 1390 roku, ze starofrancuskiego revolution, pierwotnie dotyczyło ciał niebieskich lecz już około roku 1450 było używane jako „przykład wielkiej zmiany biegu wydarzeń”. W dzisiejszym znaczeniu rewolucja to gwałtowne obalenie istniejącego ustroju społecznego i politycznego oraz zastąpienie go innym, na ogół przy masowym poparciu społeczeństwa, któremu najczęściej towarzyszy użycie przemocy. Takie rozumienie upowszechniło się po Wielkiej Rewolucji Francuskiej, która sama w sobie była wielką ideą – bowiem u podstaw rewolucji leży zazwyczaj ideologia, która dostrzega niesprawiedliwość istniejącego systemu oraz głęboką niechęć rządzących elit do zmian. Bardzo często rewolucje umieszczano w historiozoficznym schemacie postępu ludzkości – uzasadnieniem rewolucji jest konieczność przyspieszenia owego postępu, rozumianego jako wielki akt wyzwolenia otwierający nową erę.

 

Ale nie czarujmy się – rewolucje są jak nierządnice – owszem, piękne po wierzchu – a w środku? W środku często obrzydliwe, do tego, aby zdobyć i potem utrzymać przy sobie żywiciela, muszą udawać rozkosz, choć w rzeczywistości – jedyne czym się rozkoszują to śmierć i cierpienie. Che Guevara mówił, że: „Rewolucja musi być dziełem poza wszelka miarą, spaleniem wszystkiego co było przed nią. […] Jeśli ludzkość ma kiedykolwiek uciec od swej nędzy, istnieje tylko jedna metoda: zniszczenie wszystkiego w ogniu i krwi... Nie ma żadnej innej drogi, żadnej innej nadziei.” W jego słowach dopełnia się mit o feniksie, który pierwej się spala by raz wtóry odrodzić się we własnym popiele. Pożoga zbudzona w ten sposób do życia, nie dość, że rychło ogarnia wszystkie bez wyjątku warstwy społeczne, to jeszcze oducza ludzi niezwykle chwalebnego nałogu posłuszeństwa. Zacierają się ślady dawnej świetności, płowieje urok minionych czasów, a społeczne warunki, na których kwitła powaga urzędów zatruwa cuchnące tchnienie rewolucyjnej demagogii. Moc kruchych i niestałych rządów opiera się jedynie na sile fizycznej. Zaczyna brakować mechanizmów, które mógłby z dobrym skutkiem wprawić w ruch społeczne wahadło współczucia. Siła moralna przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie. Bo jak nie trudno się domyślić: co wyłoniło się z niedawnego wstrząśnienia, co jest dziecięciem buntu, samo przecież opiera się na tej zasadzie, że po pierwszym wstrząsie przychodzi kolejny, po pierwszym wybuchu feerią krwi wzbiera następny – po stokroć tragiczniejszy. Ludzie widząc, że bunt można usprawiedliwić – rozkoszując się jeszcze niedawną skutecznością – z wielką ochotą sięgają po oręż i przy każdej nadarzającej się okazji robią zamach. Tak oto, po pierwszym zachwycie nad siłą i zręcznością ludu (ogłaszanym wszem i wobec, zwłaszcza w czasie nieładu) rodzi się przykre i ciężkie przeczucie, że wybryki i wady społeczne niweczą wszelkie starania tych, którym leżą na sercu – rzeczywisty porządek i dobro sąsiada. Okropna to rzecz podobna świadomość i może lepiej byłoby jej nie dożyć. Bowiem wśród tych, którzy cało wyszli spod noży, w majestacie nowych czasów i potrzeb przebrzmiewa powszechna wesołość a w jej dotychczasowym posłaniu układają się smutek i posępna niewiara w to, że świat zrodzony z gwałtu może być lepszy.

 

Rewolucje sprawiają, że ludzkość zrzeka się osobowości na rzecz umasowienia myśli. Te zaś, odbierają jednostkom świadomość, a pozostałą po niej pustkę wypełniają ideą bliżej nieokreślonej szczęśliwości. Tak na naszych oczach i za naszą zgodą dokonuje się falsyfikacja rzeczywistości – ludzie stają się jedynie igraszką okoliczności do jakich sami doprowadzili. To wyobraźnia pospołu z nadzieją nadają rewolucjom pęd, zapraszają do tego świata, wprowadzają do rzeczywistości. Tylko, że każdą nadzieję trzeba sowicie opłacić… I nikt nie ma czystego sumienia. Wszyscy mamy podstawy by odczuwać winę, „by czuć się nie wykrytym przestępcą, nie zdemaskowanym oszustem”33. Szczególnie w momentach upojenia zwycięstwem - jedną z najbardziej ogólnych form, w jakich tragedia, „przesyt – gwałt – klęska” dają o sobie znać – tym bardziej i mocniej im bardziej czujemy się bezkarni. Bo też jak powiada Bronisław Baczko34: „Rewolucyjne namiętności są wiecznie nienasycone i żaden rewolucyjny projekt nie jest dość radykalny”.35

 

Zacznijmy jednak od początku, od dnia w którym upadła Bastylia. Czternastego lipca nie była już twierdzą – jak nas przekonywali, ci którzy ją zdobyli – w owym czasie była jedynie więzieniem o lekkim rygorze. Pilnowało jej zaledwie trzydziestu Szwajcarów i osiemdziesięciu inwalidów wojennych. Szybko się poddali, gdyż przyrzeczono im wolność. Ale gdy tylko złożyli broń, oszalały tłum rzucił się na nich z całą bezwzględnością. Część zamordowano na miejscu, paryżanie wlekli ulicami ich dowódcę, a potem nosili jego głowę zatkniętą na pice. Wkrótce na placach stanęły gilotyny. Zgładzono króla, królową i tysiące wrogów republiki. A kiedy zabrakło nieprzyjaciół, ludzie jak zwierzęta rzucili się do gardeł sąsiadów i w myśl zasady, że „rewolucja pożera własne dzieci” wysyłali pod szafot niemal każdego kto się nadarzył.

 

Joseph de Maistre36 w „Rozważaniach nad Francją” tak opisał ówczesny stan rzeczy: „W świecie politycznym i moralnym, tak jak w świecie fizycznym, istnieje pewien porządek zwykły i istnieją też wyjątki od niego. Zazwyczaj widzimy, że te same przyczyny wywołują te same skutki, ale w pewnych epokach jesteśmy świadkami, jak działania zostają zawieszone, przyczyny sparaliżowane i jak pojawiają się nowe skutki. […] Najbardziej uderzającą rzeczą w rewolucji francuskiej jest ta siła porywcza, co zmiata wszystkie przeszkody. Jej wir unosi jak słomkę wszystko, cokolwiek moc ludzka umiała przeciwstawić; nikt bezkarnie nie sprzeciwiał się jej pochodowi. Czystość intencji może okryć chwałą tych, co stają jej na przeszkodzie, i na tym koniec. A owa zawistna siła, krocząc niezmiennie ku swemu celowi, odrzuca na bok jednako Charettea, Dumourieza, Droeta37. Zauważono nadzwyczaj słusznie, że rewolucja francuska bardziej kieruje ludźmi niż ludzie nią. To spostrzeżenie jest niezwykle trafne i chociaż można je zastosować w mniejszym stopniu do wszystkich wielkich rewolucji, ale nigdy jeszcze w sposób tak uderzający niż obecnie.

 

Nawet zbrodniarze, którzy zdają się kierować rewolucją, są dla niej tylko zwykłymi narzędziami i z chwilą, gdy zaczynają rościć pretensje do tego, by nad nią panować, upadają haniebnie. Ci, co ustanowili republikę, uczynili to nie pragnąc tego, ani nie wiedząc, co czynią: zawiodły ich do tego wydarzenia; nie powiódłby się podobny projekt, gdyby był z góry powzięty. Robespierre, Colllot czy Barere38 nigdy nie myśleli o ustanowieniu rządu rewolucyjnego i reżymu terroru: doprowadziły ich do tego niepostrzeżenie okoliczności. Czegoś podobnego nie ujrzymy już nigdy. Ci ludzie, niezwykle mierni, sprawowali nad występnym narodem najstraszliwszy despotyzm, jaki zna historia, i na pewno ze wszystkich mieszkańców tego królestwa sami byli najbardziej zdumieni własną potęgą. [...] Tak więc, im więcej badamy najaktywniejsze z pozoru osobistości rewolucji, tym wyraźniej dostrzegamy w nich coś biernego i mechanicznego. Nigdy nie dość powtarzania prawdy, że to bynajmniej nie ludzie kierują rewolucją, lecz rewolucja posługuje się ludźmi. Najlepiej wyrazimy to powiadając, że ona kroczy sama. [...]”39

 

W związku z konkluzją hrabiego de Maistre pomyślałem sobie o psychologii tłumu, to znaczy, że w obliczu pewnych okoliczności i tylko w tych okolicznościach ogół ludzi – masa – nabiera zgoła innych właściwości, różniących się znacząco od tych, które zwykle ukierunkowują działania poszczególnych jednostek. I tak: w tłumie zanika poczucie własnej odrębności, tworzy się „ dusza zbiorowa tłumu”. Uczucia, myśli i działania wszystkich zaczynają mieć własny, wspólny kierunek. Poziom inteligencji tłumu jest znacznie obniżony w stosunku do poziomu inteligencji poszczególnych uczestników wydarzeń. Decyzje podejmowane w tłumie są, więc zwykle prymitywne i najprostsze. Odzew tłumu bywa zazwyczaj przesadny, co z kolei wpływa na gwałtowność jego reakcji. W tłumie ludzie o wiele łatwiej ulegają niskim instynktom, zaś jednostka, choćby pod wrażeniem jego ogromu, nabywa poczucia najwyższej potęgi, dzięki czemu może pozwolić sobie na upust tych namiętności, które będąc sama z pewnością by stłumiła. Zanika poczucie odpowiedzialności. Tłum jest zawsze anonimowy. Zaraźliwość, a konkretnie zwielokrotnienie podobnych doznań i czynów jest w tym aspekcie typowym zjawiskiem. Osoba w tłumie jest bardziej podatna na sugestie i ma niejako zmniejszony stan świadomości oraz w dużym stopniu upośledzoną zdolność racjonalnego myślenia.

 

Gustave Le Bon40 pisał że: „Być może, wstąpienie na widownię tłumów będzie jedną z ostatnich faz cywilizacji Zachodu, zapowiedzią powrotu do pierwotnej anarchii, która poprzedza każde kiełkowanie nowych form społecznych. Ale, czy istnieją środki, by temu zapobiec? Nie od dziś tłum przyjął na siebie rolę jawnego burzyciela przestarzałych cywilizacji. Historia uczy nas, że zawsze wtedy, kiedy siły moralne, na których opiera się dane społeczeństwo, traciły swą życiodajną moc, tłumy nieświadome i brutalne, słusznie nazwane barbarzyńcami, przyśpieszały dogorywanie wyczerpanej cywilizacji. Faktem jest, że cywilizację tworzyły i rozwijały w minionych okresach dziejów zawsze tylko drobne grupy arystokracji intelektualnej, nigdy zaś tłumy. Moc tłumów jest tylko niszcząca. Ich rządy były zawsze okresem rozstroju. Istnienie cywilizacji domaga się określonych, stałych praw, dyscypliny, zastąpienia instynktów rozumem, myślenia o przyszłości, pewnego stopnia kultury, czyli takich właśnie warunków, na jakie tłum zdany na siebie nigdy się nie zdobędzie. Swą bowiem potęgą wyłącznie niszczycielską działa on jak bakterie przyśpieszające rozkład osłabionych organizmów lub trupów. Tłumy są zawsze tą siłą, która rozsypuje zmurszałą budowlę cywilizacji. Wtedy spełniają swą rolę, a siła polegająca na ilości jest wówczas ideą przewodnią historii.”41

 

„Refleksje nad fenomenem rewolucji należą do najważniejszych tematów XX wieku. Rewolucje fascynowały i nadawały sens życiu, wyzwalały i obalały tyranów, przynosiły wolność i rodziły zniewolenie, bywały kataklizmem pełnym okrucieństw i ruszały z posad bryłę świata.[…] Rewolucja <<zaciera granice między publicznym a prywatnym, upolitycznia wszystkie konflikty, od wszystkich i każdego z osobna żąda totalnego zaangażowania [...], powołuje się na legitymację dawniejszą niż porządek prawny, wyraża się poprzez przemoc, burzącą zarazem dawny porządek i stwarzającą nowy świat [...]; nie przyznaje wolności wrogom wolności, polaryzuje stanowiska i upodabnia politykę do pola bitwy, na którym wrogie obozy wydają sobie walkę na śmierć i życie: trzeba wybierać między rewolucją i kontrrewolucją, letni i obojętni podejrzani są o zdradę>>. […] Rewolucja musi bowiem <<radykalizować się nieprzerwanie, na każdym z jej etapów zawsze znajdą się rewolucyjni fundamentaliści, dla których rewolucja nie jest zakończona, dopóki nie zrealizuje swego ostatecznego celu, wszystkich swoich obietnic.>>”42

W przeważającej mierze będą to obietnice „oświeconego rozumu”, tego samego który wzrastał na gruncie filozofii Voltaire'a,43 Rousseau,44 i Monteskiusza45 - tytanów złotej epoki Oświecenia – czasu, w którym podjęto próbę reformowania wadliwego systemu społecznego, głównie poprzez upowszechnienie władzy i wyzwolenie umysłów. 

 

Voltaire mawiał, że nietolerancja jest „niedorzeczna i barbarzyńska”, jako że prawo naturalne głosi tolerancję i szacunek dla odmienności, a prawo ludzkie opiera się właśnie na prawie naturalnym.  Reprezentował tzw. „wojujący humanizm” i racjonalizm XVIII wieku. Inspirowały go poglądy Johna Locke’a,46 rzecznika liberalizmu (umowa społeczna nie likwiduje praw naturalnych jednostki). Jego zdaniem poznanie kształtuje się przez doświadczenie; wszystko poza tym jest hipotezą. Człowiek jako istota rozumna musi sam dążyć do kształtowania własnego losu i rozwoju dzięki wiedzy, technice, sztuce i dobremu ustrojowi społecznemu, sprawiedliwość zaś, jest wartością uniwersalną i ponadkulturową.

 

Rousseau z kolei wychodził z założenia, że najważniejszym przymiotem człowieka jest jego wolność. Głosił potrzebę znalezienia takiej formy społeczności, która by broniła każdego z jej członków, zapewniając im bezpieczeństwo, a jednocześnie nie ograniczając w żaden sposób ich wolności. Każdy miał mieć prawo do własnego zdania i niezależności. Oznaczało to negację własności, że państwo w stosunku do obywatela jest panem wszystkich jego dóbr. Tym samym przyznawał ogółowi prawo do rewolucji totalnej w każdej dziedzinie życia jednostki, grup a w efekcie całego społeczeństwa. Odrzucał wszelkie formy pośredniczenia w wyrażaniu woli suwerennego ludu.

 

Natomiast Monteskiusz uważał, że o jakości państwa stanowi gwarantowanie przez nie wolności obywateli. Wysunął myśl, że sprzyja temu  trójpodział władzy kładąc jednocześnie nacisk na rozdział kompetencji ośrodków sprawujących władzę i równowagę między jej ogniwami (władza  wykonawcza-monarcha, ustawodawcza-parlament i sądownicza) – przy czym żadna władza nie jest nadrzędną. Podsumowując w telegraficznym skrócie, można się wyrazić o Oświeceniu, że jest ono przedsionkiem nowoczesności, albo jak pisał Bronisław Baczko, że stanowi jej próg.

 

Kant, jak w wielu innych, także i w tej sprawie wyraził nie dającą się podważyć opinię: „Oświeceniem nazywamy wyjście człowieka z niepełnoletności, w którą popadł z własnej winy. Niepełnoletność to niezdolność człowieka do posługiwania się swym własnym rozumem, bez obcego kierownictwa. Zawinioną jest ta niepełnoletność wtedy, kiedy przyczyną jej jest nie brak rozumu, lecz decyzji i odwagi posługiwania się nim bez obcego kierownictwa. Sapere aude!47 Miej odwagę posługiwać się swym własnym rozumem — tak oto brzmi hasło Oświecenia. [...] Jeśli więc teraz kto zapyta: czy żyjemy obecnie w oświeconej epoce? — odpowiedź brzmieć będzie: Nie! ale w epoce Oświecenia. Tak jak się teraz sprawy mają, brak jeszcze wiele do tego, by ludzie, ogólnie biorąc, byli już w stanie albo mogli co najmniej być doprowadzeni do tego, by w sprawach religii kierowali się sami w sposób pewny i słuszny swym rozsądkiem, bez obcego kierownictwa. Istnieją natomiast poważne oznaki, że otwiera się przed nimi pole swobodnej pracy nad sobą i że stopniowo zmniejszają się przeszkody, stojące na drodze ogólnego oświecenia, czyli wyjścia ludzi z zawinionej przez nich samych niepełnoletności”48

 

„Nigdy dość przypominania tej znakomitej odpowiedzi Kanta na pytanie: „Co to jest Oświecenie?”. Z drugiej strony jest oczywiste, że na to pytanie nie ma jednej jedynej, prostej odpowiedzi. Nieuchronnie tych odpowiedzi musi być wiele. Przede wszystkim dlatego, że istotnie nie istnieje jakieś jedno Oświecenie, lecz jest ono wielopłaszczyznowe. Zmienia się w zależności od kraju i atmosfery kulturowej […] pytanie: „Co to jest Oświecenie?” jest notorycznie dwuznaczne. Dotyczy ono jednocześnie bogatej i złożonej przeszłości kulturowej oraz pewnego wzorca, modelu idealnego, którego trafność należy nieustannie sprawdzać. Ogólnie rzecz biorąc, tworzenie definicji Oświecenia to również definiowanie swojego własnego stosunku do „oświeconego stulecia” i jego kulturalnego dziedzictwa. Wskutek tego kolejne pokolenia na nowo stają wobec pytania: „Co to jest Oświecenie?” i muszą szukać swych własnych odpowiedzi. Wszystko dzieje się więc tak, jakby same rozważania na temat tego „stulecia” podlegały władzy dwóch wymiarów czasowych: czasu erudycji, w którym stopniowo gromadzi się i wzrasta wiedza na temat Oświecenia, oraz czasu refleksji, w którym cyklicznie powraca pytanie o jego sens, a zatem i o jego przyszłość.”

 

„Wiara w przyszłość ludzkości i strach przed nieobliczalną zdolnością ludzi do pomnażania swych własnych nieszczęść, równość wszystkich ludzi ze względu na ich prawa i godność oraz przeświadczenie, że każda jednostka ma przyrodzone prawo do odmienności i bycia samą sobą, woluntarystyczna utopia sprawiedliwego państwa i pragmatyczny program reform łagodzących istniejące niesprawiedliwości, przeświadczenie, że każdy z nas ma przyrodzone prawo do poszukiwania swego szczęścia na własną modłę i dręcząca pewność, że nikt z nas nie umknie czyhającemu i nieuchronnemu złu. Te wszystkie nadzieje, napięcia i zwątpienia musiały dojść do głosu w Rewolucji, nie mówiąc już o dylematach, które ona sama wyłoniła. […] Rewolucjonista — to znaczy ktoś, kto uprawia działalność polityczną w celu przygotowania i wywołania rewolucji — to aktor występujący na innej, nie ówczesnej, lecz współczesnej scenie politycznej. Ta postać zrodziła się z doświadczenia Rewolucji, z jej obietnic i z jej porażek. Rewolucjonista to ktoś, kto żywi się jej idealnym wyobrażeniem i minionymi doświadczeniami. Skoro rewolucja miała już miejsce w przeszłości, to da się ją również przeprowadzić w przyszłości, skoro wówczas nie spełniła wszystkich swych obietnic, to należy ją wywołać ponownie, aby je mogła wreszcie urzeczywistnić. […] Rewolucyjna przemoc łączy w sobie to, co nowoczesne i to, co archaiczne, gilotynę i masakrę. […] Z idei i oczekiwań Oświecenia, że jednostka ma prawo szukać swego szczęścia, a zbiorowa pomyślność stanowi najwyższy cel życia społecznego, Rewolucja buduje swą wielką obietnicę. I oto w samym centrum tej obietnicy w brutalny sposób, w postaci rozpętanych namiętności, powszechnej podejrzliwości i zbrodniczej przemocy, ujawnia się nieuchronność zła. By pojąć, że idee, jak ludzie, są kruche i śmiertelne, z pewnością nie trzeba było czekać na Rewolucję, będącą czasem marzeń i nadziei, lecz również klęsk i nieszczęść; lecz o tej oczywistości Rewolucja przypomniała w sposób brutalny.„49

 

W niemniej brutalny sposób zetknąłem się w swoim czasie, nie tyle z samą ideą rewolucji – tą bowiem rozłożyliśmy tu na czynniki pierwsze - co z jej żywą wykładnią, w postaci pewnego znajomego, co do którego wcześniej nie miałem podejrzeń, jaką skarbnicą wiedzy i natchnień może okazać się dla kogoś takiego jak ja. Otóż ów znajomy imieniem Alyas50 jest z pochodzenia Palestyńczykiem, w Dublinie mieszka od blisko ośmiu lat i właściwie oprócz charakterystycznej urody nie wyróżnia się niczym szczególnym. Interesował mnie na tyle na ile wymagała tego grzeczność – „dzień dobry, do widzenia, jak się dziś czujesz” itp.

 

Kiedyś podczas niezaplanowanego spotkania, w zupełnie niezamierzony sposób nawiązaliśmy niezobowiązującą rozmowę o fali rewolucyjnych wystąpień na Bliskim Wschodzie. W jej trakcie Alyas przyznał, że będąc jeszcze w Palestynie brał czynny udział w drugiej Itifadzie51 i w związku z tym „wie, co znaczy walczyć o wolność i o godność.” Nie mogłem uwierzyć w swoje szczęście, gdy wreszcie dotarło do mnie, z kim tak naprawdę rozmawiam – pomyślałem wówczas – opatrzność zetknęła mnie z tym człowiekiem nie bez powodu… Już od dawna nosiłem się z zamiarem napisania tekstu, w rodzaju tego, jaki tu czytacie, z tym, że brakowało mi czegoś, czego nie potrafiłem uchwycić – brakowało mi Alyasa!

 

Mój znajomy identyfikował się nie tyle z celami jakie przyświecały powstańcom w Egipcie czy w Libii, ile z tymi, którzy ku tym celą zdążali. Dało się odczuć w tej jego szczególnej identyfikacji coś na modłę ducha braterstwa broni. Jak mówił – „jego nauczycielem był karabin i izraelskie kule, których ukąszenia nieraz odczuł na własnej skórze”. Zaciekawiła mnie wyczuwalna w jego głosie „obietnica wielkiej przygody”, więc ośmielony szczerym wyznaniem – nic nie przeczuwając – zadałem z pozoru niewinne pytanie:

 

 

O co walczycie?

 

A czy to istotne o co? Walczymy i to jest najważniejsze – powód zawsze się znajdzie. Widzisz mój drogi, przemoc pasuje do każdej Ideologii – zawsze pojawią się tacy, którzy będą umieli pięknie ją wytłumaczyć. Nie pytaj więc, o co walczymy – raczej po co? A jeśli już musisz wiedzieć, to wiedz, że dla wprawy. Przynajmniej będziemy gotowi, kiedy nadejdzie właściwa pora… „Bogowie grają w kości i nie pytają wcale czy chcesz przyłączyć się do gry [...] Bogowie kpią sobie z twojego poukładanego życia [...] nie przejmują się zbytnio ani naszymi planami na przyszłość ani oczekiwaniami. Gdzieś we wszechświecie rzucają kości i przypadkiem wypada twoja kolej. I odtąd zwyciężyć lub przegrać – to tylko kwestia szczęścia.”52A czymże jest szczęście dla tego, kto się zbuntował – swobodą? Bzdura! Nie, my nie umiemy być swobodni –jesteśmy tylko ludźmi i to właśnie jest dla nas największym ograniczeniem – człowieczeństwo…Gdybyśmy byli jak dzikie zwierzęta; wtedy tak, zgoda – nie istniałoby nic droższego od wolności, ale jesteśmy tym czym jesteśmy, z własnej woli i z woli Bogów, których przywiędliśmy do istnienia, jedynie po to, aby obarczyć winą za niepowodzenia. Bogowie są nam potrzebni – właśnie dla tego, aby ich obwiniać. Nie, kolego w ludzkim świecie nie ma prawdziwej swobody. Dlatego ciągle się buntujemy, dlatego walą się trony i spadają głowy. Dla nas najważniejszy jest trup i jego czerep na patyku, to pozwala nam czuć się wyjątkowo. Głowa znienawidzonego oprawcy była, jest i będzie symbolem – a raczej totemem – zwycięstwa. Bo nie przestrogą, gdyby to miało być prawdą – mówię o przestrodze – po pierwszej nie wybuchłby kolejne rewolucje. Ale my się nie uczymy, nam potrzeba więcej i więcej. Zbieramy głowy tyranów jak kolorowe paciorki i czujemy się coraz lepsi, coraz bardziej szlachetni, bardziej wolni. Ale wolność jest nienasycona – poczekaj, a jurto pokażą nam nowy łeb i pouczą: widzicie? Tak kończą zbrodniarze! Więc pytam: kim są ci którzy trzymają patyk?

 

Przyznam szczerze, że nie wiem – ty wiesz?

 

Wiem! Pochodzę z takiej rodziny, w której walczy się od pokoleń. Mój dziad, ojciec, ja… Być może moje dzieci? To kwestia wychowania, kwestia zaszczepienia nienawiści. Nasi ojcowie urobili nas jak plastyczną masę. Sam zrobiłem to swoim synom. Nie chciałem, ale to było silniejsze ode mnie. To tkwi we mnie tak głęboko, że już stało się częścią mnie – ja i nienawiść to jedno. Rozumiesz?

 

Nie, nie rozumiem… Nie boisz się takiego życia?

 

Może kiedyś, jak byłem młodszy, ale teraz? Teraz już nie. Boje się życia bez walki. Walka jest tym, co mnie napędza, jest sensem istnienia.

 

Ale przecież już nie walczysz, mieszkasz tu, w innym miejscu, w innym kraju, z daleka od tego wszystkiego.

 

Tak, i z każdym nowym dniem umieram, dusze się. To życie tutaj, jest jak powolna agonia powtarzająca się dzień po dniu. Żyję tylko w snach, gdzie znów stoję na barykadzie, gdzie sciskam broń i biorę wroga na cel... Pewnie już tam nie wrócę. Ale przynajmniej w snach jestem tym, kim mnie stworzono. Rodzimy się po to by walczyć, walczymy po to by żyć – reszta to tylko pozory, dzięki którym umiemy zaakceptować okrutną rzeczywistość. A ona co rusz wciska nam patyk do ręki i każe szukać nowej głowy do zatknięcia na jego zaostrzonym końcu.

 

Doprawdy nie wiem co odpowiedzieć. To, o czym mówisz, to jakiś obłęd – coś czego przeciętny zjadacz chleba nie zrozumie, nie zaakceptuje!

 

Mylisz się… Zrozumienie jest tylko kwestią warunków. Obłęd człowieka i świata można pokazać, i pokazują go nam codziennie w telewizji, można go też zrozumieć, ale nie przez obraz, trzeba go dotknąć, poczuć ciepło krwi pod opuszkami palców, oddech wroga na piersi, kiedy odbierasz mu życie gołymi rękoma równocześnie patrząc w jego gasnące źrenice, albo kiedy niesiesz na rękach konającą żonę, lub ostatnie dziecko, co do którego miałeś nadzieję, że przeżyje. Codziennie patrzysz na ten obłęd, codziennie go słyszysz i akceptujesz ale tylko na poziomie obrazu i dźwięku – odbierasz przekaz, ale nie myślisz, nie towarzyszy temu żadna refleksja, właśnie dlatego, że wszystko dzieje się z dala od ciebie, ale uwierz mi: jeśli byś w tym uczestniczył, musiałbyś to zaakceptować do głębi – w pełnym pakiecie; ze strachem, żalem, nienawiścią, wściekłością, z furią, która dodaje sił, wciąga w wir walki i każe zabijać. Jedyne co trzyma nas przy życiu to akceptacja stanu faktycznego. Nie, nie zgoda – powtarzam – akceptacja, czyli: z tym, co się stało nie mogę już nic zrobić, ale mogę zrobić coś, aby w przyszłości temu zapobiec. Tylko, że po drugiej stronie są dokładnie tacy jak ja. W naszym przypadku akceptacja jest zamkniętym kręgiem, z którego nie ma wyjścia – przynajmniej dopóki wszyscy nie zginą…Tak panie pisarzu – dopóki śmierć nas nie powstrzyma. W tym największa zagadka. Walcząc liczymy się ze śmiercią – nawet więcej – możemy być pewni, że ona nadejdzie, a mimo to walczymy. To tak, jakby w głowie rozbrzmiewała bezustanna pobudka – wezwanie do walki, odwieczny zew krwi…

 

Jest w tym, co mówisz coś z Kafki53: „Jedną z najbardziej skutecznych pokus zła jest wezwanie do walki.”

 

Kafka? Nie znam… Więc nich ci będzie: Owszem można to nazwać pokusą, ale nie mieszałbym do tego zła. Śmierć sama w sobie nie jest czymś złym. Jest jak piękna, dojrzała kobieta, w którą z zachwytem wpatrują się chłopcy, i której boją się dorośli mężczyźni. Nie ma nic do ukrycia i właśnie dlatego wydaje się tajemnicza. Paradoksalnie absurd umierania nadaje naszemu życiu krytyczny sens. Ale odkryć go możemy jedynie wtedy, kiedy się z nią zetkniemy. Będziemy mogli coś o niej powiedzieć tylko, jeśli pozwoli nam się dotknąć – czy to wówczas, gdy przychodzi po naszych bliskich, czy wówczas, gdy upomni się o nas samych. I tylko w takich okolicznościach będzie doświadczeniem, którym – w ten bądź inny sposób – podzielimy się z resztą. Jej siła tkwi w tym, że działa z ukrycia. Najpierw w spokoju, powoli wypracowuje sobie dostęp do naszej świadomości – niby jest, ale się o niej nie myśli, wreszcie umierają znajomi i wtedy staje się nieco bliższa, lecz nie na tyle by brać ją na poważnie. Ani się człowiek nie obejrzy a już dziesiątkuje rodzinę, nieśmiało podchodzi bliżej i bliżej, a ty coraz częściej masz ją w pamięci, choć nie dopuszczasz myśli, że ona idzie po ciebie. I kiedy wreszcie rozumiesz, jaki jest jej prawdziwy cel, jest już za późno. Czy kiedyś myślałeś, że umrzesz? Ale tak szczerze – z pełnym przekonaniem, że jutro cię już nie będzie? Nie odpowiadasz? Więc nie myślałeś – nikt tak nie myśli. Nawet ja – zawsze miałem nadzieję, zakrzykiwałem strach gotowy walczyć ze śmiercią aż do śmierci…W istocie jedynym momentem, w którym odniesiemy nad nią zwycięstwo, będzie chwila kiedy umrzemy. Może właśnie tu tkwi tajemnica? Zresztą nie wiem… Pocieszające w tym wszystkim jest jednak to, że wcześniej lub później, lecz z cała pewnością odkryjemy jej sekret.

 

 

Dla Alyasa, wbrew przeciwnościom, sens umierania jest czymś więcej niż tylko końcem. Alyas w śmierci widzi nowy początek – „sens przyszłości” – co, jak się zdaje jest właściwością duszy faustowskiej. Jednocześnie jest daleki od tego, by z typowym spokojem ducha uznawać nieuniknione przeznaczenie, myśli – jak niegdyś Nietzsche54 – że winniśmy z upodobaniem chcieć tego przeznaczenia, by je z rozmysłem wypełnić. A więc świadomie wybiera przeznaczenie upadku? I tak i nie… Z jego słów wynika bowiem, że przeznaczenie jest nieubłaganą koniecznością bycia i wtedy próby podejmowania jakichkolwiek decyzji są bezcelowe, ale równocześnie odczytujemy z nich, że jest ono także losem wybranym przez nas samych, a więc „żadnym nieubłaganym fatum”. Palestyńczyk nie wyjaśnia sprzeczności między zapisanym losem a życiową decyzją – niczego nie kwestionuje. Jak Spengler55 łączy wolę przyszłości, której możliwości stoją jeszcze otworem, z przyjęciem stałego rezultatu. „<<Historia świata jest sądem nad światem>> – trybunałem bez sędziego […] Przepowiadanie historii nie jest poznaniem, które analizuje wyznaczony z samej natury bieg dziejów, lecz śmiałą próbą i ryzykiem, mianowicie ryzykowną próbą antycypowania wyroku historii.”56 Faustowska dusza Alyasa nie poddaje się innej interpretacji, niż tej, którą odczytujemy z perspektywy eschatologicznej. Podobnie jak w liście Patricka Pearsea, w którym starał się on uzmysłowić matce, a pośrednio potomnym jakiś ostateczny cel i sens gdy pisał: „będziemy umierać z radością i dumą […] potomność nas zapamięta i kiedyś otrzymamy błogosławieństwo z rąk jeszcze nienarodzonych pokoleń. I ty je otrzymasz, ponieważ byłaś moją matką.” Pocieszająca myśl dla kogoś, kto w przybliżeniu poznał swoją ostatnią godzinę. Także i Alyas pociesza się mówiąc na końcu, że wcześniej lub później ale wreszcie odkryjemy sekret śmierci.

 

Wydaje się, że nic nowego nie można tu dodać, że są to frazy powtarzane z pokolenia na pokolenie – spowiedź poszukująca rozgrzeszenia. Tak… ale jest w nich również coś innego, coś świeżego: życie tych ludzi to wzajemna relacja wyzwania i odpowiedzi – mimo wolności i odpowiedzialności, które tkwią w ich słowach i czynach. Takie słowa i takie uczynki przenoszą góry. Patrząc na nich jesteśmy świadkami wielkiej i prawdziwej rewolucji, jaka dokonuje się w sposobie patrzenia na świat, na ludzkie życie, w sposobie rozumienia przyszłości, a co za tym idzie wpływania na jej kształt – choćby i własną śmiercią. Bo tak po prawdzie; każdy ma swój patyk, na którym zawiśnie czyjaś głowa. I tylko od nas zależy, czyja to będzie makówka. Po zdobyciu Bastylii rozwścieczony tłum obnosił zatkniętą na pice głowę dowódcy starzy znienawidzonego więzienia, w Warszawie po upadku komunizmu powieszono pomnik Feliksa Dzierżyńskiego57, Nicolae Ceausescu58 zginął rozstrzelany na „śmietniku historii”, w Iraku najpierw wieszano pomniki Saddama Husajna59, a później powieszono samego zainteresowanego. Nasi bohaterowie, gdyby tylko mieli taką sposobność, z pewnością zafundowaliby wrogom podobny los – rzecz w tym, że nie mieli. Wybrali więc inną drogę. Rzeczywistość, zwłaszcza rzeczywistość buntu domaga się ofiar. Pearse ofiarował siebie, wierząc, że tym sposobem najlepiej przysłuży się potomności. Nie walczył ze śmiercią, ale ją przyjął jako naturalne następstwo losu – równocześnie rozumiał, że koniec podróży na tym świecie jest dla niego początkiem o niebo ważniejszej wędrówki przez dzieje, zaś tam będzie miał o wiele więcej do zrobienia niż tu. Alyas natomiast, akceptując śmierć walczy z nią „aż do śmierci”. W istocie odróżnia go jedynie przyjęta metoda, ale podobnie jak Pearse wie, że skutek może być tylko jeden. Nie wiem czy rodzaj ludzki może zdobyć się na jeszcze bardziej radykalne działania. Rewolucjonista, buntownik, który niesie przed sobą, zatkniętą na patyku własną głowę?

 

PRZYPISY:


 

1 Wielkanocne powstanie, Easter Rising, powstanie dublińskie, wystąpienie zbrojne w Dublinie (Irlandia) w dniach 24-29 kwietnia 1916, skierowane przeciwko panowaniu brytyjskiemu. Wywołane przez Irlandzkie Bractwo Republikańskie popierane przez Sinn Féin. W Poniedziałek Wielkanocny paramilitarne oddziały Ochotników Irlandzkich oraz Armii Obywatelskiej dowodzone przez P.H. Pearse’a i J. Connolly’ego opanowały część Dublina. Proklamowano niepodległą Republikę Irlandzką na czele z P. Pearse’em. Po 5 dniach miasto zostało spacyfikowane przez wojska brytyjskie. 16 przywódców stracono, wielu powstańców aresztowano. 1917 zostali amnestionowani pod naciskiem brytyjskiej i amerykańskiej opinii publicznej.

2 Pearse [pıərs] Patrick (Pádraic) Henry, ur. 10 XI 1879, Dublin, zm. 3 V 1916, tamże, irl. bojownik o niepodległość, poeta; uczestnik ruchu odrodzenia celtyckiego; głosił tezę o potrzebie poświęcenia życia dla obudzenia ducha nar. Irlandczyków; IV 1916 przywódca powstania wielkanocnego; po jego upadku rozstrzelany.

3 Peter De Rosa „Rebels, The Irish Rising of 1916”, Poolbeg Press Ltd, 2000

4 Op.cit (tłumaczenie własne)

5 Spartakus (? - 71 p.n.e.), Trak, przywódca największego w historii starożytnego Rzymu powstania niewolników (74-71 p.n.e.). Zbieg z armii rzymskiej, sprzedany w niewolę, gladiator, nauczyciel fechtunku w szkole gladiatorów w Kapui. Zorganizował spisek, a po jego wykryciu stanął na czele powstania. Siły powstańców wynosiły prawdopodobnie ok. 100 tys. ludzi. Po kilku klęskach wojsk rzymskich przeciw Spartakusowi wyruszyły oddziały pod dowództwem Marka Licyniusza Krassusa, które okrążyły oddziały powstańcze na południu Italii. Spartakus ruszył na północ, w pobliżu Brundisium stanął do walki z Krassusem, przegrał i zginął w walce. Krassus ukrzyżował 6 tys. jeńców wzdłuż drogi Kapua-Rzym. Resztki rozbitej armii niewolników szybko uległy rozproszeniu.

6 Guevara Che Ernesto (1928–1967), południowoamerykański rewolucjonista. Urodził się w Argentynie. W 1953 ukończył medycynę w Buenos Aires na tamtejszym uniwersytecie. Działał w Gwatemali jako członek prokomunistycznego rządu. Po jego obaleniu zbiegł do Meksyku, gdzie spotkał się z F. Castro i razem zorganizowali siły partyzanckie. Na ich czele wylądowali na Kubie w 1956. Po zwycięstwie rewolucjonistów otrzymał obywatelstwo kubańskie i stał się jednym z najbardziej wpływowych przedstawicieli nowych władz. Zarządzał gospodarką Kuby, najpierw jako prezes Banku Narodowego (1959), później 1961–1965 jako minister przemysłu. Przesądził o integracji gospodarczej z krajami bloku komunistycznego. Stworzył podstawy gospodarki centralnie sterowanej. Występował ze zdecydowaną krytyką polityki amerykańskiej. Bardziej pociągała go jednak działalność rewolucyjna, dlatego też wyjechał w 1965 do Konga, gdzie brał udział w konflikcie kongijskim. 1966 znalazł się w Boliwii, gdzie także próbował utworzyć oddziały partyzanckie. Nie otrzymał jednak szerszego poparcia. 1967 został ujęty przez boliwijskie siły specjalne i stracony. Jego koncepcja walki rewolucyjnej opierała się na następujących założeniach: nieregularne oddziały ludowe mogą zwyciężyć w wojnie zorganizowane siły obronne, nie istnieją wstępne warunki rewolucji, powstają one dopiero w momencie jej wybuchu, wieś jest w Ameryce Łacińskiej, naturalną bazą tworzenia oddziałów partyzanckich. Stał się wzorcem dla radykałów studenckich Europy Zachodniej. Autor Wojny partyzanckiej, w której opisał taktykę i strategię walki partyzanckiej.

7 Wald George (1906-1997), fizjolog i biochemik amerykański, profesor biologii na Uniwersytecie Harvarda w Cambridge w Stanach Zjednoczonych (od 1944). Za odkrycia dotyczące chemizmu widzenia, głównie struktury rodopsyny (purpury wzrokowej), wraz z Amerykaninem H.K. Hartline'em oraz Szwedem R.A.Granitem, otrzymał w 1967 Nagrodę Noblaw dziedzinie medycyny.

8 Spender Sir Stephen Harold (1909-1995), pisarz angielski, tłumacz.Wiele lat spędził w Niemczech i Austrii. W latach 30. związany był z grupą poetycką W.H. Audena. Uczestniczył w ruchu antyfaszystowskim oraz w wojnie domowej w Hiszpanii po stronie republiki. Był zwolennikiem poglądów radykalnej lewicy, w ostatnim okresie twórczości rozluźnił związki z jej ideologią. Redagował czasopisma literackie: "Horizon" (1939-1944) i "Encounter" (1953-1967). W swojej twórczości poruszał sprawy społeczne i polityczne. Wybrana twórczość: zbiory wierszy Poems (1933), Vienna (1934), The Still Centre (1939), Generous Days (1971), dramat poetycki Trial of a Judge (1938), autobiografia World within World (1951), zbiory esejów, np. The Destructive Element (1935). Polskie przekłady wydano w antologiach Czas niepokoju (Nowy Jork 1958) i Poeci języka angielskiego (tom 1-3, 1974).

9 Za Hanah Arendt, „O przemocy - Nieposłuszeństwo obywatelskie”, Wyd. Fundacja Aletheia, Warszawa 1999, str.26

10 Virginia Woolf „Orlando”, Wyd. Znak, Kraków 2006, str.217

11 Arendt [ạ̈rənt] Hannah , ur. 14 X 1906, Hanower, zm. 4 XII 1975, Nowy Jork, amerykański filozof, publicystka, politolog, pochodzenia niemieckiego; profesor uniwersytetu w Chicago; współtwórczyni teorii totalitaryzmu; Korzenie totalitaryzmu.

12 Hercen Aleksandr I., pseud.Iskander, ur. 6 IV 1812, Moskwa, zm. 21 I 1870, Paryż, ros. myśliciel, pisarz; od 1847 na emigracji; 1857–67 wydawał czasopismo „Kołokoł”, nielegalnie kolportowane w Rosji; współzał. Ziemli i Woli; poparł powstanie styczniowe 1863–64 w Królestwie Polskim; autobiografia Rzeczy minione i rozmyślania.

13 Kant Immanuel , ur. 22 IV 1724, Królewiec (Königsberg, ob. Kaliningrad), zm. 12 II 1804, tamże, niemiecki filozof, czołowy przedstawiciel klasycznej niemieckiej filozofii idealistycznej, jeden z najwybitniejszych reprezentantów oświecenia. 1770–96 profesor uniwersytetu w Królewcu (1786 i 1788 rektor); twórca transcendentalnego idealizmu, zwłaszcza też krytycyzmem teoriopoznawczym. Rozpatrując charakter sądów matematycznych, przyrodniczych i metafizycznych, Kant podzielił wszelkie sądy na analityczne i syntetyczne oraz na aprioryczne i aposterioryczne. Możliwość sądów syntetycznych a priori (występujących wg niego w matematyce i czystym przyrodoznawstwie) uzasadniał istnieniem w poznającym podmiocie apriorycznych form oglądu zmysłowego (czasu i przestrzeni) i kategorii intelektu (m.in. przyczyna, substancja, jedność, wielość) określanych łącznie ideami konstytutywnymi; organizują one materiał dany we wrażeniach i współtworzą doświadczenie poznawcze, którego przedmiotem są zjawiska (fenomenalizm) stanowiące przejaw niepoznawalnych „rzeczy samych w sobie”. Granice wszelkiego możliwego doświadczenia wyznaczają idee regulatywne rozumu (wszechświata, duszy i Boga), które same nie mogą być przedmiotem poznania. Transcendentalizm Kanta, polegający na filozoficznej analizie warunków wszelkiego możliwego poznania, nie zaś aktów poznawczych, ich przebiegu i treści, oraz zakwestionowanie przez niego możliwości naukowego uprawiania metafizyki, otworzyły drogę do nowoczesnych badań epistemologicznych, akcentujących aktywną rolę podmiotu w kreowaniu obrazu poznawanego przezeń świata. W etyce Kant był zwolennikiem rygoryzmu moralnego, opartego na sformułowaniu apriorycznego imperatywu kategorycznego oraz wskazaniu człowieka jako twórcy norm moralnych. Próbę powiązania analizy działalności poznawczej człowieka (rozumu teoretycznego) z analizą jego aktywności moralnej (rozumu praktycznego) stanowiła u Kanta analiza władzy sądzenia opartej na regulatywnej idei celowości. W rozważaniach historiozoficznych Kant traktował historię jako postęp w kształtowaniu kultury dokonujący się na zasadzie wewnętrznych antagonizmów wyznaczanych przez dwoistość społecznej natury człowieka („aspołeczna towarzyskość”). Koncepcje filozoficzne Kanta stanowiły przełom w filozofii nowożytnej, zapoczątkowały okres tzw. klasycznej filozofii niemieckiej oraz wywarły ogromny wpływ na dalszy rozwój filozofii europejskiej. Główne dzieła: Krytyka czystego rozumu (1781, wydanie polskie 1904, wydanie ostatnie 1986), której główne myśli podane w dostępniejszej i prostszej formie przedstawił Kant w Prolegomenach do wszelkiej przyszłej metafizyki... (1783, wydanie polskie 1901, wydanie ostatnie 1993); Krytyka praktycznego rozumu (1788, wydanie polskie 1911, wydanie ostatnie 1984), której popularniejsze wydanie stanowi Uzasadnienie metafizyki moralności (1785, wydanie polskie 1906, wydanie ostatnie 1984); Krytyka władzy sądzenia (1791, wydanie polskie 1964, wydanie ostatnie 1986). W tłumaczeniu polskim ukazały się ponadto: Religia w obrębie samego rozumu (1793, wydanie polskie 1795, wydanie współczesne 1993), O wiecznym pokoju: zarys filozoficzny (1795, wydanie polskie 1795, wydanie współczesne 1993); wybór polski Pisma przedkrytyczne (1999).

14 Za Hannah Arendt, „O przemocy - Nieposłuszeństwo obywatelskie”, Wyd. Fundacja Aletheia, Warszawa 1999, str.38

15 Camus [kamụ̈] Albert , ur. 7 XI 1913, Mondovi (ob. Deran, Algieria), zm. 4 I 1960, Villeblevin (dep.Yonne, Francja), pisarz francuski; związany z egzystencjalizmem; powieści (Obcy, Dżuma, autobiograficzna Pierwszy człowiek), dramaty (Kaligula), eseje (Mit Syzyfa), o problematyce filozoficznej i moralnej; wybory polskie Eseje, Dramaty; 1957 Nagroda Nobla.

16 Albert Camus „Wykład Nobla”, za Edward Kasperski „ROZLICZYĆ EGZYSTENCJALIZM… (ALBERT CAMUS Z PERSPEKTYWY PONOWOCZESNOŚCI)”, Respublika nowa, kultura, 2011-05-25

17 Karl Löwith, „Historia powszechna i dzieje zbawienia, teologiczne przesłanki filozofii dziejów”, Wyd. Antyk, Kęty 2002, str. 7-9

18 J. Burchardt „Weltgeschchtliche Betrachtungen”, Stuttgard 1935, str. 14; “Griechische Kulturgeschichte, dzieła zebrane, Basel 1929 n., IX, str. 247 n. (za Löwith, „Historia powszechna i dzieje zbawienia, teologiczne przesłanki filozofii dziejów”)

19 Macaulay [məkọ:li] Thomas Babington, baron (od 1857), ur. 25 X 1800, Rothley Temple, zm. 28 XII 1859, Londyn, historyk brytyjski; polityk wigów, przedstawiciel liberalnej szkoły hist.; Dzieje Anglii od wstąpienia na tron Jakuba II.

20 Jeanne Marie Roland de la Platière znana też jako Manon Roland lub Madame Roland (ur. 17 marca 1754, zm. 8 listopada 1793) – francuska działaczka polityczna. Sympatyzowała ze stronnictwem żyrondystów, w czasie rewolucji francuskiej prowadziła salon polityczny (jej mąż przez jakiś czas był ministrem w rewolucyjnym rządzie). Występowała przeciw straceniu króla Ludwika XVI. Po dojściu do władzy stronnictwa jakobinów aresztowana i oskarżona o zdradę, skazana na śmierć. Wyrok wykonano 8 listopada 1793.

21 Stany Generalne, we Francji zgromadzenie przedstawicieli duchowieństwa, szlachty i mieszczaństwa. Po raz pierwszy zebrały się 1302 na polecenie Filipa IV Pięknego w czasie jego sporu z papieżem Bonifacym VIII. Zwoływane przez króla, miały kompetencje głównie doradcze, także w zakresie nakładania podatków nadzwyczajnych. W zwykłym trybie zebrały się po raz ostatni w 1614. Zwołane w 1789 przez Ludwika XVI, przekształciły się samorzutnie w Zgromadzenie Narodowe, zapoczątkowując wydarzenia Wielkiej Rewolucji Francuskiej (1789-1799).

22 Pascal [paskạl] Blaise , ur. 19 VI 1623, Clermont, zm. 19 VIII 1662, Port-Royal, francuski matematyk, fizyk, pisarz i filozof; jeden z najwybitniejszych myślicieli europejskich; związany ze środowiskiem jansenistów; głosił zasadę rozdziału między poznaniem racjonalnym (porządek rozumu) i intuicyjnym (porządek serca); opisał wielkość i nędzę człowieka; był współtwórcą podstaw teorii prawdopodobieństwa, sformułował zasadę indukcji matematycznej, badał zjawiska dotyczące ciśnienia atmosferycznego i hydrostatyki (prawo Pascala); skonstruował jedną z pierwszych maszyn liczących; Myśli, Prowincjałki.

23 Descartes René, Kartezjusz (1596-1650), wybitny filozof, racjonalista oraz matematyk i fizyk francuski. Prekursor współczesnej kultury umysłowej, postulował metodę rozumowania wzorowaną na myśleniu matematycznym (sceptycyzm metodologiczny), twórca kartezjanizmu oraz słynnej sentencji "cogito ergo sum" - myślę, więc jestem, głosił mechanistyczną i deterministyczną koncepcję przyrody, nawet ożywionej. W dziele Geometria (1637) stworzył podstawy geometrii analitycznej, wprowadził podstawowe pojęcia matematyczne takie jak: zmienna niezależna, funkcja, układ współrzędnych prostokątnych oraz opracował podstawowe twierdzenia algebry. W dziedzinie fizyki sformułował prawo zachowania pędu oraz odbicia i załamania światła.

24 Ludwik XVI, z dyn. Burbonów, ur. 23 VIII 1754, Wersal, zm. 23 I 1793, Paryż, król Francji 1774–92, wnuk Ludwika XV; kryzys finansowy i napięcia społ. doprowadziły do wybuchu rewolucji fr. 1789–99 i ograniczenia władzy król. (1791 konstytucja); 1792 zdetronizowany; uwięziony z żoną, Marią Antoniną, i synem (tzw. Ludwik XVII, zm. 1795 w więzieniu); L. oskarżony o zdradę, skazany i stracony.

25 Robespierre [robespjẹ:r] Maximilien François Marie de , ur. 6 V 1758, Arras, zm. 28 VII 1794, Paryż, polityk okresu rewolucji francuskiej 1789–99, adwokat, przywódca jakobinów; po obaleniu żyrondystów od VII 1793 faktycznie kierował rewolucją i państwem; mobilizował kraj na potrzeby wojny z koalicją antyfrancuską, wzmocnił armię; zaprowadził rządy jakobińskiej dyktatury i terroru; eliminował wszelką opozycję; VII 1794 obalony przez spisek thermidorian, ścięty.

26 Thomas Babington Lord Macaulay „O rewolucjach, makiawelizmie i postępie – wybór szkiców” Wyd. Acana, Kraków 1999, str. 192-195

27 Konfederacja barska 1768, zbrojny związek szlachty, zawiązany 29 II 1768 w Barze na Podolu pod przywództwem M.H. Krasińskiego i J. Pułaskiego w obronie niepodległości Rzeczypospolitej; jej celem było zniesienie wszystkich ustaw od 1764 (zwłaszcza narzuconego przez Rosję na sejmie 1767–68 równouprawnienia dysydentów) oraz obalenie Stanisława Augusta Poniatowskiego i wprowadzenie na tron Wettinów.

28 Wojny wandejskie 1793–96, powstania rojalistyczne w Wandei w zachodniej Francji przeciw rządom republikańskim w okresie rewolucji francuskiej 1789–99; pod hasłami obrony religii i monarchii; 1795 amnestia dla powstańców, emigracja wielu z nich; 1796 krwawa pacyfikacja Wandei (mimo to walki odżywały 1799–1800 i 1815).

29 Rewolucja październikowa 1917 w Rosji, przewrót wojsk.-polit., dokonany przez bolszewików kierowanych przez W. Lenina; zapoczątkowana zbrojnym obaleniem Rządu Tymczasowego 7 XI (25 X starego stylu, stąd nazwa), utworzeniem Rady Komisarzy Lud. pod przewodnictwem Lenina, opanowaniem Petersburga i wkrótce Moskwy; po zdobyciu władzy bolszewicy wypowiedzieli przedrewol. umowy międzynar.; zakazali działalności wszystkich, poza własną i sprzymierzonych z nimi lewicowych eserowców, partii polit. oraz wydawania gazet opozycyjnych; zlikwidowali przedrewol. instytucje sądowe, stworzyli trybunały rewol. oraz powołali policję polit. (Ogólnorosyjska Nadzwyczajna Komisja do Walki z Kontrrewolucją i Sabotażem); opór przeciwko ich rządom przekształcił się w wojnę domową w Rosji 1917–22; bolszewicy odpowiedzieli terrorem.

30 Korespondent brytyjskiego tygodnika „Socialist Worker”.

31 Nusajryci, nuayriyya, alawici, ugrupowanie muzułm. stanowiące skrajny odłam szyizmu, zał. w X w. w północnej Syrii; synkretyczna doktryna łącząca elementy staroż. kultu gwiazd, wierzeń chrześc. i isma’ilizmu; oddają boską cześć Alemu Ibn Abi Talibowi, wierzą w wędrówkę dusz, uznają gnostycką interpretację Koranu; przez większość teologów muzułm. uważani za heretyków; przetrwali do dziś w Syrii.

32 Źródło: http://pracowniczademokracja.home.pl, Debata: Czy powinniśmy wspierać powstanie w Syrii? 1 kwietnia 2012.

33 Borys Pasternak „Doktor Żywago”, Wyd. PIW, Warszawa 1990, str. 394

34 Baczko Bronisław, ur. 13 VI 1924, Warszawa, filozof; pracownik naukowy Uniwersytetu Warszawskiego (1968 usunięty), profesor uniwersytetu w Clermont-Ferrand i Genewie; historyk idei, badacz filozofii XVIII w.; Rousseau, samotność i wspólnota, Wyobrażenia społeczne, szkice o nadziei i pamięci zbiorowej.

35 Bronisław Baczko, za Adam Michnik „Rewolucja i skandal zła”, Gazeta Wyborcza > Świąteczna > Europa, 2009-10-29

36 Joseph hr. de Maistre (ur. 1 kwietnia 1753 w Chambéry w Sabaudii (obecnie Francja), zm. 26 lutego 1821 w Turynie) – sabaudzki filozof polityczny, urzędnik i dyplomata. Jeden z twórców tradycjonalistycznego konserwatyzmu w jego wersji znanej jako tradycjonalizm, legitymizm i ultramontanizm. Najwybitniejszy z konserwatywnych pisarzy politycznych epoki rewolucji francuskiej, wolnomularz.

37 Charette de la Contrie (1763-1796)-jeden z przywódców kontrrewolucyjnych ruchów w Wandei. Dumouriez (1739-1832)-generał rewolucyjny, zwycięzca spod Valmy, który przeszedł później na stronę koalicji kontrrewolucyjnych.

38 Collot d'Herrbois (1750-1796); Barere de Vieuzac(1755-1841) - działacze rewolucyjni.

39 Considerationes sur la France, str. 1-6, 9-10

40 Le Bon [lö bą] Gustave, ur. 7 V 1841, Nogent-le-Rotrou, zm. 15 XII 1931, Paryż, fr. lekarz, antropolog, socjolog; jeden z inicjatorów psychologii społ.; prace na temat psychologii tłumu, za pomocą której usiłował wyjaśnić najważniejsze procesy społ., zwłaszcza rewolucje, i zachowania masowe; Psychologia tłumu.

41 Gustave Le Bon, „Psychologia tłumu”, Tłumacz: Bolesław Paprocki, Seria: Biblioteka Europejska, Kęty 2004; Wyd. III, (z wprowadzenia autora.)

42 Adam Michnik „Rewolucja i skandal zła”, Gazeta Wyborcza > Świąteczna > Europa, 2009-10-29.

43 Voltaire [woltẹ:r], Wolter , właśc.François-Marie Arouet , ur. 21 XI 1694, Paryż, zm. 30 V 1778, tamże, francuski pisarz, filozof, historyk, publicysta; jeden z czołowych przedstawicieli oświecenia w Europie;

od 1756 członek Akademii Francuskiej; od 1746 pełnił urząd historiografa królewskiego. Wychowany w kolegium jezuickim, był również wcześnie poddany wpływom filozofii libertyńskiej; wychodząc ze stanowiska deistycznego Voltaire’a krytykował religie objawione i ich instytucje, zwłaszcza Kościół katolicki; w dziedzinie polityki łączył sympatię dla liberalizmu angielskiego z aprobatą oświeconego absolutyzmu; oskarżany o autorstwo utworów uważanych za oszczercze, prześladowany za śmiałość poglądów, był więziony w Bastylii, wiele lat spędził za granicą, a we Francji — poza Paryżem (m.in. skazany na wygnanie do Wielkiej Brytanii 1726–29, na dworze Fryderyka II w Poczdamie 1750–53, we własnej posiadłości Ferney 1758–78).

Voltaire uprawiał wszelkie gatunki literackie; autor epopei (Henriada 1728, wydanie polskie 1803 i La Pucelle d’Orléans 1755–62, przekład polski pieśni Voltaire’a przez A. Mickiewicza ok. 1820, wydanie pt. Darczanka 1922), wielu poematów, celnych krótkich wierszyków okolicznościowych, pragnął przede wszystkim zreformować teatr i uczynić ze sceny trybunę ideologiczną (tragedie, m.in. Zaira 1732, wydanie polskie 1753, Mahomet 1741, wydanie polskie 1788, Meropa 1743, wystawienie polskie 1774). W dziełach historycznych (m.in. Wiek Ludwika XIV 1751, wydanie polskie 1793, L’essai sur les moeurs... 1756), opartych na solidnej dokumentacji, stworzył nową koncepcję historii pojętej jako dzieje cywilizacji; był wyrazicielem racjonalistycznej, odrzucającej ingerencję Opatrzności, teorii rozwoju historycznego. Konsekwentnie uprawiał polemikę ideologiczną przez udział w pracach nad encyklopediami i słownikami oraz własną bogatą publicystykę (m.in. Listy o Anglikach albo Listy filozoficzne 1734, wydanie polskie 1793, Traktat o tolerancji... 1763, wydanie polskie 1956, Dictionnaire philosophique 1764); prowadził również aktywne kampanie w obronie sprawiedliwości (m.in. sprawa J. Calasa). Epokowe osiągnięcie Voltaire’a stanowi jego epistolografia (102 tomy) oraz powiastki filozoficzne, ukazujące nasycony fantazją i humorem satyrycznym obraz współczesnego mu świata (wybór polski 1917, rozszerzony 1922 — m.in. Zadig albo Przeznaczenie 1747, wydanie polskie 1773, Mikromegas 1752, Kandyd, czyli Optymizm 1759, wydanie polskie 1780, Prostaczek 1767); ceniąc estetykę klasyczną stworzył jednak w prozie własny, nowatorski, dynamiczny styl. Pozostawił także Pamiętniki (1784, wydanie polskie 1994). Voltaire wywarł wielki wpływ na swą epokę stwarzając wzór postawy intelektualisty i pisarza, który uznając potęgę rozumu ludzkiego stawia sobie za cel walkę z niesprawiedliwością, nietolerancją i fanatyzmem; „wolterianizm” stał się synonimem takiej postawy pełnego zaangażowania w bieżące spory polityczne i ideowe, połączonej z filozoficznym sceptycyzmem i wolnomyślicielstwem.

44 Rousseau [rusọ] Jean-Jacques , ur. 28 VI 1712, Genewa, zm. 2 VII 1778, Ermenonville k. Paryża, francuski pisarz, filozof, teoretyk wychowania. Wybitny przedstawiciel oświecenia; początkowo współpracownik Wielkiej encyklopedii francuskiej, następnie zerwał z encyklopedystami i postawił sobie zadanie obrony człowieka przed niszczącym wpływem cywilizacji; w Rozprawie o naukach i sztukach (1750, przekład polski w: Trzy rozprawy z filozofii społecznej 1956) oraz O początku i zasadach nierówności między ludźmi (1755, wydanie polskie 1784) zakładał naturalną dobroć człowieka i przyjmował tezę o jego powolnej degradacji moralnej w społeczeństwie wskutek powstania własności prywatnej, przemocy silniejszych, utraty autentyczności i fałszywej kompensaty w postaci rozkwitu nauk i sztuk; przepojona uczuciowością epistolarna powieść Nowa Heloiza (1761, wydanie polskie niepełne 1962) ukazuje najboleśniejsze ówczesne konflikty i proponuje zaradzenie złu przez ochronę uczuć naturalnych, nowy model rodziny i ucieczkę od zepsucia miast; prekursorskie treści zawierał utwór z pogranicza traktatu i powieści Emil, czyli O wychowaniu (1762, wydanie polskie t. 1–2 1930–33) — utopijna teoria wychowania swobodnego, oraz traktat polityczny Umowa społeczna (1762, wydanie polskie 1966), głoszący najbardziej demokratyczną teorię państwa i prawa przed rewolucją francuską 1789–99; Rousseau postulował równość społeczną, podporządkowanie się woli zbiorowej i szacunek dla wspólnego dobra; prześladowany za niebezpieczne dla absolutyzmu tezy Umowy społecznej i propagandę deizmu w Emilu, był zmuszony udać się na tułaczkę do Szwajcarii i Wielkiej Brytanii; po powrocie do kraju 1767 nastąpiło u Rousseau nasilenie patologicznych stanów psychicznych, obsesji, co znalazło wyraz w autoapologetycznych dialogach Trois dialogues: Rousseau juge de Jean-Jacques (1780–82); 1769 ukończył — zaliczane do arcydzieł literatury światowej — autobiograficznego Wyznania (1782–89, wydanie polskie t. 1–2 1915–18), koncentrujące się na analizie życia wewnętrznego, ukazujące koleje życiowe Rousseau przez pryzmat przeżywanych stanów duchowych; bezpośrednio przed śmiercią napisał cykl lirycznych medytacji Przechadzki samotnego marzyciela (1782, wydanie polskie 1967); w rozprawie Uwagi nad Rządem polskim (1782, wydanie polskie 1789) przedstawił projekty reform ustrojowych i społecznych, akcentując rolę świadomości narodowej dla zachowania niepodległości; ponadto pozostawił rozprawy muzyczne, 2 opery (Pigmalion, scena liryczna 1771, wydanie polskie 1777). Teorie polityczne Rousseau wywarły poważny wpływ na jakobinów, propozycje wychowawcze — na współczesną pedagogikę, hasło kultu natury i uczucia — na kształtowanie się sentymentalizmu, a następnie romantyzmu; Wybór tekstów pedagogicznych (1949), Trzy rozprawy z filozofii społecznej (1956), Umowa społeczna, Uwagi o rządzie polskim, List o widowiskach (1966).

45 Montesquieu [mąteskjọ̈] Charles-Louis de Secondat, baron de la Brède et de Montesquieu, Monteskiusz, ur. 18 I 1689, zamek La Brède k. Bordeaux, zm. 10 II 1755, Paryż, francuski myśliciel społeczny, prawnik i pisarz polityczny; członek Akademii Francuskiej; jeden z czołowych przedstawicieli wczesnego oświecenia; najwybitniejszy teoretyk monarchii konstytucyjnej, sformułował zasadę podziału władzy (ustawodawcza, wykonawcza, sądownicza) w ustroju parlamentarnym; współautor tekstów do Wielkiej encyklopedii francuskiej; O duchu praw, Listy perskie.

46Locke [lok] John , ur. 29 VIII 1632, Wrington k. Bristolu, zm. 28 X 1704, Oates (hrab.Essex), filozof angielski; jeden z głównych przedstawicieli nowożytnego empiryzmu i sensualizmu; przyjmował, że pojęcia i wyobrażenia powstają wyłącznie przez doświadczenie, a źródłem wiedzy pewnej są tzw. pierwotne jakości rzeczy; w filozofii religii głosił deizm, a w filozofii polityki ideę liberalnego państwa konstytucyjnego; Rozważania dotyczące rozumu ludzkiego; Dwa traktaty o rządzie.

47 (z łac. miej odwagę posługiwać się własną mądrością)

48 Immanuel Kant, Co to jest Oświecenie?, tł. A. Landman, [w:] T. Kroński, Kant, Warszawa 1966, str. 164, 170 - 171

49 Bronisław Baczko, „Hiob, mój przyjaciel. Obietnice szczęścia i nieuchronność zła,” przeł. J. Niecikowski, Warszawa 2002, (cytat z Kanta również, za tą ksiązką)

50 Co po arabsku znaczy Odważny

51 25 lipca 2000 r. załamały się izraelsko-palestyńskie rozmowy pokojowe w Camp David (11-25 lipca 2000 r.). W konsekwencji społeczeństwo palestyńskie, zniechęcone brakiem efektów procesu pokojowego i rozgoryczone trudnymi warunkami życia, wznieciło kolejne powstanie. Powodem wybuchu zamieszek była wizyta Ariela Szarona na Wzgórzu Świątynnym w Jerozolimie (28 września 2000 r.) i zabicie palestyńskiego nastolatka, przez izraelskiego snajpera. Druga intifada od nazwy Wzgórza Świątynnego nosi nazwę Al-Aksa.

52 Paulo Coelho „Na brzegu rzeki Piedry usiadłam i płakałam...”, Wyd. Drzewo Babel, 2005.

* Mój rozmówca cytował fragment powieści Coelho z pamięci, do tego po angielsku, dokonałem więc pewnego zabiegu i odnalazłem cytowany fragment w polskiej wersji językowej – patrz: przypis powyżej.

53 Kafka Franz , ur. 3 VII 1883, Praga, zm. 3 VI 1924, Kierling, pisarz austriacki. Pochodził ze zasymilowanej rodziny żydowskiej. Był urzędnikiem ubezpieczeniowym w Pradze. Za życia prawie nie znany, już w latach 30. jego twórczość była tłumaczona na języki obce; po II wojnie światowej został uznany za jednego z największych prozaików współczesności; wywarł ogromny wpływ na rozwój literatury powieściowej. Życie pisarza, zdeterminowane przez władczą osobowość ojca, nie lubianą pracę, pogłębiającą się gruźlicę oraz problemy uczuciowe, wpłynęło w decydujący sposób na tonację jego utworów, będących wieloznacznymi przypowieściami na temat kondycji psychicznej współczesnego człowieka. Kafka odrzucił tradycyjne konwencje prozy: opisowość i fabułę, wprowadził do epiki wieloznaczne, paraboliczne obrazy, stworzył w powieściach model sytuacji (nazywanej często „kafkowską”), której istotą jest konflikt jednostki (urzędnika) z anonimową, nadrzędną wobec niej instancją (instytucja sądu, zarząd zamku). Bohaterem jego prozy jest człowiek skazany na udrękę samotności i poczucia winy. Zniewolona jednostka nie jest w stanie zgłębić w drodze racjonalnych dociekań zasad działania zhierarchizowanej, wszechogarniającej struktury; groteskowa deformacja rzeczywistych sytuacji, wieloznaczne paraboliczne obrazy odzwierciedlają funkcjonowanie świadomości człowieka zagubionego w nieprzychylnym świecie. Za życia Kafki ukazały się nowele: Wyrok, Przemiana (obie 1916), cykl Lekarz wiejski, Kolonia karna (obie 1919), Głodomór (1924), wydanie polskie łączne w zbiorze Wyrok (1957); pozostałe utwory Kafki ogłosił jego przyjaciel M. Brod; powieści — Proces (1925, wydanie polskie 1936), Zamek (1926, wydanie polskie 1958) i Ameryka (1927, wydanie polskie 1967), opowiadania, aforyzmy i przypowieści (wybory polskie: Nowele i miniatury 1961, Osiem notatników 1995); proza intymna: Dzienniki 1910–1923 (1954, wydanie polskie 1961), Listy do Mileny (1952, wydanie polskie 1959), Listy do Felicji (1967, wydanie polskie 1976); wybór polski Powieści i nowele (t. 1–2 1994).

54 Nietzsche [nị:czə] Friedrich Wilhelm , ur. 15 X 1844, Röcken k. Lützen, zm. 25 VIII 1900, Weimar, filozof niemiecki; 1869–79 profesor filologii klasycznej na uniwersytecie w Bazylei. W filozofii Nietzschego i jej literackiej formie (aforyzmów i przypowieści) znalazły odbicie zainteresowania muzyczne i wieloletnia przyjaźń, a później konflikt z R. Wagnerem; istotny wpływ wywarł na nią także A. Schopenhauer. Postulaty Nietzschego: filozofia jako „mądrość tragiczna”, „przewartościowanie wszelkich wartości”, usytuowanie się „poza dobrem i złem”, przekroczenie historii przez ideę „wiecznego powrotu”, ideał „nadczłowieka” powodowanego „wolą mocy” realizującą się w dążeniu do władzy i panowania oraz obwieszczenie „śmierci Boga” i krytyka chrześcijaństwa stały się w kulturze epoki modernizmu symbolami buntu przeciw filisterstwu kultury mieszczańskiej i obłudnej religijności. U źródeł dramatyzmu przenikającego „filozofię życia” Nietzschego tkwi przeżycie i próba rozwiązania dylematu dwoistości człowieka oraz kultury; człowieka — jako wolnego, spontanicznego twórcy i jako istoty zdeterminowanej biologicznie; kultury — jako autonomicznego wytworu ludzkich działań, rozrywanej przez przeciwstawne żywioły: dionizyjski — symbolizujący spontaniczność, twórczość, irracjonalność, wtopienie się indywiduum w świat, bliskość naturze i cielesności, sferze popędów; apoliński — symbolizujący harmonijność, umiarkowanie, kontemplacyjność, racjonalność, odrębność indywiduum wobec świata. Choroba oraz napięcie wynikające z buntu, skrajnie krytyczne postawy wobec współczesności oraz wysiłku przezwyciężenia antynomii rozdzierających człowieka i kulturę, pozbawionych absolutnego, boskiego usankcjonowania, doprowadziły Nietzschego do obłędu. Wieloznaczna, wewnętrznie dramatyczna twórczość Nietzschego inspirowała pisarzy modernistycznych, patronowała tendencjom nihilistycznym, dekadenckim i pesymistycznym w literaturze i filozofii; w formie celowo zniekształconej (przez siostrę Nietzschego) została przywłaszczona przez ideologów nazizmu, a wreszcie znalazła swych interpretatorów i apologetów wśród XX-wiecznych egzystencjalistów (m.in. K. Jaspersa, M. Heideggera). Główne dzieła: Narodziny tragedii, czyli Hellenizm i pesymizm (1872, wydanie polskie 1907, wydanie współczesne 1990, wydanie ostatnie 1994), Ludzkie, arcyludzkie (1878, wydanie polskie 1910, wydanie ostatnie 1994), Wiedza radosna (1882, wydanie polskie 1907, nowy przekład 2008), Tako rzecze Zaratustra (1883–85, wydanie polskie 1900, wydanie ostatnie 2005), Poza dobrem i złem (1886, wydanie polskie 1905, wydanie ostatnie 1983), Zmierzch bożyszcz (1889, wydanie polskie 1906, wydanie ostatnie 1991), Wola mocy (1901, wydanie polskie 1911, wydanie ostatnie 1984).

55 Spengler [szp̣ŋlər] Oswald, ur. 29 V 1880, Blankenburg (Harz), zm. 8 V 1936, Monachium, filozof niemiecki; twórca teorii cyklów kulturowych (młodość, dojrzałość i starczy upadek; w tej ostatniej fazie znajduje się współcześnie kultura Zachodu); Zmierzch Zachodu.

56 Karl Lwich „Historia powszechna i dzieje zbawianie, Teologiczne przesłanki filozofii dziejów”, Wydawnictwo Antyk, Kęty 2002, str.16.

57 Dzierżyński Feliks, pseud. Józef i in., ur. 11 IX 1877, Oziembłów k. Oszmiany, zm. 20 VII 1926, Moskwa, sow. działacz komunist.; 1917 organizator bolszewickiego terroru, szef Czeka i GPU (od 1922); 1919–21 lud. komisarz spraw wewn., a 1921–23 — komunikacji; od 1924 przewodniczący Najwyższej Rady Gospodarki Narodowej.

58 Ceauşescu [cziauszẹsku] Nicolae , ur. 26 I 1918, Scorniceşti, zm. 25 XII 1989, k. Bukaresztu, rumuński przywódca komunistyczny; 1965–89 sekretarz generalny Rumuńskiej Partii Komunistycznej oraz 1967–74 przewodniczący Rady Państwa, a od 1974 prezydent Rumunii; dyktator (kult osoby Ceauşescu, terror policyjny); dewastacja gospodarcza kraju; odwoływał się też do rumuńskiego nacjonalizmu, a w polityce zagranicznej manifestował niezależność od ZSRR; w czasie powstania XII 1989 stracony.

59 Saddam Husajn at-Takriti, addām usayn at-Takrītī, ur. 28 IV 1937, Al-Audża, zm. 30 XII 2006, Bagdad, polityk irac.; współorganizator rewolucji republikańskiej 1958; 1979–2003 prezydenta Iraku i sekr. gen. partii Baas (irac.); rządy dyktatorskie; 1980–88 wojna z Iranem, 1990 zbrojna aneksja Kuwejtu (zmuszony do wycofania 1991 przez międzynar. sprzymierzone siły); 2003 obalony przez interwencję zbrojną koalicji pod przywództwem USA; aresztowany, osadzony w więzieniu; X 2005 rozpoczął się proces S.H. at-T.; XI 2006 skazany na karę śmierci; wyrok wykonano.

 

Przyszedłem na świat w trzecim kwartale XX wieku i jestem. Istnieje dzięki słowu i tylko w tej mierze, w jakiej sam się realizuje – m.in. poprzez język którym wytyczam własną drogę. Nie wyróżniam się w tłumie, większość z was mija mnie na ulicy nie ofiarując nawet krótkiego spojrzenia, ale ja na was patrzę i uczę się od was, jak przetrwać poza obszarem zmyślenia. Tak, żyję w zmyśleniu, stąd większość tych, których znam nie ma o mnie pełnego wyobrażenia – należę sam do siebie i dobrze mi z tym odosobnieniem. Mam tyle twarzy, ile akurat zechcę mieć w danym momencie. Bywam wielkoduszny, ale także zawistny, łaskawy i okrutny, szczodry i skąpy, zły do szpiku kości i bezgranicznie dobry. Kocham i nienawidzę, lubuje się w kłamstwie i walczę o prawdę. Wciąż szukam odpowiedzi na to kim jestem, lub na to, jak mnie widzicie. Niektórzy mówią o mnie „poeta”, inni „grafoman nie wart złamanego grosza” – nie boje się jednych i drugich. Ważne, że ktoś mnie czyta, i że mogę się przejrzeć w waszych źrenicach jak w lustrze, albo przejść przez wasze życia, jak przez tranzytowy korytarz. Jeśli więc nadal chcecie mnie poznać, proszę was tylko o jedno – wpuście mnie do środka, wtedy i ja się przed wami otworzę. Wszakże nie gwarantuje gotowego przepisu na to kim jestem – sami musicie wybrać własną odpowiedź.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Kultura