Marcin Małek Marcin Małek
186
BLOG

ANTYPODY

Marcin Małek Marcin Małek Kultura Obserwuj notkę 0

 

  WIERSZ Z  TOMU "Z POWIEK OPŁATKI KRWI"

 

A u nich góry rosną szczytami do ziemi

źródła wpierw biegną przez oceany do rzek

by u kresu podróży stać się strumieniem

 

a u nich ptaki nie mają skrzydeł

niebo jest płynne na wierzchu noszą oczy

a pod spodem - w topieli - powieki

 

włosy mają jak larwy podskórne

wszy zjadają im usta spieczone na węgiel

po każdym dźwięku wypływający przez uszy

 

Są u nich dzieci tak stare jak drzewa

kiedy zmieniają się w głaz

i matki tak młode że nie ma dla nich łez

 

poranne gwiazdy ukryte w dole

przez gąbki tępych kamieni szukają miejsc

gdzieżby wyprzęgnąć swą samowolę i wzejść

 

są u nich rzeczy o których nam się nie śniło

są prawdy o których milczą księgi

jest śmierć odwaga szaleństwo i miłość

 

a u nas sztolnie głębokie jak noc bez końca

świńskie ślepia wściekłe psy czujne zające

i płot wysoki zębaty płot za ścianą ognia

 

mamy coś mocniejszego od śmierć

smak chleba i soli bez wody

i język cuchnący od wrzodów ale wymowny

 

jak dogmat (w nim zachęta)

aby pozostać i żywić się ciepłą krwią

pamiętać jak co dnia żeśmy są tylko zwierzęta

 

 

 

Przyszedłem na świat w trzecim kwartale XX wieku i jestem. Istnieje dzięki słowu i tylko w tej mierze, w jakiej sam się realizuje – m.in. poprzez język którym wytyczam własną drogę. Nie wyróżniam się w tłumie, większość z was mija mnie na ulicy nie ofiarując nawet krótkiego spojrzenia, ale ja na was patrzę i uczę się od was, jak przetrwać poza obszarem zmyślenia. Tak, żyję w zmyśleniu, stąd większość tych, których znam nie ma o mnie pełnego wyobrażenia – należę sam do siebie i dobrze mi z tym odosobnieniem. Mam tyle twarzy, ile akurat zechcę mieć w danym momencie. Bywam wielkoduszny, ale także zawistny, łaskawy i okrutny, szczodry i skąpy, zły do szpiku kości i bezgranicznie dobry. Kocham i nienawidzę, lubuje się w kłamstwie i walczę o prawdę. Wciąż szukam odpowiedzi na to kim jestem, lub na to, jak mnie widzicie. Niektórzy mówią o mnie „poeta”, inni „grafoman nie wart złamanego grosza” – nie boje się jednych i drugich. Ważne, że ktoś mnie czyta, i że mogę się przejrzeć w waszych źrenicach jak w lustrze, albo przejść przez wasze życia, jak przez tranzytowy korytarz. Jeśli więc nadal chcecie mnie poznać, proszę was tylko o jedno – wpuście mnie do środka, wtedy i ja się przed wami otworzę. Wszakże nie gwarantuje gotowego przepisu na to kim jestem – sami musicie wybrać własną odpowiedź.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura