WIERSZ Z TOMU "Z POWIEK OPŁATKI KRWI"
A u nich góry rosną szczytami do ziemi
źródła wpierw biegną przez oceany do rzek
by u kresu podróży stać się strumieniem
a u nich ptaki nie mają skrzydeł
niebo jest płynne na wierzchu noszą oczy
a pod spodem - w topieli - powieki
włosy mają jak larwy podskórne
wszy zjadają im usta spieczone na węgiel
po każdym dźwięku wypływający przez uszy
Są u nich dzieci tak stare jak drzewa
kiedy zmieniają się w głaz
i matki tak młode że nie ma dla nich łez
poranne gwiazdy ukryte w dole
przez gąbki tępych kamieni szukają miejsc
gdzieżby wyprzęgnąć swą samowolę i wzejść
są u nich rzeczy o których nam się nie śniło
są prawdy o których milczą księgi
jest śmierć odwaga szaleństwo i miłość
a u nas sztolnie głębokie jak noc bez końca
świńskie ślepia wściekłe psy czujne zające
i płot wysoki zębaty płot za ścianą ognia
mamy coś mocniejszego od śmierć
smak chleba i soli bez wody
i język cuchnący od wrzodów ale wymowny
jak dogmat (w nim zachęta)
aby pozostać i żywić się ciepłą krwią
pamiętać jak co dnia żeśmy są tylko zwierzęta




Komentarze
Pokaż komentarze