Marcin Małek Marcin Małek
213
BLOG

TEMPEL

Marcin Małek Marcin Małek Kultura Obserwuj notkę 0

  WIERSZ Z  TOMU "SPOMIĘDZY RZECZY"

 

Wszystko na przekór woda poniosła samą siebie

ziemia o woni poległych ogień bez grzyw i języków

wiatr jak szkodnik chyłkiem przemyka po niebie

ciągnie się łańcuch garbatych chwastów

i roślin zgryzionych zębem czasu Czarny dym

argonauckich okrętów opływa gościnne brzegi Itaki

 

Gonitwa kamieni krew Veiovisa jak smoła

noc bezcielesna i gwiazd stygnące opałki

nieświadomość losów pozawieszane wyroki

nad głowami amfor niewydobytych z piasku

 

Bolą kolana od przyklęku Krwią nie własną zbawieni

wierzymy bardzo w moc zbawczą milionów śmierci

i w oczyszczenie żywiołów z ludzi mizernych

My z Tobą Święty Ty z nami mocno opięty na pępku1

wydźwigniesz nas ponad miarę ludzkiej materii

i wszystkich zwierzęcych gatunków – przyjmij wiec tą ofiarę

którą składamy z żywych o kształcie człowieczym

bo zanim się dzień na dobre rozświeci będą nam tylko opałem

i tylko osierocone szczenięta ukryją w pamięci ziarenka ich głosów

 

Pantofel spinka grzebień sztrajmele i zębów kruszywo

wota na chwałę Ceres prawica wzniesiona ku niebu

czy to naprawdę wszystko abyśmy mogli żyć szczęśliwie

i nigdy nie było tak wielu rąk zastygłych pod krzyżem gniewu

 

Nie wiesz jaki obłok i kształt jaki wślizgną się pod nieboskłon

przez usta wieżycy bez dachu i czyj proch ciepły jak dotyk

wystygnie na twoim ołtarzu – widzisz droga z macew

kamień przy kamieniu blizny gąsienic na zgliszczach świątyń

ostatnich „wrogów ludzkości” i ślad buta zbawców! Ty nie wiesz

nie wiesz czyja krew wsiąknie w ziemię i z czyich kości

urosną Ci fundamenty Ty trwasz niewzruszony

i chłoniesz pełną piersią dym ofiarny z milionów nieludzi

milionów niezwiarząt

 


  

1 „Ty z nami mocno opięty na pępku…” odwołanie do napisu tłoczonego na klamrach pasków (noszonych przez żołnierzy Wehrmachtu) „Gott mit uns”.

Przyszedłem na świat w trzecim kwartale XX wieku i jestem. Istnieje dzięki słowu i tylko w tej mierze, w jakiej sam się realizuje – m.in. poprzez język którym wytyczam własną drogę. Nie wyróżniam się w tłumie, większość z was mija mnie na ulicy nie ofiarując nawet krótkiego spojrzenia, ale ja na was patrzę i uczę się od was, jak przetrwać poza obszarem zmyślenia. Tak, żyję w zmyśleniu, stąd większość tych, których znam nie ma o mnie pełnego wyobrażenia – należę sam do siebie i dobrze mi z tym odosobnieniem. Mam tyle twarzy, ile akurat zechcę mieć w danym momencie. Bywam wielkoduszny, ale także zawistny, łaskawy i okrutny, szczodry i skąpy, zły do szpiku kości i bezgranicznie dobry. Kocham i nienawidzę, lubuje się w kłamstwie i walczę o prawdę. Wciąż szukam odpowiedzi na to kim jestem, lub na to, jak mnie widzicie. Niektórzy mówią o mnie „poeta”, inni „grafoman nie wart złamanego grosza” – nie boje się jednych i drugich. Ważne, że ktoś mnie czyta, i że mogę się przejrzeć w waszych źrenicach jak w lustrze, albo przejść przez wasze życia, jak przez tranzytowy korytarz. Jeśli więc nadal chcecie mnie poznać, proszę was tylko o jedno – wpuście mnie do środka, wtedy i ja się przed wami otworzę. Wszakże nie gwarantuje gotowego przepisu na to kim jestem – sami musicie wybrać własną odpowiedź.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura