Marcin Małek Marcin Małek
140
BLOG

RESZTA ZATRZAŚNIĘTA POD SŁOŃCEM

Marcin Małek Marcin Małek Kultura Obserwuj notkę 0

  WIERSZ Z  TOMU "MY WSZYSCY Z WIERSZY"

 

Wyglądam cię w kalendarzu

szukam w glansie szklanego oka

w spleśniałej zieleni nieba

chłonę posokę ze strączków klonów

dumny z tego że umierają

jak trzeba – po polsku

 

rozpytuję sroki

w zastępstwie srebra

proszą o talony

mówią że widziały cię w Moskwie

ale to było dawno

i chyba nie w tym wieku

 

skręcam papierosa

wyłuskuję wszy

szczury zrzucają ładunek cholery

może gdy skończą

któryś wysili się na szczerość

i do oferty „złap teraz” dorzuci trop

 

czterdzieści lat i cztery miesiące

czekam aż się objawisz i zwolnisz

resztę zatrzaśniętą pod słońcem

jak kiedyś zwolniłeś Prokuratora

czy tak trudno jest o nas pamiętać

skoro my nie umiemy zapomnieć

 

i gdy tylko listopad nawieje

wspomnień do ciężkiej głowy

zaczepiam zniecierpliwionych pielgrzymów

pod bramą cmentarza zaglądam im w oczy

w nadziei że z którejś pary wyłowię Wolanda

i podaruję Warszawie na Dziady

Przyszedłem na świat w trzecim kwartale XX wieku i jestem. Istnieje dzięki słowu i tylko w tej mierze, w jakiej sam się realizuje – m.in. poprzez język którym wytyczam własną drogę. Nie wyróżniam się w tłumie, większość z was mija mnie na ulicy nie ofiarując nawet krótkiego spojrzenia, ale ja na was patrzę i uczę się od was, jak przetrwać poza obszarem zmyślenia. Tak, żyję w zmyśleniu, stąd większość tych, których znam nie ma o mnie pełnego wyobrażenia – należę sam do siebie i dobrze mi z tym odosobnieniem. Mam tyle twarzy, ile akurat zechcę mieć w danym momencie. Bywam wielkoduszny, ale także zawistny, łaskawy i okrutny, szczodry i skąpy, zły do szpiku kości i bezgranicznie dobry. Kocham i nienawidzę, lubuje się w kłamstwie i walczę o prawdę. Wciąż szukam odpowiedzi na to kim jestem, lub na to, jak mnie widzicie. Niektórzy mówią o mnie „poeta”, inni „grafoman nie wart złamanego grosza” – nie boje się jednych i drugich. Ważne, że ktoś mnie czyta, i że mogę się przejrzeć w waszych źrenicach jak w lustrze, albo przejść przez wasze życia, jak przez tranzytowy korytarz. Jeśli więc nadal chcecie mnie poznać, proszę was tylko o jedno – wpuście mnie do środka, wtedy i ja się przed wami otworzę. Wszakże nie gwarantuje gotowego przepisu na to kim jestem – sami musicie wybrać własną odpowiedź.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura