WIERSZ Z TOMU "MY WSZYSCY Z WIERSZY"
Wyglądam cię w kalendarzu
szukam w glansie szklanego oka
w spleśniałej zieleni nieba
chłonę posokę ze strączków klonów
dumny z tego że umierają
jak trzeba – po polsku
rozpytuję sroki
w zastępstwie srebra
proszą o talony
mówią że widziały cię w Moskwie
ale to było dawno
i chyba nie w tym wieku
skręcam papierosa
wyłuskuję wszy
szczury zrzucają ładunek cholery
może gdy skończą
któryś wysili się na szczerość
i do oferty „złap teraz” dorzuci trop
czterdzieści lat i cztery miesiące
czekam aż się objawisz i zwolnisz
resztę zatrzaśniętą pod słońcem
jak kiedyś zwolniłeś Prokuratora
czy tak trudno jest o nas pamiętać
skoro my nie umiemy zapomnieć
i gdy tylko listopad nawieje
wspomnień do ciężkiej głowy
zaczepiam zniecierpliwionych pielgrzymów
pod bramą cmentarza zaglądam im w oczy
w nadziei że z którejś pary wyłowię Wolanda
i podaruję Warszawie na Dziady




Komentarze
Pokaż komentarze