Zbigniewowi Herbertowi
― Dobrze że przychodzisz
żyję w chorobie
nie śpię
boje się
ludzi
aniołów
złego
słów
ciszy
i tego co pośrodku
― Cuda nie lubią reflektorów
Słabe:
serce
wzrok
credo
Mocne:
rozum
gniew
obawa
Względne:
szczęście
nieszczęście
obojętność
― Po jednej stronie biel po drugiej ciemność
przekreślony początek
i koniec pod kreską
zwyczajny nieziemski zakątek
śmietnik w studni podwórka
w głębi kapliczka
pośrodku trzepak „dwururka”
Czy?
Czyście?
Czyściec?
― Nie skarżę się Nie sławię Nie oczekuję
wczoraj dzieci
patrzyły
na Przeczystą
jak się kiwała
na „dubeltówce” smutna
bez jednego oka
kapliczkę spowiła ciemność
w śmietniku pan Wszystkojedno
słuchał mowy proroka
― Dobrze że mnie odwiedzasz
w nieszczęściu
załamaniu
chorobie
gdybym tylko wiedział
ile jest prawdy
w zwiastowanym słowie
zostałem ażeby dzielić los
ale to los podzielił się mną
z nami ― posłuchaj pęka kłos
larwa okleja go snami
― Lecz nic nie jest jak we śnie
ślepe
głuche
nieme
płyną przeze mnie
rzeką
strumieniem
życie
śmierć
zawieszenie
i jeszcze coś
― Wierzę że nie jesteś stąd
ciekawe
jak wytłumaczę się żonie
gdzie byłem pól wieku
wyszedłem
tylko
wyrzucić śmieci
a spotkałem
ciebie
mój Nieczłowieku
― Każdy ma własną górę Synaj
…
niegodny stoję
z odkrytą głową
i w kapciach
przed chwastem gorejącym jak blizna
a wokół muchy mdławy zapach
wymiocin ― zepsucie nieład zgnilizna
pozwól mi obmyć popiołem
ciężar nie mojej winy
okaleczony świat na chirurgicznym stole
cieszy się że był ubezpieczony
― Świtanie...
Grzech:
pierworodny
pośredni
śmiertelny
[niezawiniony]
Miłość:
własna
toksyczna
naiwna
[czysta]
Wiara:
zła
ślepa
fanatyczna
[nielogiczna]
― Dziękuję że przychodzisz
w chorobie
niemocy
zwątpieniu
Dziękuję ― kimkolwiek jesteś... Cieniu
29.10.2012
Dublin




Komentarze
Pokaż komentarze