WIERSZ Z TOMU "NAZWIJCIE MNIE IDIOTĄ"
Nie dla nas gorycz rozstania
radość powrotów słodka do żywej kości
bliźniego pysk nam świat przesłania
niewieście łono uczy skromności
niby w gorączce rozpaleni
niosąc na głowach barczysty świecznik
chrapa przy chrapie – stado jeleni
pokonujemy grząski jabłecznik
lecz nie o naszą głowę gra się toczy
i nie o pysk sąsiada
tłuką racice zdławionym echem nocy
biada wam bracia – biada
biada wam siostry
bo nawet kulawe
pożrą was głodne wieprze
gotowe za byle sprawę
wyrwać z człowieka serce
nas ujął błotnisty nurt
i chciwa rzeka wykręca ramiona
podwodnych głazów zmowa łamie w pół
i bez wyjątku – wszystkich nowo zgubionych
widzisz – bliźniego pysk odwrócony
lśni jak księżyca taca
nie dla nas bija w dzwony
nie dla nas znój i ciężka praca
nam gałąź – sznur
i kir żałobny niby welon
nas zmarli chcą i śmiejąc –
śmiejąc się w głos
przepowiadają los nienarodzonym
nienarodzeni czekają
wszystko słysząc przez jedwab brzucha
jak w kącie szepcze wychudły pająk
że pod pępkiem wartę zaciąga kostucha
i zaczyna się znów jak w białym śniegu
próbowanie ciała sąsiadów
ważenie kości kolegów –
sypki popiół nawóz wiśniowych sadów
bezszelestnie napełnia sterowce maków
biada wam maki na rozdrożu
zetrą was w pył bagienne szkapy
jelenie o nieparzystym porożu
wyjdą z lasu
i pociągną ku morzu
położą pyski na piasku
i bliźni z oczu im wyskoczy
zapłoną w niebie kaprawe gwiazdy
komety zarzucą lśniące warkocze
i spadnie im do ust jak niedojrzałe grono
węgielków ciepłe ziarno dymiące aksamitem
i Święty Jan na nowo
przestraszy świat – głową podaną niebu na misie
Wiersz z przygotowywanego tomu "Nazwijcie mnie idiotą"




Komentarze
Pokaż komentarze