Marcin Małek Marcin Małek
227
BLOG

PSALM O BLIŹNIM

Marcin Małek Marcin Małek Kultura Obserwuj notkę 0

  WIERSZ Z  TOMU "NAZWIJCIE MNIE IDIOTĄ"

 

Nie dla nas gorycz rozstania

radość powrotów słodka do żywej kości

bliźniego pysk nam świat przesłania

niewieście łono uczy skromności

 

niby w gorączce rozpaleni

niosąc na głowach barczysty świecznik

chrapa przy chrapie – stado jeleni

pokonujemy grząski jabłecznik

 

lecz nie o naszą głowę gra się toczy

i nie o pysk sąsiada

tłuką racice zdławionym echem nocy

biada wam bracia – biada

 

biada wam siostry

bo nawet kulawe

pożrą was głodne wieprze

gotowe za byle sprawę

wyrwać z człowieka serce

 

nas ujął błotnisty nurt

i chciwa rzeka wykręca ramiona

podwodnych głazów zmowa łamie w pół

i bez wyjątku – wszystkich nowo zgubionych

 

widzisz – bliźniego pysk odwrócony

lśni jak księżyca taca

nie dla nas bija w dzwony

nie dla nas znój i ciężka praca

 

nam gałąź – sznur

i kir żałobny niby welon

nas zmarli chcą i śmiejąc –

śmiejąc się w głos

przepowiadają los nienarodzonym

 

nienarodzeni czekają

wszystko słysząc przez jedwab brzucha

jak w kącie szepcze wychudły pająk

że pod pępkiem wartę zaciąga kostucha

 

i zaczyna się znów jak w białym śniegu

próbowanie ciała sąsiadów

ważenie kości kolegów –

sypki popiół nawóz wiśniowych sadów

bezszelestnie napełnia sterowce maków

 

biada wam maki na rozdrożu

zetrą was w pył bagienne szkapy

jelenie o nieparzystym porożu

wyjdą z lasu

i pociągną ku morzu

 

położą pyski na piasku

i bliźni z oczu im wyskoczy

zapłoną w niebie kaprawe gwiazdy

komety zarzucą lśniące warkocze

 

i spadnie im do ust jak niedojrzałe grono

węgielków ciepłe ziarno dymiące aksamitem

i Święty Jan na nowo

przestraszy świat – głową podaną niebu na misie

 

 

               Wiersz z przygotowywanego tomu "Nazwijcie mnie idiotą"

 

 

Przyszedłem na świat w trzecim kwartale XX wieku i jestem. Istnieje dzięki słowu i tylko w tej mierze, w jakiej sam się realizuje – m.in. poprzez język którym wytyczam własną drogę. Nie wyróżniam się w tłumie, większość z was mija mnie na ulicy nie ofiarując nawet krótkiego spojrzenia, ale ja na was patrzę i uczę się od was, jak przetrwać poza obszarem zmyślenia. Tak, żyję w zmyśleniu, stąd większość tych, których znam nie ma o mnie pełnego wyobrażenia – należę sam do siebie i dobrze mi z tym odosobnieniem. Mam tyle twarzy, ile akurat zechcę mieć w danym momencie. Bywam wielkoduszny, ale także zawistny, łaskawy i okrutny, szczodry i skąpy, zły do szpiku kości i bezgranicznie dobry. Kocham i nienawidzę, lubuje się w kłamstwie i walczę o prawdę. Wciąż szukam odpowiedzi na to kim jestem, lub na to, jak mnie widzicie. Niektórzy mówią o mnie „poeta”, inni „grafoman nie wart złamanego grosza” – nie boje się jednych i drugich. Ważne, że ktoś mnie czyta, i że mogę się przejrzeć w waszych źrenicach jak w lustrze, albo przejść przez wasze życia, jak przez tranzytowy korytarz. Jeśli więc nadal chcecie mnie poznać, proszę was tylko o jedno – wpuście mnie do środka, wtedy i ja się przed wami otworzę. Wszakże nie gwarantuje gotowego przepisu na to kim jestem – sami musicie wybrać własną odpowiedź.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura