Poeta to taki dziwny ktoś, kto chcąc być sobą (poetą) musi się wyzbyć wszystkich swoich przyziemnych cech. To ktoś, kto wie kim i do czego został stworzony; że nie żyje po to, by być wielkim, by uczyć, nawracać, wskazywać drogę czy odsłaniać horyzonty. Nie jego to rzecz kreować siebie, nie jego to sprawa nadawać życiu bieg. Jego sprawą jest odnaleźć własny los, zrozumieć go i w pełni przeżyć ― nie stając się jego bezwolnym pachołkiem. Poeta to ktoś, kto w mroku dostrzega światłość, spełnia się w bólu, żywi się łzami i własnym cierpieniem, jego jedynym orężem i jedyną obroną jest słowo ― pierwsza i ostatnia świętość, zarazem najcięższy grzech... Więc jeśli byłeś na tyle głupi aby nazwać się jego imieniem, w dodatku wmówiłeś to reszcie ― wiedz, że jesteś zgubiony i równie dobrze, już teraz mógłbyś strzelić sobie w łeb.
MM
03.11.2012




Komentarze
Pokaż komentarze