WIERSZ Z TOMU "FABRYKA SŁÓW W STU JEDEN WIERSZACH"
Wpatrzeni we własne odbicie
Kogo widzą – nie siebie – wariata
Ach… Jakby się czuli znakomicie
Gdyby nie przaśna facjata
A może poprawią to i owo
Zrzucą skórę, była jak gleba po suszy
Dłutem wykują kość policzkową
Wyprostują nosy, odsterczą uszy
Wreszcie pomyślą – jak by się dobrać do duszy?
Potem wrócą do lustra
Zlustrują odbicia
Pięknie, i na cóż te gusła
Że twarz jest mapą życia?
I cóż, że kukła oddaje spojrzenie
Za to dobrze uszyta
I robi wrażenie
O resztę niech już ciekawość nie pyta
Dziś twarz jest tylko odzieniem
Wystarczy, że lekko zużyta
Od razu uroją – może ją jednak wymienię?
Może się lepiej spasuje nowo nabyta
Eh... Jak by się chciało kupić wnętrze w przystępnej cenie
Gdyby się dała wyfastrygować
Jak buźka – popruta dusza – ukryta w mieszku
Nie musiałby człowiek jej chować
Tylko by ciągłe ją nosił na wierzchu




Komentarze
Pokaż komentarze