WIERSZ Z TOMU "FABRYKA SŁÓW W STU JEDEN WIERSZACH"
Pytał kot psa uwiązanego na smyczy
Kto cię tak bracie urządził nielicho?
Ludzie - szarpnął się pies i warknął cicho
Ludzie? Takich już nie ma – kot syczy
Jak to - nie ma?
A ręka, która mnie uwiązała?
A usta, z których komenda padała?
A język na czubku którego wisi pochwała?
Jak to już nie ma? - więc wszystko to ściema?
- Ściema aż kwiczy!
Usta? – jama pełna goryczy
Oczy? – węgle nienawiścią płonące
Uszy? – barć łakoma słodyczy
Język? – bagno padliną cuchnące
- Chcesz dalej – mam liczyć?
Myśl? – wiecznie złowroga
Duma? – przed ujmą skomląca
Siła? – gdzie jej szukać – na Boga!
Wiara? – krucha i drżąca
Zasady – byle do celu
Nienawiść – tylko do spółki
Przyjaźń – masz pieniądze przyjacielu?
Solidarność – zakurzony emblemat z ostatniej półki
A głowa? Rozum wyglądający celu?
- Mydlana bańka nabita bzdurami aż huczy przyjacielu
Strzela i razi - drażni jak wstążka w warkoczu
Na cel zbiera kogo popadnie
Wypali spojrzeniem z płonących oczu
Zachowa pochwałę w głuchym uchu na dnie
Językiem pianę wytoczy
Mądrości obwieści nieskładne
Aż sama się kiedyś zaskoczy
I wreszcie spadnie…
A reszta?
- Reszta to sprawa duszy
Uczucie zwiewne jak mara
Tak długo będzie się sączyć – jątrzyć
Aż się przepełni czara
Aż się wołanie skończy
Aż się cisza wygłuszy…
Zerwij się bratku z tej smyczy i podnieś skulone uszy!




Komentarze
Pokaż komentarze (15)