Marcin Małek Marcin Małek
570
BLOG

KOT I PIES NA SMYCZY

Marcin Małek Marcin Małek Kultura Obserwuj notkę 15

  WIERSZ Z  TOMU "FABRYKA SŁÓW W STU JEDEN WIERSZACH"

 

Pytał kot psa uwiązanego na smyczy

Kto cię tak bracie urządził nielicho?

Ludzie - szarpnął się pies i warknął cicho

Ludzie? Takich już nie ma – kot syczy

 

Jak to - nie ma?

A ręka, która mnie uwiązała?

A usta, z których komenda padała?

A język na czubku którego wisi pochwała?

Jak to już nie ma? - więc wszystko to ściema?

 

- Ściema aż kwiczy!

 

Usta? – jama pełna goryczy

Oczy? – węgle nienawiścią płonące

Uszy? – barć łakoma słodyczy

Język? – bagno padliną cuchnące

 

- Chcesz dalej – mam liczyć?

 

Myśl? – wiecznie złowroga

Duma? – przed ujmą skomląca

Siła? – gdzie jej szukać – na Boga!

Wiara? – krucha i drżąca

 

Zasady – byle do celu

Nienawiść – tylko do spółki

Przyjaźń – masz pieniądze przyjacielu?

Solidarność – zakurzony emblemat z ostatniej półki

 

A głowa? Rozum wyglądający celu?

 

- Mydlana bańka nabita bzdurami aż huczy przyjacielu

 

Strzela i razi - drażni jak wstążka w warkoczu

Na cel zbiera kogo popadnie

Wypali spojrzeniem z płonących oczu

Zachowa pochwałę w głuchym uchu na dnie

Językiem pianę wytoczy

Mądrości obwieści nieskładne

Aż sama się kiedyś zaskoczy

I wreszcie spadnie…

 

A reszta?

 

- Reszta to sprawa duszy

 

Uczucie zwiewne jak mara

Tak długo będzie się sączyć – jątrzyć

Aż się przepełni czara

Aż się wołanie skończy

 

Aż się cisza wygłuszy…

 

Zerwij się bratku z tej smyczy i podnieś skulone uszy!

 

Przyszedłem na świat w trzecim kwartale XX wieku i jestem. Istnieje dzięki słowu i tylko w tej mierze, w jakiej sam się realizuje – m.in. poprzez język którym wytyczam własną drogę. Nie wyróżniam się w tłumie, większość z was mija mnie na ulicy nie ofiarując nawet krótkiego spojrzenia, ale ja na was patrzę i uczę się od was, jak przetrwać poza obszarem zmyślenia. Tak, żyję w zmyśleniu, stąd większość tych, których znam nie ma o mnie pełnego wyobrażenia – należę sam do siebie i dobrze mi z tym odosobnieniem. Mam tyle twarzy, ile akurat zechcę mieć w danym momencie. Bywam wielkoduszny, ale także zawistny, łaskawy i okrutny, szczodry i skąpy, zły do szpiku kości i bezgranicznie dobry. Kocham i nienawidzę, lubuje się w kłamstwie i walczę o prawdę. Wciąż szukam odpowiedzi na to kim jestem, lub na to, jak mnie widzicie. Niektórzy mówią o mnie „poeta”, inni „grafoman nie wart złamanego grosza” – nie boje się jednych i drugich. Ważne, że ktoś mnie czyta, i że mogę się przejrzeć w waszych źrenicach jak w lustrze, albo przejść przez wasze życia, jak przez tranzytowy korytarz. Jeśli więc nadal chcecie mnie poznać, proszę was tylko o jedno – wpuście mnie do środka, wtedy i ja się przed wami otworzę. Wszakże nie gwarantuje gotowego przepisu na to kim jestem – sami musicie wybrać własną odpowiedź.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (15)

Inne tematy w dziale Kultura