Marcin Małek Marcin Małek
233
BLOG

DROZD NA GAŁĘZI

Marcin Małek Marcin Małek Kultura Obserwuj notkę 0

 WIERSZ Z  TOMU "MY WSZYSCY Z WIERSZY"

 

Rozum skulony w kłębek

jak embrion w zażywnym łonie

przeciskam przez sidła uliczek

w skwery, rabatki i klomby

– drozd na gałęzi, jakby niepewny

nuci: dokąd to idziesz? –

Czy jeszcze wrócisz?

 

A ja mam straszną potrzebę

tak się błąkać, tak brodzić

po pas, po nos, po uszy

w szumie motorów, w trzasku podków

ciężkich i długich jak noc butów

odczuć przymus ognia i płomień

wpuścić do duszy.

 

I śmiać się złowieszczo

podczas gdy „enta” wiosna

grzmiącą nawałą obala i wskrzesza ludy

ciągnie przez pola, niby burzanów kolumny

– czerepy, przybrane odświętnie

jak wielkanocna misa w laury idei

i tego wszystkiego co spłonie na stosach.

 

A ja mam łaknienie, głód okropny

wyjść z siebie i zostać

jak ów drozd – wolnym, swobodnym

żyć pod szerokim niebem

i śpiewać w cieniu sosny

lub zaczepiać przygodnych idiotów:

– dokąd leziesz?

 

W huk blasków

w płomienie

w krwi rdzawą rzekę

w rozprute domy

w strącone wieże

w okna jak trumny

w zamieć barykad i wrzask dzwonów?

 

– Dokąd leziesz dumny?!

 

Przyszedłem na świat w trzecim kwartale XX wieku i jestem. Istnieje dzięki słowu i tylko w tej mierze, w jakiej sam się realizuje – m.in. poprzez język którym wytyczam własną drogę. Nie wyróżniam się w tłumie, większość z was mija mnie na ulicy nie ofiarując nawet krótkiego spojrzenia, ale ja na was patrzę i uczę się od was, jak przetrwać poza obszarem zmyślenia. Tak, żyję w zmyśleniu, stąd większość tych, których znam nie ma o mnie pełnego wyobrażenia – należę sam do siebie i dobrze mi z tym odosobnieniem. Mam tyle twarzy, ile akurat zechcę mieć w danym momencie. Bywam wielkoduszny, ale także zawistny, łaskawy i okrutny, szczodry i skąpy, zły do szpiku kości i bezgranicznie dobry. Kocham i nienawidzę, lubuje się w kłamstwie i walczę o prawdę. Wciąż szukam odpowiedzi na to kim jestem, lub na to, jak mnie widzicie. Niektórzy mówią o mnie „poeta”, inni „grafoman nie wart złamanego grosza” – nie boje się jednych i drugich. Ważne, że ktoś mnie czyta, i że mogę się przejrzeć w waszych źrenicach jak w lustrze, albo przejść przez wasze życia, jak przez tranzytowy korytarz. Jeśli więc nadal chcecie mnie poznać, proszę was tylko o jedno – wpuście mnie do środka, wtedy i ja się przed wami otworzę. Wszakże nie gwarantuje gotowego przepisu na to kim jestem – sami musicie wybrać własną odpowiedź.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura