Marcin Małek Marcin Małek
172
BLOG

APEL WETERANÓW

Marcin Małek Marcin Małek Kultura Obserwuj notkę 0

 WIERSZ Z  TOMU "FABRYKA SŁÓW W STU JEDEN WIERSZACH"

 

Czuwamy garstka z niewielu

Gromnice pod krzyżem w nawie

Zawsześmy byli w prawie

I zawsze o krok od celu

 

Nie strawił nas płomień powstania

Ni mróz syberyjski przetrzebił

Wystarczy nam do skonania

Że żyć będziemy dla samej potrzeby

                                               Wkur…

 

Wszystkich komukolwiek się śniło

Że wytrze nas ze spisu ludności

Że obgryzie do szpiku wytarte kości

Albo ukarze komunalną mogiłą

 

Nie spiecze nas ogień globalizacji

Ni industrialny ziąb przewieje

Wybawieni z XX wieku – nie bez racji

Wciąż żywimy nadzieję

 

Bardziej niezłomni niźli ułomni

Grzmocimy starość po grzbiecie

Niech sobie łaskawie przypomni

Wszystko o czym jeszcze nie wiecie

 

Spalone godziny i wymrożone lata

Przewiane nadzieje wyłuskane wszy

Nienawiść i furię – oręż wariata

Cyrograf na przyszłość do końca dni

 

Nie będziemy jak owce

Gdy pod przebraniem baranów śpią lwy

Zrobimy porządek w globalnej wiosce

Tylko w szklance [pod łóżkiem] wypłuczemy kły

 

I naciągniemy stumilowe kapcie

Jeśli umiecie to nas złapcie…

 

 

Przyszedłem na świat w trzecim kwartale XX wieku i jestem. Istnieje dzięki słowu i tylko w tej mierze, w jakiej sam się realizuje – m.in. poprzez język którym wytyczam własną drogę. Nie wyróżniam się w tłumie, większość z was mija mnie na ulicy nie ofiarując nawet krótkiego spojrzenia, ale ja na was patrzę i uczę się od was, jak przetrwać poza obszarem zmyślenia. Tak, żyję w zmyśleniu, stąd większość tych, których znam nie ma o mnie pełnego wyobrażenia – należę sam do siebie i dobrze mi z tym odosobnieniem. Mam tyle twarzy, ile akurat zechcę mieć w danym momencie. Bywam wielkoduszny, ale także zawistny, łaskawy i okrutny, szczodry i skąpy, zły do szpiku kości i bezgranicznie dobry. Kocham i nienawidzę, lubuje się w kłamstwie i walczę o prawdę. Wciąż szukam odpowiedzi na to kim jestem, lub na to, jak mnie widzicie. Niektórzy mówią o mnie „poeta”, inni „grafoman nie wart złamanego grosza” – nie boje się jednych i drugich. Ważne, że ktoś mnie czyta, i że mogę się przejrzeć w waszych źrenicach jak w lustrze, albo przejść przez wasze życia, jak przez tranzytowy korytarz. Jeśli więc nadal chcecie mnie poznać, proszę was tylko o jedno – wpuście mnie do środka, wtedy i ja się przed wami otworzę. Wszakże nie gwarantuje gotowego przepisu na to kim jestem – sami musicie wybrać własną odpowiedź.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura