Marcin Małek Marcin Małek
160
BLOG

INTERPELACJA

Marcin Małek Marcin Małek Kultura Obserwuj notkę 0

 WIERSZ Z  TOMU "FABRYKA SŁÓW W STU JEDEN WIERSZACH"

 

Szanowni zebrani:

 

My wszyscy jak co dzień całe pułki tysiące

Marniejemy dla sprawy na tym przeklętym urwisku

W niwecz odchodzą minuty dni miesiące

Lata okrutnej śmierć bezlik trupów w pogorzelisku

 

I to nieludzkie wycie odwieczny ryk wrzawy

Czarna rzeka stalowe mosty nad otchłanią

Zapalające bomby potopy gorącej lawy

Wszechmocne olbrzymy panujące nad granią

 

Nie nazwałbym tego życiem w codziennym świecie

Wkradła się miedzy nas iluzja oszustwo na wielką skalę

Jestem świadomy straszliwej prawdy o której nie wiecie

Przez którą jak amen w pacierzu co dnia padacie na szalę

 

Codzienność zmieniła się w bajkę - na stałe

Nie ma i nigdy nie było żadnej lawy

Bomba zapalająca to zwykły niedopałek

A magma siejąca zniszczenie to kubek kawy

 

Upuścił je na nas nie olbrzym nie czarnoksiężnik

Lecz człowiek budowniczy otchłani i czarnej rzeki

O której się mówi jezdnia urwisko zaś to krawężnik

Żelazne mosty to kratownica studzienki na ścieki

 

Pytam więc - nie oczekując owacji

Dlaczego tak blisko

I w takiej lokalizacji

Zbudowaliśmy swoje mrowisko?

 

Przyszedłem na świat w trzecim kwartale XX wieku i jestem. Istnieje dzięki słowu i tylko w tej mierze, w jakiej sam się realizuje – m.in. poprzez język którym wytyczam własną drogę. Nie wyróżniam się w tłumie, większość z was mija mnie na ulicy nie ofiarując nawet krótkiego spojrzenia, ale ja na was patrzę i uczę się od was, jak przetrwać poza obszarem zmyślenia. Tak, żyję w zmyśleniu, stąd większość tych, których znam nie ma o mnie pełnego wyobrażenia – należę sam do siebie i dobrze mi z tym odosobnieniem. Mam tyle twarzy, ile akurat zechcę mieć w danym momencie. Bywam wielkoduszny, ale także zawistny, łaskawy i okrutny, szczodry i skąpy, zły do szpiku kości i bezgranicznie dobry. Kocham i nienawidzę, lubuje się w kłamstwie i walczę o prawdę. Wciąż szukam odpowiedzi na to kim jestem, lub na to, jak mnie widzicie. Niektórzy mówią o mnie „poeta”, inni „grafoman nie wart złamanego grosza” – nie boje się jednych i drugich. Ważne, że ktoś mnie czyta, i że mogę się przejrzeć w waszych źrenicach jak w lustrze, albo przejść przez wasze życia, jak przez tranzytowy korytarz. Jeśli więc nadal chcecie mnie poznać, proszę was tylko o jedno – wpuście mnie do środka, wtedy i ja się przed wami otworzę. Wszakże nie gwarantuje gotowego przepisu na to kim jestem – sami musicie wybrać własną odpowiedź.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura