Marcin Małek Marcin Małek
172
BLOG

VAE VICTIS

Marcin Małek Marcin Małek Kultura Obserwuj notkę 0

 WIERSZ Z  TOMU "MY WSZYSCY Z WIERSZY"

Twój płacz śmiertelny echem wezbrał

i słowem z ust zranionych 

mamrotał gderał szeptał

o ramion nieprzebranych perłach

krągłych promieniach włosów

gdzie dłoń zażywana mocna pewna

wybiera przestrach z odkrywek śliskich oczu

 

Gonimy wierzchem na oklep

w krwi markotnej grzywie

w mało znaczących gestach

ciągniemy wiatr za pukle gdy śpi na szybie

a serce jak kometa mknie na przestrzał

w mgławice konstelacje roje – ruchliwe

rzeki obcych i nieżyczliwych ludzi

 

Bo tyle jest w nas męstwa

ile się schowa w spojrzeniach kobiet

w ciężkim uścisku ojca

i tyle trwogi ile pomieści w słupach ognia

zakrzepła łza ledwie widoczna w uskoku oka

i głosów tyle ile rozsądku –

z ciężką głową na piersi

 

wtargniemy w nowy przestwór

niosąc w uśmiechach szmer ciemności

wyroków mdławy podmuch

w westchnieniach żalach oddechach

i tyle nadziei w naszej pieśni ile szwów

na ugiętych powiek pawężach

i wiary tyle ile utrzyma koszyk pięści

 

gdy buja w obłokach – zaciśnięta

Przyszedłem na świat w trzecim kwartale XX wieku i jestem. Istnieje dzięki słowu i tylko w tej mierze, w jakiej sam się realizuje – m.in. poprzez język którym wytyczam własną drogę. Nie wyróżniam się w tłumie, większość z was mija mnie na ulicy nie ofiarując nawet krótkiego spojrzenia, ale ja na was patrzę i uczę się od was, jak przetrwać poza obszarem zmyślenia. Tak, żyję w zmyśleniu, stąd większość tych, których znam nie ma o mnie pełnego wyobrażenia – należę sam do siebie i dobrze mi z tym odosobnieniem. Mam tyle twarzy, ile akurat zechcę mieć w danym momencie. Bywam wielkoduszny, ale także zawistny, łaskawy i okrutny, szczodry i skąpy, zły do szpiku kości i bezgranicznie dobry. Kocham i nienawidzę, lubuje się w kłamstwie i walczę o prawdę. Wciąż szukam odpowiedzi na to kim jestem, lub na to, jak mnie widzicie. Niektórzy mówią o mnie „poeta”, inni „grafoman nie wart złamanego grosza” – nie boje się jednych i drugich. Ważne, że ktoś mnie czyta, i że mogę się przejrzeć w waszych źrenicach jak w lustrze, albo przejść przez wasze życia, jak przez tranzytowy korytarz. Jeśli więc nadal chcecie mnie poznać, proszę was tylko o jedno – wpuście mnie do środka, wtedy i ja się przed wami otworzę. Wszakże nie gwarantuje gotowego przepisu na to kim jestem – sami musicie wybrać własną odpowiedź.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura