WIERSZ Z TOMU "MY WSZYSCY Z WIERSZY"
Twój płacz śmiertelny echem wezbrał
i słowem z ust zranionych
mamrotał gderał szeptał
o ramion nieprzebranych perłach
krągłych promieniach włosów
gdzie dłoń zażywana mocna pewna
wybiera przestrach z odkrywek śliskich oczu
Gonimy wierzchem na oklep
w krwi markotnej grzywie
w mało znaczących gestach
ciągniemy wiatr za pukle gdy śpi na szybie
a serce jak kometa mknie na przestrzał
w mgławice konstelacje roje – ruchliwe
rzeki obcych i nieżyczliwych ludzi
Bo tyle jest w nas męstwa
ile się schowa w spojrzeniach kobiet
w ciężkim uścisku ojca
i tyle trwogi ile pomieści w słupach ognia
zakrzepła łza ledwie widoczna w uskoku oka
i głosów tyle ile rozsądku –
z ciężką głową na piersi
wtargniemy w nowy przestwór
niosąc w uśmiechach szmer ciemności
wyroków mdławy podmuch
w westchnieniach żalach oddechach
i tyle nadziei w naszej pieśni ile szwów
na ugiętych powiek pawężach
i wiary tyle ile utrzyma koszyk pięści
gdy buja w obłokach – zaciśnięta




Komentarze
Pokaż komentarze