Marcin Małek Marcin Małek
229
BLOG

ANI POCIECHY ANI BŁOGOSŁAWIEŃSTWA

Marcin Małek Marcin Małek Kultura Obserwuj notkę 0

 

                                WIERSZ Z TOMU "NAZWIJCIE MNIE IDIOTĄ"

 

 

Tyle razy czytałem jak się błąkałeś

pod gwiezdnym kołpakiem nieba

i myślałem

– co takiego masz w sobie

że On spośród tysięcy wybrał właśnie ciebie?

 

Nie zasłaniaj oczu

to że raptem świat znika

za muśnięciem dłoni

jak za dotknięciem czarodziejskiego patyka

nie znaczy że reszta

której się lękasz

spuści cię nagle z celownika

na wskroś widzących źrenic

 

Gdybyś teraz mógł

słuchałbyś Jego dźwięków

rozbrzmiewających w szumieniu strumieni

śpiewie ptaszków

w mowie chrząszczy

w pisku wiewiórek i w żalach gołąbków

 

Gdybyś mógł słuchać?

 

Ale On wiedział że tobie

o wiele bardziej od brzmienia

przyda się serce

rozmiarów polnego kamienia

 

dostałeś więc ciężar w prezencie

razem z darem

zbawiennej głuchoty

 

Aby zrozumieć zmienność Świata

patrzyłeś ludziom na usta

ludzie zaś nie rozumiejąc

wciąż patrzyli sobie na ręce

 

jak ognia bali się ubóstwa

nie zaznając w nędzy

ani pociechy ani błogosławieństwa1

 


 

1 Do Kwiatków Świętego Franciszka

 

Przyszedłem na świat w trzecim kwartale XX wieku i jestem. Istnieje dzięki słowu i tylko w tej mierze, w jakiej sam się realizuje – m.in. poprzez język którym wytyczam własną drogę. Nie wyróżniam się w tłumie, większość z was mija mnie na ulicy nie ofiarując nawet krótkiego spojrzenia, ale ja na was patrzę i uczę się od was, jak przetrwać poza obszarem zmyślenia. Tak, żyję w zmyśleniu, stąd większość tych, których znam nie ma o mnie pełnego wyobrażenia – należę sam do siebie i dobrze mi z tym odosobnieniem. Mam tyle twarzy, ile akurat zechcę mieć w danym momencie. Bywam wielkoduszny, ale także zawistny, łaskawy i okrutny, szczodry i skąpy, zły do szpiku kości i bezgranicznie dobry. Kocham i nienawidzę, lubuje się w kłamstwie i walczę o prawdę. Wciąż szukam odpowiedzi na to kim jestem, lub na to, jak mnie widzicie. Niektórzy mówią o mnie „poeta”, inni „grafoman nie wart złamanego grosza” – nie boje się jednych i drugich. Ważne, że ktoś mnie czyta, i że mogę się przejrzeć w waszych źrenicach jak w lustrze, albo przejść przez wasze życia, jak przez tranzytowy korytarz. Jeśli więc nadal chcecie mnie poznać, proszę was tylko o jedno – wpuście mnie do środka, wtedy i ja się przed wami otworzę. Wszakże nie gwarantuje gotowego przepisu na to kim jestem – sami musicie wybrać własną odpowiedź.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura