WIERSZ Z TOMU "Z POWIEK OPŁATKI KRWI"
Słyszysz arktyczny dym
wyciska życie z przydrożnych palm
stary pies przewodnik w ciemnościach
nosem wygląda twojej dłoni
i wsuwa pysk jak pod wiatr za falochronem
zbudź się
zegar przewrócił się niczym wieża
trafiona w świetlik i biegnie wspak
przez łuny słońc na niebie
Mech-Pędzlik wylazł ze szczelin
prosto w struny ulic i mknie
jak trup włóczony za nogi
w ostatnich godzinach walk
nie śpij upadły mewy
przygniecione przez tłusty księżyc
a Orion myśliwiec z łukiem napiętym
szybuje przez nocną niwę z sierpem
strąca wysoko zadarte głowy
niby zefir listki drzewom
wyrywa włosy i wciąż z bijącym sercem
na dłoni dodaje sobie urody
otwieraj oczy – jeszcze tu jestem
jeszcze mam sierść przewodnika na ręku
i twój oddech na piersi
kto nas zatrzymał Iskierko
kto rzucił w oko cyklonu – niby pięścią
nami jak tu stoimy
głusi na odgłos dzwonów
Żonie,
którą czasem nazywam Iskierką.




Komentarze
Pokaż komentarze