Marcin Małek Marcin Małek
169
BLOG

ZA FALOCHRONEM

Marcin Małek Marcin Małek Kultura Obserwuj notkę 0

WIERSZ Z TOMU "Z POWIEK OPŁATKI KRWI"

 

Słyszysz arktyczny dym

wyciska życie z przydrożnych palm

stary pies przewodnik w ciemnościach

nosem wygląda twojej dłoni

i wsuwa pysk jak pod wiatr za falochronem

 

zbudź się

zegar przewrócił się niczym wieża

trafiona w świetlik i biegnie wspak

przez łuny słońc na niebie

Mech-Pędzlik wylazł ze szczelin

prosto w struny ulic i mknie

jak trup włóczony za nogi

w ostatnich godzinach walk

 

nie śpij upadły mewy

przygniecione przez tłusty księżyc

a Orion myśliwiec z łukiem napiętym

szybuje przez nocną niwę z sierpem

strąca wysoko zadarte głowy

niby zefir listki drzewom

wyrywa włosy i wciąż z bijącym sercem

na dłoni dodaje sobie urody

 

otwieraj oczy – jeszcze tu jestem

jeszcze mam sierść przewodnika na ręku

i twój oddech na piersi

kto nas zatrzymał Iskierko

kto rzucił w oko cyklonu – niby pięścią

nami jak tu stoimy

głusi na odgłos dzwonów

 

Żonie,

którą czasem nazywam Iskierką.

 

 

 

Przyszedłem na świat w trzecim kwartale XX wieku i jestem. Istnieje dzięki słowu i tylko w tej mierze, w jakiej sam się realizuje – m.in. poprzez język którym wytyczam własną drogę. Nie wyróżniam się w tłumie, większość z was mija mnie na ulicy nie ofiarując nawet krótkiego spojrzenia, ale ja na was patrzę i uczę się od was, jak przetrwać poza obszarem zmyślenia. Tak, żyję w zmyśleniu, stąd większość tych, których znam nie ma o mnie pełnego wyobrażenia – należę sam do siebie i dobrze mi z tym odosobnieniem. Mam tyle twarzy, ile akurat zechcę mieć w danym momencie. Bywam wielkoduszny, ale także zawistny, łaskawy i okrutny, szczodry i skąpy, zły do szpiku kości i bezgranicznie dobry. Kocham i nienawidzę, lubuje się w kłamstwie i walczę o prawdę. Wciąż szukam odpowiedzi na to kim jestem, lub na to, jak mnie widzicie. Niektórzy mówią o mnie „poeta”, inni „grafoman nie wart złamanego grosza” – nie boje się jednych i drugich. Ważne, że ktoś mnie czyta, i że mogę się przejrzeć w waszych źrenicach jak w lustrze, albo przejść przez wasze życia, jak przez tranzytowy korytarz. Jeśli więc nadal chcecie mnie poznać, proszę was tylko o jedno – wpuście mnie do środka, wtedy i ja się przed wami otworzę. Wszakże nie gwarantuje gotowego przepisu na to kim jestem – sami musicie wybrać własną odpowiedź.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura