– A jeśli będę stary
jak mój ojciec siwy słup przydrożny
jeśli nie daj Boże dotknę i przepatrzę
oczy duszę rozum w dnach otchłani
jeśli poznam drugą stronę
tam gdzie ptak odwiesił skrzydła
góra chyli się ku ziemi
gdzie obsiane pola w miejsce kłosów
rodzą larwy bez znaczenia i przyszłości
– Nie dam wiary wydrę włosy
i zapłaczę – tak nie można!
Trudno dziwić się jutrzence
że się lęka świata z czarnobiałych fotografii
Słowa raz wzburzone biegną przez manowce
bujnej wyobraźni
jak meteor szkodnik
albo odprysk konającej gwiazdy
Czyny raz rzucone trzęsą się na wietrze
jak topola w burz objęciach
bądź grobowce głuche ciemne
zawsze głodne
wstydu obaw oraz tego –
co z młodości wyszło w życie wieczne
Z tomu "My wszyscy z wierszy" tutaj trochę zmieniony




Komentarze
Pokaż komentarze (2)