Co nie ma imienia
nie może istnieć
dlatego
nazywam cię „Życie”
deszcz
wyrywa rzeki z brzegów
wysokich jak stopnie
schodów do baszt
bez drzwi i okien
dwie strony obłoków
a której nam bardziej potrzeba
i jak się nauczyć własnej
więc jest konieczność
puste miejsca po drzewach
duszne słowa
trąbki życzeń nabite w prawdę
co nie ma imienia
już dawno należało pochować
na wieki wieków
i cisza grobowa
boję się zasnąć
na zewnątrz deszcz i zamieć
i wierzba pod gwiazdą
na jednym kolanie
z włosów wytrząsa gniazdo
w nim nienazwane pisklęta
— przyjmij je Panie
i tego który je podeptał
Z tomu "Spomiędzy rzeczy"




Komentarze
Pokaż komentarze