Marcin Małek Marcin Małek
224
BLOG

CZTERY WIERSZE DO...

Marcin Małek Marcin Małek Kultura Obserwuj notkę 0

 

osy w ciemności”

 

Bo to jest czas

nieuniknionych zmian

daremnej wiary

zwlekanych decyzji

Czas nieprzychylny

ludziom nadziei

który musi mieć miejsce

i przestrzeń potrzebną

aby się spełnić

 

Za późno i chyba za trudno

głos w ciemności odpada

od przyjętych dogmatów

a wierności tradycji

odrętwia język

wyjaławia myśli

 

Więc Polska, ta która

Żydostwem gardzi?

Czy nie łatwiej zamknąć się

w ciasnym kręgu wydarzeń

albo zwyczajnie –

uciec od okrucieństwa

do miejsc gdzie świat –

jeszcze stary śni wielką walkę

wierząc w Boga Wszechmogącego

jak Mojżesz z Abrahamem

W imię kogo? W imię czego?1

 

Widmo

 

Moja wolność

jest bardziej szalona

natrętna i powtarzalna

W świecie gdzie żyję

działają dwie siły

chuć i zakneblowana gęba –

inaczej zakaz działania

pod wpływem dreszczy

 

Możesz wątpić

ale to świat marzeń sennych

w którym uczciwość

napotyka na mniejszy opór

niźli u ciebie i reszty krewnych

nawet kiedy się czujesz

względnie swobodny

 

Wszakże i u mnie

nie odnajdziesz spełnienia

tutaj jak gdzieindziej –

kierunek działań ulega zmianie

w ostatnim geście –

zawieszony na ugiętym kolanie

motyla wymienisz na meszkę 2

 

O róży, co nigdy nie zakwita

 

Wszystko w tym miejscu

jest ciężkie jak ołów

sny nie-własne wyrwane pamięci

spalone mosty pobladłe kościoły

kikuty którym ogrodnik odmówił względów

 

Sad – wiekuista samotność jak palec

kiedy go czyjaś moc do ust przytyka

i słowa na rozstaju – ich lekkość –

dzień w dzień wymawiana z wzajemnością

dłuży się w pustce i nigdy nie zakwita

 

niby język który umownym wzorem

syczy pełne naręcza czystej poezji

i spada na głowy tępym toporem

kiedy mu kwiat beznadziejnik

– odmawia uległości3

 

O Bogu, co obejmował się z dębem

 

Gdzie jest ta wieczna siła

co w niezgłębionym pędzie

niszczy i wskrzesza światy

 

gdzie pierwsi ludzie

nieobrobieni jeszcze

niby surowe półfabrykaty

co żeniąc z przekleństwem

łaskę widzenia wskroś

skupienia w głąb nie dali wiary

że stary Bóg spod srebrnych łąk

odnalazł spokój w dębie

zasianym hen daleko stąd

 

gdzie miłość nieludzka

pisana przez wielkie M

która jest bardziej krucha

od łzy pod ciemnym szkłem

wszechwidzącego oka?4

 

________________________________________________________________________________________

1 Do powieści Juliana Stryjkowskiego „Głosy w ciemności”.

2 Do eseju Jana Błońskiego „Witkacy i Bunuel”

3 Do wiersza Bolesława Leśmiana „Róża, co nigdy nie zakwita”

4 Do wiersza „Dąb” Bolesława Leśmiana

Przyszedłem na świat w trzecim kwartale XX wieku i jestem. Istnieje dzięki słowu i tylko w tej mierze, w jakiej sam się realizuje – m.in. poprzez język którym wytyczam własną drogę. Nie wyróżniam się w tłumie, większość z was mija mnie na ulicy nie ofiarując nawet krótkiego spojrzenia, ale ja na was patrzę i uczę się od was, jak przetrwać poza obszarem zmyślenia. Tak, żyję w zmyśleniu, stąd większość tych, których znam nie ma o mnie pełnego wyobrażenia – należę sam do siebie i dobrze mi z tym odosobnieniem. Mam tyle twarzy, ile akurat zechcę mieć w danym momencie. Bywam wielkoduszny, ale także zawistny, łaskawy i okrutny, szczodry i skąpy, zły do szpiku kości i bezgranicznie dobry. Kocham i nienawidzę, lubuje się w kłamstwie i walczę o prawdę. Wciąż szukam odpowiedzi na to kim jestem, lub na to, jak mnie widzicie. Niektórzy mówią o mnie „poeta”, inni „grafoman nie wart złamanego grosza” – nie boje się jednych i drugich. Ważne, że ktoś mnie czyta, i że mogę się przejrzeć w waszych źrenicach jak w lustrze, albo przejść przez wasze życia, jak przez tranzytowy korytarz. Jeśli więc nadal chcecie mnie poznać, proszę was tylko o jedno – wpuście mnie do środka, wtedy i ja się przed wami otworzę. Wszakże nie gwarantuje gotowego przepisu na to kim jestem – sami musicie wybrać własną odpowiedź.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura