W dni takie jak ten
myślę o domu
a czym jest dom
wierzchnim okryciem
przestrzenią do której się wraca
i nie rzadko po kryjomu
a czym jest
ja pytam wszystkich
którzy odeszli
gdzie skrywa się owo miejsce
o którym każdy choć raz za życia
pomyślał serdeczniej
niż o tych czyj oddech
czyj wzrok - zwłaszcza
w dni takie jak ten i podobne
utrzymują człowieka na dystans
z dala od mielizn i twardych
przybrzeżnych szczerb
bo czym jest bez rozsądku
i czym bez nierozsądnej miłości
źrenicą w oku stygnącej gwiazdy
ostatnim akordem uległości
wobec magii która od dawna
zamiast przyciągać tylko straszy
ten dom stał się
siedliskiem starości
starość odbiera władzę pamięci
i rządzi rządzi
z żelazną konsekwencją
wbrew przytomności
mój dom jest za północną wodą
w obejmie zielonych gór -
do tego z dzieciństwa nie wracam
jak ów nieszczęsny Lir Król
zgubiony pomiędzy ziemią a księżycem
powielam ślady własnych stóp
na peryferiach życia
23/01/2013
Warszawa




Komentarze
Pokaż komentarze