Marcin Małek Marcin Małek
194
BLOG

NA PERYFERIACH ŻYCIA

Marcin Małek Marcin Małek Kultura Obserwuj notkę 0

 

 

W dni takie jak ten

myślę o domu

a czym jest dom

wierzchnim okryciem

przestrzenią do której się wraca

i nie rzadko po kryjomu

 

a czym jest

ja pytam wszystkich

którzy odeszli

gdzie skrywa się owo miejsce

o którym każdy choć raz za życia

pomyślał serdeczniej

 

niż o tych czyj oddech

czyj wzrok - zwłaszcza

w dni takie jak ten i podobne

utrzymują człowieka na dystans

z dala od mielizn i twardych

przybrzeżnych szczerb

 

bo czym jest bez rozsądku

i czym bez nierozsądnej miłości

źrenicą w oku stygnącej gwiazdy

ostatnim akordem uległości

wobec magii która od dawna

zamiast przyciągać tylko straszy

 

ten dom stał się

siedliskiem starości

starość odbiera władzę pamięci

i rządzi rządzi

z żelazną konsekwencją

wbrew przytomności

 

mój dom jest za północną wodą

w obejmie zielonych gór -

do tego z dzieciństwa nie wracam

jak ów nieszczęsny Lir Król

zgubiony pomiędzy ziemią a księżycem

powielam ślady własnych stóp

na peryferiach życia

 

23/01/2013

Warszawa

Przyszedłem na świat w trzecim kwartale XX wieku i jestem. Istnieje dzięki słowu i tylko w tej mierze, w jakiej sam się realizuje – m.in. poprzez język którym wytyczam własną drogę. Nie wyróżniam się w tłumie, większość z was mija mnie na ulicy nie ofiarując nawet krótkiego spojrzenia, ale ja na was patrzę i uczę się od was, jak przetrwać poza obszarem zmyślenia. Tak, żyję w zmyśleniu, stąd większość tych, których znam nie ma o mnie pełnego wyobrażenia – należę sam do siebie i dobrze mi z tym odosobnieniem. Mam tyle twarzy, ile akurat zechcę mieć w danym momencie. Bywam wielkoduszny, ale także zawistny, łaskawy i okrutny, szczodry i skąpy, zły do szpiku kości i bezgranicznie dobry. Kocham i nienawidzę, lubuje się w kłamstwie i walczę o prawdę. Wciąż szukam odpowiedzi na to kim jestem, lub na to, jak mnie widzicie. Niektórzy mówią o mnie „poeta”, inni „grafoman nie wart złamanego grosza” – nie boje się jednych i drugich. Ważne, że ktoś mnie czyta, i że mogę się przejrzeć w waszych źrenicach jak w lustrze, albo przejść przez wasze życia, jak przez tranzytowy korytarz. Jeśli więc nadal chcecie mnie poznać, proszę was tylko o jedno – wpuście mnie do środka, wtedy i ja się przed wami otworzę. Wszakże nie gwarantuje gotowego przepisu na to kim jestem – sami musicie wybrać własną odpowiedź.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura