Marcin Małek Marcin Małek
326
BLOG

BALLADA OKOLICZNOŚCIOWA

Marcin Małek Marcin Małek Kultura Obserwuj notkę 3

 

 

A teraz płacz! Jeśliś płakać nie umiał w żałobnej porze

Czarnych koni opasanych w srebrzone uprzęże

A teraz żałuj! Bo tylko żałość się oprze hartownej podkowie

I tylko skruszeni męże pójdą przez lody po wierzchu i wierzchem

Wczepiwszy zgrabiałe ręce w długich grzyw pióropusze

Z twarzą przytkniętą do łbów wierzchowców

Ostatni raz galopem w trzaskającym śniegu wytropią duszę

Co się ciału wyrwała a błądzi a szuka pośród manowców

W stroju wystygłych barykad w ostatnim westchnieniu

Ukrzyżowanych chłopców.

Tu każdy bezimiennik ma twarz Chrystusa

I jego śmierć męczeńską śni pośród dławiących nocy

A jest mu ona straszną pokusą więc się w nią rzuca

Kładąc młodość jak żyto strąki na ostrzu kosy

I żnie kosa póki urodzaj karmi skrwawione gęby

A matki od krzyku zjadają płuca pomstując nad krajobrazem klęski.

Nam dzieci trzeba - nie Chrystusów

Trzeba nam mężów!

Więc płacz nad losem matek! Są jak wierzby którym ucięto palce

Wskazujące pod skłon jasnego nieba

Więc płacz nad grobem bezimiennych który podmyją obojętne deszcze

Z nastaniem kolejnej wiosny w pole wyjdą oseski

I znowu jakiś Agamemnon zarzuci sieć na garb wolności

A tutaj wolność bracie – jest samotnością

Najlepiej wiedza o tym ptaki posłańcy matek

Których nadzieje nie powróciły do Itaki

Więc płacz nad losem dziatek – bo wieszcze toczy mnie przeczucie

Nie pierwszy i nie ostatni granat ubarwi różą zmarznięte poszycie.

Ja prosty polny głaz wiem jedno odkąd mnie morzy sen przedwieczny

Że młodość choć umie kochać życie zazwyczaj kończy w objęciach śmierci.

Takie jest piętno tej ziemi skulonej pod twoim butem

Raz nią obraca jakiś Agamemnon a raz jakiś Ulisses

A obaj ciągną w przeciwne strony

I tylko kobiet wierność – miłość matrony

Pozwala wam wcisnąć na skronie bohaterstwo

Uśpione w kolcach cierniowej korony.

 

Warszawa

25/01/2013

Przyszedłem na świat w trzecim kwartale XX wieku i jestem. Istnieje dzięki słowu i tylko w tej mierze, w jakiej sam się realizuje – m.in. poprzez język którym wytyczam własną drogę. Nie wyróżniam się w tłumie, większość z was mija mnie na ulicy nie ofiarując nawet krótkiego spojrzenia, ale ja na was patrzę i uczę się od was, jak przetrwać poza obszarem zmyślenia. Tak, żyję w zmyśleniu, stąd większość tych, których znam nie ma o mnie pełnego wyobrażenia – należę sam do siebie i dobrze mi z tym odosobnieniem. Mam tyle twarzy, ile akurat zechcę mieć w danym momencie. Bywam wielkoduszny, ale także zawistny, łaskawy i okrutny, szczodry i skąpy, zły do szpiku kości i bezgranicznie dobry. Kocham i nienawidzę, lubuje się w kłamstwie i walczę o prawdę. Wciąż szukam odpowiedzi na to kim jestem, lub na to, jak mnie widzicie. Niektórzy mówią o mnie „poeta”, inni „grafoman nie wart złamanego grosza” – nie boje się jednych i drugich. Ważne, że ktoś mnie czyta, i że mogę się przejrzeć w waszych źrenicach jak w lustrze, albo przejść przez wasze życia, jak przez tranzytowy korytarz. Jeśli więc nadal chcecie mnie poznać, proszę was tylko o jedno – wpuście mnie do środka, wtedy i ja się przed wami otworzę. Wszakże nie gwarantuje gotowego przepisu na to kim jestem – sami musicie wybrać własną odpowiedź.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Kultura