A teraz płacz! Jeśliś płakać nie umiał w żałobnej porze
Czarnych koni opasanych w srebrzone uprzęże
A teraz żałuj! Bo tylko żałość się oprze hartownej podkowie
I tylko skruszeni męże pójdą przez lody po wierzchu i wierzchem
Wczepiwszy zgrabiałe ręce w długich grzyw pióropusze
Z twarzą przytkniętą do łbów wierzchowców
Ostatni raz galopem w trzaskającym śniegu wytropią duszę
Co się ciału wyrwała a błądzi a szuka pośród manowców
W stroju wystygłych barykad w ostatnim westchnieniu
Ukrzyżowanych chłopców.
Tu każdy bezimiennik ma twarz Chrystusa
I jego śmierć męczeńską śni pośród dławiących nocy
A jest mu ona straszną pokusą więc się w nią rzuca
Kładąc młodość jak żyto strąki na ostrzu kosy
I żnie kosa póki urodzaj karmi skrwawione gęby
A matki od krzyku zjadają płuca pomstując nad krajobrazem klęski.
Nam dzieci trzeba - nie Chrystusów
Trzeba nam mężów!
Więc płacz nad losem matek! Są jak wierzby którym ucięto palce
Wskazujące pod skłon jasnego nieba
Więc płacz nad grobem bezimiennych który podmyją obojętne deszcze
Z nastaniem kolejnej wiosny w pole wyjdą oseski
I znowu jakiś Agamemnon zarzuci sieć na garb wolności
A tutaj wolność bracie – jest samotnością
Najlepiej wiedza o tym ptaki posłańcy matek
Których nadzieje nie powróciły do Itaki
Więc płacz nad losem dziatek – bo wieszcze toczy mnie przeczucie
Nie pierwszy i nie ostatni granat ubarwi różą zmarznięte poszycie.
Ja prosty polny głaz wiem jedno odkąd mnie morzy sen przedwieczny
Że młodość choć umie kochać życie zazwyczaj kończy w objęciach śmierci.
Takie jest piętno tej ziemi skulonej pod twoim butem
Raz nią obraca jakiś Agamemnon a raz jakiś Ulisses
A obaj ciągną w przeciwne strony
I tylko kobiet wierność – miłość matrony
Pozwala wam wcisnąć na skronie bohaterstwo
Uśpione w kolcach cierniowej korony.
Warszawa
25/01/2013




Komentarze
Pokaż komentarze (3)