Marcin Małek Marcin Małek
539
BLOG

A POTEM SZPALER GESTAPOWCÓW

Marcin Małek Marcin Małek Kultura Obserwuj notkę 1
 
A dokąd to — na skraj ciemności
po złotą łuskę 
epileptyków „obalonych w proch”
 
zgięty wpół, pomiędzy tymi
co z łokci na kolana
upadli w jedną, jedyną noc
 
zanosisz modły
a oni szepczą
szepczą jak na złość
 
do kogo te przemowy
o sile i znaczeniu ocalenia
a kto posłańcem był odnowy
 
i z kijem w każdym ręku dla symetrii
„onych” co pilnie gryźli ziemię 
oswajał z pojęciem antropometrii
 
nie znajdziesz tu nikogo więcej
kto miał odwagę się nie zmieniać
na własnych gardłach zaciśniętą pięścią
 
jeden drugiemu świadczył
serdeczne świadczenia — na raz, dwa, trzy
i bądź odważny, nad wszystko bądź odważny
 
bo twoją matką — Pogarda
przez obcych nazywana dziwką
pochyla głowę nad wyciosanym żłobem
 
i zdradza wygłodzonym rzeszą
życiorys śmierdzący piwskiem
machorką i gazetą — na tyle codzienną
 
że się w niej ukrył szpaler gestapowców
łajdaków, szpiclów, tchórzy,
kilku bezdomnych spod przęseł mostu
 
którzy widzieli jak z Wisły się wynurzył
zielony smok z wielką pustką po brzuchu
i jeszcze jakiś mały, niezgrabny Murzyn
 
o którym kiedyś pisał Tuwim
i cały sznur zasrańców wszelkiej maści
heteryk, biseks, pederaści 
 
i dumni niepodlegli
z błazeńską twarzą ciemni oraz jaśni
i jeszcze wielu, wielu lepszych
 
jak gdyby nic usiądą z nami przy kolacji
i znowu każą nam powtarzać
stare zaklęcia, bajki i zagadki
 
co raz zdobyte to jeszcze raz zdobędą
z gówna na bucie ulepią nowe życie
a potem wezmą, wezmą tą samą rękę
która wcześniej wszystko oddała
 
a kiedy ktoś od stołu wstanie 
i wyjdzie z siebie w akcie ostentacji
reszta usłyszy takie zdanie —
 
na nic
precz idę, precz 
od najwyższych racji
 
a dokąd to — na skraj ciemności
bo u nas ciemność jest jak skała
dobrze się na niej tylko pości
i liczy, co komu już zabrała

Przyszedłem na świat w trzecim kwartale XX wieku i jestem. Istnieje dzięki słowu i tylko w tej mierze, w jakiej sam się realizuje – m.in. poprzez język którym wytyczam własną drogę. Nie wyróżniam się w tłumie, większość z was mija mnie na ulicy nie ofiarując nawet krótkiego spojrzenia, ale ja na was patrzę i uczę się od was, jak przetrwać poza obszarem zmyślenia. Tak, żyję w zmyśleniu, stąd większość tych, których znam nie ma o mnie pełnego wyobrażenia – należę sam do siebie i dobrze mi z tym odosobnieniem. Mam tyle twarzy, ile akurat zechcę mieć w danym momencie. Bywam wielkoduszny, ale także zawistny, łaskawy i okrutny, szczodry i skąpy, zły do szpiku kości i bezgranicznie dobry. Kocham i nienawidzę, lubuje się w kłamstwie i walczę o prawdę. Wciąż szukam odpowiedzi na to kim jestem, lub na to, jak mnie widzicie. Niektórzy mówią o mnie „poeta”, inni „grafoman nie wart złamanego grosza” – nie boje się jednych i drugich. Ważne, że ktoś mnie czyta, i że mogę się przejrzeć w waszych źrenicach jak w lustrze, albo przejść przez wasze życia, jak przez tranzytowy korytarz. Jeśli więc nadal chcecie mnie poznać, proszę was tylko o jedno – wpuście mnie do środka, wtedy i ja się przed wami otworzę. Wszakże nie gwarantuje gotowego przepisu na to kim jestem – sami musicie wybrać własną odpowiedź.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Kultura